3/15/2019

24 rzeczy, których nauczył mnie minimalizm

minimalizm

W ten weekend obchodzę swoje 24 urodziny! Dlatego z tego tytułu, postanowiłam opowiedzieć Ci, jakich 24 rzeczy nauczył mnie minimalizm. Jeżeli śledzisz mnie od jakiegoś czasu, to doskonale wiesz, że minimalizm jest dla mnie niezwykle istotną kwestią w moim życiu - stąd ten wybór. To właśnie on pomaga mi dostrzegać to, co naprawdę ważne! To właśnie dzięki niemu, już  6 lat temu zmieniłam swoje życie, zmieniłam po prostu siebie - na lepsze. Jesteś ciekawa co minimalizm zmienił w moim życiu i jakie kwestie zaczęłam dostrzegać? Jeżeli tak, to zapraszam do dalszej lektury!


1. Mniej rzeczy, mniej sprzątania

Gdy pozbyłam się większości mojego stanu posiadania, natychmiast dostrzegłam, że sprzątanie jeszcze nigdy nie było takie proste! Rzeczy powodują chaos, zwłaszcza te, które są na widoku. Dlatego też, staram się, aby na powierzchniach widniały tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Istotne jest również to, aby każdy przedmiot miał swój dom i odpowiednie miejsce. Wtedy porządek gwarantowany!

2. Przedmioty nie zawierają wspomnień!

Ten punkt cieszy mnie jakoś szczególnie. Minimalizm ukazał mi, że to nie przedmioty są odpowiedzialne za wspomnienia z nimi związane. Odpowiedzialna jestem ja i mój umysł! Teraz bez skrupułów pozbywam się rzeczy, niegdyś noszących kiedyś miano sentymentalnych. Zupełnie zmieniło się moje postrzeganie przedmiotów. Teraz już wiem, że wspomnień, nikt ani nic, nie jest w stanie mnie pozbawić. Wiem, że pozbycie się danego przedmiotu, wcale magicznie nie wymazuje pamięci o nim, czy o wydarzeniu z nim związanym. Dzięki takiemu podejściu, mogłam spełnić marzenie przyszłej panny młodej, do której trafiła moja suknia ślubna! Gdybym nie wprowadziła minimalizmu do mojego życia - z pewnością moja suknia, samolubnie żółkłaby w szafie przez długie lata.

3. To nie rzeczy nas definiują

Pamiętam te czasy, gdy wartość drugiej osoby oceniało się na podstawie jej stanu posiadania, tego jakiej jakości rzeczami się otacza. Wciąż te stereotypy i przekonania funkcjonują; chociażby w stwierdzeniach "pokaż mi swoją biblioteczkę, a powiem ci, jakim człowiekiem jesteś". Co Ty na to - jeżeli powiem Ci, że moja jest pusta? Czy oznacza to, że jestem pustym człowiekiem bez wiedzy?Wręcz przeciwnie, bo książki połykam w niezliczonych ilościach. Przestałam dążyć za schematami, przestałam się w nie wpasowywać. To właśnie minimalizm uświadomił mi, że nie stan posiadania definiuje kim jesteśmy, a to jacy jesteśmy, jakimi wartościami się kierujemy, jakie działania podejmujemy.

4. Czysta przestrzeń, czysty umysł

To nie będzie odkrywcze, ale szczerze zauważam taką prawidłowość. Gdy w moim otoczeniu panuje porządek, tak również się dzieje w moim umyśle. Nic mnie nie rozprasza, nic nie zajmuje moich myśli. W czystej przestrzeni mogą się skupić i po prostu działać!


5. Im mniej rzeczy, tym mniej zmartwień

Rzeczy zabierają nam czas, mnóstwo czasu! Czym więcej przedmiotów posiadamy i czym są droższe, tym więcej mamy zmartwień. Trzeba reperować, oddawać do specjalisty, dbać, sprzątać, odkurzać, przesuwać, pielęgnować, pamiętać o gwarancjach, kończących się ubezpieczeniach i tak w nieskończoność. Odcinając się od świata opartego na materializmie, pozbyłam się większości problemów, jakie generują posiadane rzeczy.

6. Mała ilość rzeczy zapewnia komfort!

Niewielki stan posiadania jest po prostu wygodny! Po pierwsze: mniej rzeczy to mniej sprzątania, ale czym skromniejszy nasz dobytek, tym prostsze zarówno podróżowanie, jak i przeprowadzka. Rzeczy to nic innego jak ciężar - ten psychiczny, ale przede wszystkim fizyczny. Odetchnęłam z ulgą, gdy podczas przeprowadzki uświadomiłam sobie, jak wielu wejść na czwarte piętro, oszczędziłam sobie i swoim bliskim, nie posiadając żadnych książek!

7.Posiadam naprawdę wiele

Gdy skupiłam się na stanie mojego posiadania, okazało się, że to co mam, to naprawdę pokaźna liczba. Rzeczy, które towarzyszyły mi na co dzień, to nawet więcej niż faktycznie potrzebuję. Minimalizm pozwolił mi dostrzec wszystko to, co posiadam - ukazał, że jest to stanowczy nadmiar, a ciągłe dążenia po więcej i więcej są bezpodstawne i zupełnie bezsensowne.

8. Liczy się jakość, nie ilość

Oj, pamiętam dokładnie te jakże obszerne kalkulacje, brzmiące mniej więcej tak: "za tę cenę, będę miała trzy takie!". Zamiast jednej porządnej rzeczy, która wystarczy na długi długi czas, ważniejsze było to, aby pokazać się kilka razy w czymś innym (szczególnie dotyczy to szafy). Minimalizm wskazał mi właściwą drogę. Teraz mniej znaczy więcej i to dosłownie! Zainwestowanie w jedną, dobrą jakościowo rzecz, pozwala mi na cieszenie się nią przez lata.

9. Wspaniale otaczać się pięknymi przedmiotami

Minimalizm wcale nie neguje posiadania przedmiotów w ogóle, nie każe pozbyć się wszystkiego co masz. Wręcz przeciwnie - chodzi o to, co pragniesz zatrzymać w swoim życiu, a nie o to, czego chcesz się pozbyć. Takie podejście otworzyło mi oczy; jak wiesz, postawiłam na jakość, nie na ilość - teraz otaczam się przedmiotami pięknymi, wartościowymi, takimi, które po prostu dają mi radość. Zamykając oczy, jestem w stanie co do jednego, wymienić wszystkie posiadane przeze mnie przedmioty. I uwierz, że nie ma w nich żadnego z mianem "może być" - wszystkie są tymi najlepszymi!

10. Rzeczy szczęścia nie dają!

Ilu z nas dostrzega pozorny związek między przedmiotami a szczęściem. I ja kiedyś należałam do tych osób, jednak minimalizm wskazał mi właściwą drogę, ukazał pewną prawidłowość i mylność moich dotychczasowych przekonań. To nie rzeczy materialne dają szczęście! Chwilowe podekscytowanie z nowym przedmiotem przy kasie, znika tak szybko, jak się pojawiło - to nie ma nic wspólnego z szeroko postrzeganym szczęściem.

11. Liczą się doświadczenia

No właśnie, skoro nie rzeczy dają szczęście, to co takiego? Z biegiem czasu, wprowadzając minimalizm do mojego życia, zrozumiałam, że to właśnie nie stan posiadania mnie uszczęśliwia, a doświadczenia! Tworzenie niezapomnianych wspomnień to, to z czego jakże często rezygnujemy na rzecz gromadzenia kolejnych przedmiotów. Zmieniłam to postępowanie i teraz bogacę się w doświadczenia, gromadzę wspomnienia, nie rzeczy.


12. Najważniejsi są ludzie

Jeżeli w poprzednim punkcie wspominałam o doświadczeniach, to nie może zabraknąć, tego co dla mnie najważniejsze - ludzie, moi bliscy, rodzina i przyjaciele. Minimalizm nauczył mnie prawidłowo ich dobierać, rezygnować z toksycznych, bądź dołujących relacji; a pielęgnować te, które wzbogacają moje życie, które podnoszą mnie na duchu, a nie ciągną w dół. Odstawiając przedmioty na dalszy tor, to właśnie ludzi zaczynamy dostrzegać. Wspaniale jest móc tworzyć niesamowite doświadczenia z tymi, których cenię i kocham.

13. Cieszę się z małych rzeczy

Niegdyś czekałam na jakieś ważne i znaczące wydarzenia, to one się liczyły. Żyłam powiedzmy od jednych wakacji, do drugich. Minimalizm pokazał mi, że nie w tym rzecz! Dzięki niemu zaczęłam dostrzegać małe rzeczy, to właśnie one są wspaniałymi iskierkami radości, które dają niesamowitą całość, które po prostu sprawiają, że czuję się szczęśliwa, spełniona! 

14. Wykazuję uważność na co dzień

Zaczęłam dostrzegać małe rzeczy, drobne gesty i wydarzenia - stałam się uważna, podczas codziennego funkcjonowania. Teraz potrafię się skupić na "tu i teraz", po prostu być i cieszyć się tym. Nie wybiegać ani w przyszłość, ani nie zatracać się w przeszłości. W końcu zrozumiałam, że teraźniejszość to wszystko, co tak naprawdę namacalnie mam. To właśnie tylko na nią, mam 100% wpływ. Dostrzegam każdy dźwięk, każdy zapach, każdy bodziec, który do mnie w danej chwili dociera. I wiesz co? To jest niesamowite.

15. Rutyna jest piękna!

Samo słowo "rutyna", w naszym ojczystym języku, jest owiane złą sławą. Minimalizm niezwykle skutecznie mi je odczarował! Teraz rutyna daje mi spokój, daje mi poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Rutyna, jest czymś wspaniałym, czymś pięknym. To właśnie jej pragnę, bo jeżeli o nią dbam, wykazuję się uważnością i wiążę z nią tych, których kocham - wtedy, nie ma nic wspólnego z monotonnością, a wręcz przeciwnie.

16. Wdzięczność

Minimalizm skutecznie uczy wdzięczności, nie tylko ze względu na stan posiadania, ale to, co nas w życiu spotkało. To właśnie dzięki uproszczeniu mojego życia, dostrzegłam jak wspaniałe ono jest! Jak wiele niesamowitych rzeczy mnie spotkało. Minimalizm uczynił mnie szczęśliwym  i świadomym człowiekiem, tak po prostu!

17. Szacunek do pieniądza

Minimalizm uczy szanować posiadane zasoby, uczy szacunku do pieniądza. W chwili obecnej, zanim dokonam jakiegoś zakupu, poważnie to rozważam na różnych płaszczyznach. Impulsywne (i nieudane) zakupy odeszły w niepamięć. A ja mogę cieszyć się okrągłą sumą oszczędności na koncie.

18. Najcenniejsza waluta to czas

W momencie oderwania się od rzeczy materialnych, dostrzegłam, że to nie pieniądze są tą najcenniejszą i najbardziej pożądaną walutą, a właśnie czas. Wciąż gdzieś biegniemy, spieszymy się, wręcz gonimy za czymś - to właśnie nie pieniędzy, a czasu nam brakuje. Czas to najcenniejsze co można ofiarować danej osobie i najpiękniejszy prezent, jaki można otrzymać.

19. Mówienie "nie", jest ok!

To właśnie dzięki minimalizmowi zawdzięczam swoją asertywność. W końcu zrozumiałam, że odmawianie, wcale nie jest złe, wręcz przeciwnie! Niegdyś brałam na siebie zbyt wiele, nie potrafiłam odmówić, nawet takich działań, na które nie miałam w rzeczywistości ochoty. Teraz jestem dumna, że potrafię powiedzieć "nie" również sobie, potrafię porzucić aktywności, które nie sprawiają mi przyjemności i działania, które nie przynoszą pożądanej satysfakcji.

20. Świadomość czym skutkuje bezmyślne kupowanie

To właśnie minimalizm powoli doprowadził mnie do koncepcji Zero Waste - a może trafniej: Less Waste. Zrozumiałam, a wręcz odkryłam skalę problemu, jaki stanowi nadmierny konsumpcjonizm i postanowiłam jako jednostka się mu przeciwstawić. Dlatego na moim blogu, możesz obserwować niektóre z moich zmagań, to wszystko przez minimalizm! :)

21. Konsekwencja

Minimalizm nauczył mnie konsekwencji w swoich dążeniach i działaniach. Nie odpuszczam - choćbym po drodze napotykała niezliczone przeszkody, wytrwale dążę do celu. Decydując się na minimalistyczny styl życia i na drogę ku Zero Waste, muszę podjąć wiele działań, muszę dokonać wielu wyrzeczeń. I to właśnie konsekwencja pozwala mi na eliminowanie ewentualnych potyczek.

22. Błędy są nieuniknione

Minimalizm uczy pokory, pokazuje, że błędy są nieuniknione, a czasem wręcz potrzebne. Nawet teraz, po 6 latach wprowadzenia minimalizmu do mojego życia, zdarzają się potyczki. Ale traktuję je jako lekcje, jako doświadczenie i przestrogę na przyszłość.

23. Dawanie jest lepsze niż otrzymywanie

Gdy zrozumiałam istotę minimalizmu, jaką jest przekonanie, że to nie przedmioty dają szczęście - nie miałam już potrzeby otrzymywania. Jednak włączyła się we mnie potrzeba dawania. Nie mówię tutaj o robieniu prezentów (choć to również kocham!), a o niesieniu pomocy. Zaczęłam udzielać się jako wolontariusz w różnych placówkach i naprawdę w tym się spełniam. Nie ma nic lepszego, jak uśmiech wdzięczności drugiego człowieka!

24. Mniej znaczy więcej!

I to w każdym aspekcie. Minimalizm po prostu wzbogacił moje życie, uczynił je barwnym, a przede wszystkim szczęśliwym! Ukazał mi to co ważne, to co naprawdę się liczy. Uwydatnił moje wartości, wyklarował dążenia. To niesamowite, że coś zaczyna się od wyrzucania rzeczy, a w efekcie końcowym zmienia życie!


A więc właśnie tego nauczył mnie minimalizm. Wybrałam taki rodzaj artykułu, gdyż to właśnie jemu zawdzięczam to kim teraz jestem. Gdyby nie minimalizm nie byłabym w tym miejscu, w którym obecnie się znajduję. Tak właśnie na blogu chciałabym uczcić moje 24 urodziny! Bo przyznam szczerze, że mimo, iż mają miejsce dopiero w ten weekend, świętuję je od poprzedniego tygodnia! Świętowanie rozpoczęłam z moimi przyjaciółmi, a moc fantastycznych prezentów towarzyszyła mi przez cały tydzień. Dziś wraz z Mężem wyruszam do Warszawy, do miejsca gdzie się poznaliśmy - by spędzić najlepsze urodziny w moim życiu (i pierwsze jako szczęśliwa żona)!

PS. Kochani <3 Tak wiele z Was do mnie zagląda, tak wiele z Was pozostawia po sobie ślad! Każdy blog pragnę odwiedzić, odwdzięczyć się za odwiedziny. Jednak publikując posty trzy razy w tygodniu, najzwyczajniej w świecie nie nadążam tego robić. Co Ty na to, bym publikowała dwa razy w tygodniu? Pozwoliłoby mi to, na swobodne odwiedzanie wszystkich czytelników posiadających bloga! Czy to optymalna dla Ciebie liczba, jak to widzisz? Proszę, daj znać! :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj! Zachęcam Cię do zostawienia komentarza. Co sądzisz o tym poście? A może masz jakieś pomysły na kolejne wpisy? O czym chętnie przeczytasz na moim blogu? Stwórzmy go razem! Daj znać jeżeli mnie obserwujesz, chętnie wpadnę także do Ciebie :) Ale pamiętaj, że to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Trafię do Ciebie również bez linku :)