Jak żyć z nieminimalistą? (chomikiem)

4/03/2019

Jak żyć z nieminimalistą? (chomikiem)

jak żyć z chomikiem


Pragniesz zostać minimalistą,  bądź już jesteś w trakcie procesu upraszczania, ale zastanawiasz się, jak pogodzić ten styl życia z zupełnie nieminimalistycznym podejściem Twojego partnera, bądź Twojego rodzeństwa, rodziców czy współlokatorów? A najlepiej jak przekonać ich wszystkich do minimalizmu i zaangażować w porządki? Ten artykuł jest dla Ciebie, ponieważ dowiesz się, jak żyć z nieminimalistą; zapraszam!


1. Rób swoje!

I to dosłownie! Zajmij się swoją przestrzenią, tym co faktycznie należy do Ciebie. Uporządkuj swoją szafę, torebkę, kosmetyki czy chociażby przestrzeń wirtualną - wszystko to, co naprawdę jest Twoje, tak w stu procentach. Uwierz, że takich miejsc i zakamarków jest naprawdę wiele; a znajdujących się w nich rzeczy, czekających tylko na selekcję - setki, a nawet tysiące! Zignoruj proszę na razie (nazwijmy to) przestrzeń wspólną, a tym bardziej wyłącznie należącą do potencjalnego chomika. Aby nauczyć się jak żyć z nieminimalistą; najpierw musisz nauczyć się żyć minimalistycznie!

Pomocne  linki:


2. Mów o tym co robisz

Minimalizm ma mnóstwo korzyści, będziesz dostrzegać to na każdym kroku - więc niezwykle samolubnym podejściem byłoby zachować to wszystko dla siebie :) Dziel się swoimi spostrzeżeniami, przemyśleniami i doświadczeniami. Opowiadaj o tym, puszczaj informacje w świat! A najlepiej kieruj je właśnie do naszego potencjalnego chomika, czy też chomików; z kimkolwiek mieszkasz. Przecież jest to część Twojej codzienności, Twojego życia; naprawdę szkoda się tym nie podzielić! Mów o korzyściach jakie dostrzegasz, opowiadaj o spektakularnych efektach, świetnych nowo poznanych minimalistycznych trikach, ale też o porażkach. Pamiętaj, że to nie ma być perfekcyjna reklama minimalizmu. Zachęcam Cię do autentyczności, do przeżywania tego jakże ekscytującego procesu, razem z Twoimi najbliższymi; nawet jeżeli sami fizycznie nie włączają się do niego.

3. Nie zmuszaj, inspiruj! 

Jest to swojego rodzaju połączenie dwóch poprzednich punktów; mianowicie poprzez swoje działanie, jak i dzielenie się swoimi minimalistycznymi przeżyciami, automatycznie będziesz inspirować. I tutaj, (stety bądź niestety) kończy się Twoja rola, a przynajmniej powinna :) Nie próbuj zmuszać i na siłę przekonywać do minimalistycznego stylu życia kogokolwiek. Wybranie jakiejkolwiek ścieżki życiowej, czy filozofii życia, to niezwykle indywidualna kwestia; powinna być  to osobista decyzja danej osoby i należy to respektować. Ponadto uważam, że właśnie poprzez inspirowanie, przedstawianie pozytywnych aspektów i pokazywanie efektów - zdziałasz znacznie więcej. W końcu chomik dostrzeże zalety minimalizmu, które podajesz mu bezinwazyjnie co dnia, dosłownie na tacy; i sam zapragnie uprościć swoje życie, zobaczysz!

4. Szanuj własność chomika! 

Niezwykle, niezwykle ważna kwestia - choćby nie wiem jak Cię kusiło, choćby nie wiem o jaki ból głowy przyprawiał Cię bałagan chomika; zostaw w spokoju jego rzeczy! To naprawdę najgorszy błąd jaki możesz popełnić, ponieważ przedmioty z pozoru bezwartościowe, a nawet bezużyteczne; dla drugiej osoby mogą być niemalże skarbami. Każdy z nas ma inne podejście do przedmiotów, co innego wydaje nam się wartościowe, co innego nam się podoba. Pamiętaj, że wiele osób należy do tych bardziej sentymentalnych, że wiele z nich łączy pewne wydarzenia i wspomnienia, właśnie z przedmiotami. Pozornie postrzegane przez Ciebie "śmieci", naprawdę mogą stanowić sentymentalną wartość dla drugiej osoby. Bo czy chciałabyś, aby ktoś bez Twojej wiedzy dokonywał selekcji w Twoich rzeczach osobistych? Czy aby na pewno, wszystkie z przedmiotów, które posiadasz; inna osoba uznałaby za cenne i warte zatrzymania? No właśnie! Stwórzcie swój pewnego rodzaju azyl, każde z osobna; stwórzcie takie miejsce, które będzie tylko i wyłącznie Wasze. A w tym przypadku bardziej sprawdzi się tu "moje" i "twoje" - niech każde z Was posiada miejsce, w którym znajdować się będą tylko i wyłącznie rzeczy danej osoby. To wcale nie musi być duża przestrzeń jak pokój; równie dobrze może być to toaletka, biurko czy chociażby szafa. Niech każde z Was ma takie miejsce, w którym po prostu może być sobą, w którym może gromadzić wszystkie potrzebne i niepotrzebne przedmioty.


5. Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość

No właśnie, to punkt, który przyszedł mi na myśl chyba jako pierwszy, gdy zastanawiałam się nad tym, jak żyć z nieminimalistą. Po prostu daj czas - i partnerowi/współlokatorce/rodzicom, i sobie.  Gdy zachłyśniemy się czymś nowym; w tym przypadku minimalistycznym stylem życia - pragniemy szybkich zmian, jak za pomocą czarodziejskiej różdżki. Niestety tak to nie działa; pamiętaj, że minimalizm to długotrwały proces, tak naprawdę, który nigdy się nie kończy. A co dopiero, jeżeli chodzi o przekonanie drugiej osoby (bez swoistego przekonywania) do zmiany swoich konsumpcyjnych nawyków, kształtowanych przez lata. Naprawdę musisz uzbroić się w cierpliwość i po prostu robić swoje, cieszyć się nowym stylem życia! A gdy odsuniesz na bok zmartwienia  oraz frustracje dotyczące rzeczy należących do nieminimalisty, z którym mieszkasz; zanim się obejrzysz i on zacznie wprowadzać pierwsze minimalistyczne zmiany! (które pamiętaj chwalić, podziwiać i dopingować! :))


6. Zaproponuj porządki we dwoje 

Jeżeli jakiś obszar należący do chomika naprawdę spędza Ci sen z powiek, bądź po prostu pragniesz, by namacalnie doświadczył zalet upraszczania  - zaproponuj pomoc w uporządkowaniu danej przestrzeni. Dobrze jest zacząć od czegoś, z czym szybko będziecie w stanie się uporać i szybko dostrzec efekty! To może być jedna część szafy, szuflada czy półka. Niech ten niedobry minimalista (oczywiście z przekąsem!) zobaczy z czym faktycznie wiąże się minimalizowanie, jak dużo frajdy i satysfakcji dostarcza :) Tylko przez cały czas miej w głowie punkt nr 4, odnośnie poszanowania dobytku drugiej osoby. Pamiętaj, że to ona jest ekspertem od swoich rzeczy! W którejś z książek o minimalizmie (a przeczytałam ich bardzo bardzo wiele, więc nie pamiętam w której dokładnie) przeczytałam o minimalistycznej grze, która polegała na wzajemnym schowaniu kilku rzeczy, które wydawały się drugiej osobie całkowicie zbędne. Rzeczy te, chowano na określony czas, by sprawdzić czy dana osoba zauważy ich zniknięcie. Pod koniec gry, oczywiście pokazuje się schowane przedmioty, nad którymi warto się zastanowić, o ile ich zniknięcie wcale nie obeszło posiadacza. Naprawdę warto spróbować, to może być dla Was świetne doświadczenie! :) 

7. Pójdź na kompromis

Bywa i tak, że czasem będzie potrzebny kompromis. Ale to naprawdę nic złego, nie ma się czego obawiać! Wręcz przeciwnie, niektóre kompromisy mogą być naprawdę bardzo rozwojowe i sprzyjające relacji, bowiem uwzględnia się potrzeby zarówno jednej, jak i drugiej strony. Jeżeli wspólne obszary i przedmioty należące do Was obojga, sprawiają trudności; wspólnie zastanówcie się, jak odnaleźć złoty środek! Być może jeżeli danej osobie ciężko przebrnąć przykładowo przez szafę, to może zajmie się butami? Może jeżeli jedno z Was nie czuje potrzeby posiadania telewizji kablowej, to wcale nie trzeba pozbywać się też telewizora ukochanego przez to drugie; tylko wykupić Netflixa i wspólnie czerpać radość z oglądanych filmów? Może zamiast wszystkich białych ścian w mieszkaniu, które niezbyt odpowiadają jednemu z Was, można tę biel zastosować jedynie w sypialni? Może zaproponujesz, że Ty również jesteś w stanie z czegoś zrezygnować, jeżeli chomik w końcu zdecyduje się na uproszczenie przestrzeni, spędzającej Ci sen z powiek? Zawsze jest wyjście z danej sytuacji, tylko bądź otwarta na propozycje, miej gotowość do rozwojowej dyskusji i co najważniejsze - dostrzegaj racje drugiej strony, one są tak samo ważne jak Twoje :)

8. Pamiętaj co jest najważniejsze!

W minimalizmie chodzi o to, by poprzez upraszczanie i pozbywanie się rzeczy, zrobić miejsce na doświadczenia; a co najważniejsze, znaleźć czas dla tych, których kochamy! Więc nieważne czy chodzi o nadmiar przedmiotów, czy optymalną ich ilość (jeżeli owa w ogóle istnieje); nie możesz ich przedkładać nad dobro innych, nad dobro waszej relacji. To drugi człowiek jest najważniejszy, nie rzeczy! Pamiętaj, że to tylko przedmioty, rzeczy ulotne, nie warto się o nie spierać i złościć. Czasami wręcz warto przymknąć oko, pozwolić drugiej osobie żyć w taki sposób, jaki jest dla niej obecnie wygodny. Nie zapominaj o tym proszę, bo tak jak można uzależnić się od posiadania, tak samo można uzależnić się od wyrzucania - niby dwie skrajności, a i w jednym, i drugim przypadku pozostajesz niewolnikiem przedmiotów. Zmiany na siłę naprawdę nic nie dają, wręcz w wielu przypadkach pogarszają sprawę. Więc jeszcze raz przypomnę - pozwól chomikowi zachować swoją indywidualność!

Tak więc to wszystkie przemyślenia odnośnie tego, jak żyć z nieminimalistą - zwanym przeze mnie pieszczotliwie chomikiem :) Żywię nadzieję, że tymże artykułem wzbudziłam nieco Twoją refleksję. Czasami naprawdę warto w niektórych aspektach odpuścić; nic co bardzo skrajne i radykalne nie jest dobre, warto zachować zdrowy rozsądek i nie zapominać o tym co najważniejsze: o waszej relacji!

A Ty jakie masz pomysły na to jak żyć z nieminimalistą? Czy stan posiadania Twoich domowników jest dla Ciebie problematyczny? Co sądzisz o sekretnym pozbywaniu się rzeczy?
Plan pielęgnacji w 10 krokach - klucz do systematyczności!

3/29/2019

Plan pielęgnacji w 10 krokach - klucz do systematyczności!

systematyczność w pielęgnacji

Spotkałam się z licznymi opiniami, że kompleksowa pielęgnacja wymaga wiele czasu. Nie zgodzę się z tym, wiesz? Jedyne, czego wymaga to przemyślenia i zaplanowania. Dziś temat z pozoru banalny; lecz myślę, że będzie pomocny dla osób początkujących i zabieganych, ale również dla osób, które miłują się w kosmetykach i przeróżnych zabiegach pielęgnacyjnych. No bo wciąż gdzieś biegniemy, dokądś spieszymy; może warto przez chwilę zatrzymać się i zrelaksować, zrobić coś dla siebie i swojej skóry? Przy okazji, jest to dobry moment, na wyznaczenie takiego planu pielęgnacji, gdyż lato zbliża się wielkimi krokami. Już niedługo będziemy pokazywać więcej ciała niż zwykle! Gotowa!? :)



1. Spójrz na siebie całościowo, od stóp do głów!

No właśnie, w kontekście pielęgnacji za zwyczaj mamy tendencję ograniczania się zaledwie do tej dotyczącej  twarzy. Może warto przyjrzeć się innym aspektom, innym partiom ciała? Może Twoje dłonie i stopy podczas zimy dostały ostro w kość i wymagają regeneracji? Może jeżeli borykasz się z rozstępami bądź cellulitem, warto wprowadzić specjalistyczne preparaty? Spójrz na siebie całościowo, dokładnie od stóp do głów. Jakim obszarom Twojego ciała warto się przyjrzeć, jakim warto poświęcić nieco więcej uwagi?

2. Określ swoje prawdziwe pielęgnacyjne potrzeby

Ot co! Spójrz na siebie jako na indywidualną jednostkę, dostrzeż swoje prawdziwe potrzeby i to właśnie nim poświęć uwagę oraz swój cenny czas. Nie wszystko co jest nagminnie reklamowane, bądź powszechnie uznawane za "konieczne"; u Ciebie również takie będzie. Osobiście nie lubię tego typu uogólnień, gdyż naprawdę każda z nas jest inna, każda z nas ma inne pielęgnacyjne potrzeby. Więc koniecznie przemyśl, co jest odpowiednie dla Ciebie, czego faktycznie potrzebuje Twoja skóra. Nie bierz za pewne i niezmienne blogowych rad, czy nawet tych od najlepszej przyjaciółki. Miej zawsze na uwadze rzeczywiste potrzeby swojej skóry; poznaj ją i zacznij słuchać. To ona wie najlepiej! Unikaj błędów pielęgnacyjnych i zacznij zważać na składy, by wiedzieć czego unikać.

3. Przemyśl, jakie zabiegi lubisz, a jakie niekoniecznie

Pamiętaj, że rytuały pielęgnacyjne powinny być dla Ciebie przyjemnością; nie przymusem. Zastanów się proszę nad tym, na jakie zabiegi czekasz z niecierpliwością, a jakie przyprawiają Cię o zawrót głowy. Nie mówię abyś całkowicie zrezygnowała z danych czynności, jeżeli należą one do tych podstawowych; ale może wcale nie musisz stosować się do nich codziennie? Może da się zminimalizować ilość tych zabiegów, może wcale nie musisz wykonywać ich tak często? Przykładowo ja, okropnie nie lubię balsamowania, to dla mnie prawdziwa katorga! Zważywszy na to, że znam potrzeby swojej skóry, wiem że codzienne balsamowanie jest całkowicie zbędne. Mogę tę czynność wykonywać naprawdę sporadycznie, tak aby nie przyprawiała mnie o zawrót głowy :) Polecam Ci to samo! Zminimalizuj proszę rytuały pielęgnacyjne, których nie znosisz, przyniesie Ci to więcej korzyści niż myślisz!

4. Spisz czynności podstawowe - codzienne

Gdy już poznasz potrzeby swojej skóry oraz zastanowisz się nad zabiegami, które niekoniecznie sprawiają Ci tyle przyjemności, co powinny - spisz czynności pielęgnacyjne, które faktycznie powinnaś wykonywać codziennie. Zarówno te poranne, jak i wieczorne. Tych podstawowych będzie naprawdę niewiele, a z czasem staną się nawykami i będę tak oczywiste, jak mycie zębów. Zatem jeżeli chodzi o twarz; nie zapominaj o oczyszczaniu, tonizowaniu i nawilżaniu. Resztę pielęgnacyjnych rytuałów, które pragniesz wprowadzić do codziennej rutyny, także uwzględnij w tym punkcie. 

5. Spisz czynności dodatkowe

Czynnościami dodatkowymi nazwałam te, które nie towarzyszą w codziennych rytuałach, ale jednak wymagają systematyczności. Myślę, że to właśnie w tym punkcie, plan pielęgnacji sprawdzi się najlepiej; bowiem dzięki niemu będziesz wiedzieć jaki zabieg i kiedy powinnaś wykonać. Z początku wdrożenie całkowicie nowych rytuałów, może być nieco problematyczne; jednak plan pielęgnacji skutecznie pomoże Ci w ich wprowadzeniu i systematycznym stosowaniu. Przemyśl więc, jakich czynności dodatkowych wymaga Twoja skóra. Z jakimi problemami się zmagasz? Za jakie zabiegi Twoja skóra podziękowałaby Ci? Co by jej się przydało? I co ważne - co jaki czas powinnaś te czynności uskuteczniać? Na jakie kosmetyki postawisz? Może sprawdzą się sposoby DIY?

systematyczność w pielęgnacji


6. Przemyśl jakie połączenia się sprawdzą

Jeżeli Twoja lista zabiegów pielęgnacyjnych jest dość obszerna, przemyśl co można połączyć. Jakie rytuały możesz wykonywać jednego dnia; za tak zwanym jednym zamachem? Być może w dzień, gdy robisz peeling, zaraz po nim możesz nałożyć maseczkę? Bądź jeżeli nie odczuwasz potrzeby balsamowania się codziennie, połączysz tę czynność z depilacją i wcześniejszym peelingiem ciała? Warto w Twój plan pielęgnacji, wpleść tego typu połączenia, aby nie rozkładać czynności dodatkowych na każdy dzień, lecz aby skondensować je w dwóch/trzech dniach. Niech to będzie takie swoiste mini spa, czas tylko dla Ciebie!

7. Przemyśl, jak wykorzystać czas podczas zabiegów

Jeżeli właśnie nałożyłaś maseczkę, którą powinnaś trzymać powiedzmy 20 minut - wcale nie oznacza, że w tym czasie musisz leżeć i pachnieć. Choć jeżeli właśnie na to masz ochotę; proszę bardzo! :) Jednak warto uskuteczniać w tym czasie "multi-tasking"; tzw. wielozadaniowość. Gdy dobroczynne składniki działają, w tym czasie może warto również nałożyć maskę na włosy? Bądź przez te 20 minut dokonać peelingu ciała i depilacji? Zastanów się, jak możesz zaoszczędzić czas podczas pielęgnacyjnych rytuałów. To wcale nie muszą być czynności pielęgnacyjne, równie dobrze przez wspomniane 20 minut, gdy maseczka działa - możesz posprzątać łazienkę, bądź przeczytać rozdział książki :) 

8. Wybierz odpowiedni moment

No w sumie tak, rytuały i czynności pielęgnacyjne mamy już spisane, nawet wiemy co ile powinny się one odbywać - ale nie mamy określonego momentu, konkretnego czasu. No więc jakie dni tygodnia są dla Ciebie optymalne? Kiedy znajdziesz chwilę dla siebie? Będzie to poranek czy wieczór? Poświęcisz na plan pielęgnacji i jego realizację cały wybrany dzień, czy podzielisz to na mniejsze partie, w ciągu tygodnia? W jakie dni Twój grafik nie jest aż tak napięty? Kiedy chcesz wdrożyć pielęgnacyjne rytuały? Kiedy masz ochotę na relaks?

9. Wpisz konkretne czynności do kalendarza 

Jeżeli odpowiedziałaś na powyższe pytania, Twój plan pielęgnacji jest już gotowy! Nie zapomnij tylko, o zapisaniu wybranych zabiegów w konkretne dni do Twojego kalendarza. Warto abyś również ustawiła sobie przypomnienie w telefonie; gdyż na początku możesz mieć małe trudności z uskutecznianiem całego planu. Wprowadzenie tychże rytuałów do Twojego kalendarza, skutecznie będzie pomagało w systematyczności, aż w końcu tak rozbudowana pielęgnacja będzie stanowiła nawyk.

10. Obserwuj jak reaguje Twoja skóra

I jak trzeba - modyfikuj wcześniej utworzony plan pielęgnacji, nie bój się zmian! To, że zapisałaś dane czynności w kalendarzu, nie znaczy, że są one nieruchome; nie forsuj się zbyt mocno. Pamiętaj jednak, że to Twoja skóra wie najlepiej czego potrzebuje, więc bacznie ją obserwuj i słuchaj, podążaj za nią. To, że plan pielęgnacji jaki stworzyłaś wspaniale wygląda na kartce, nie oznacza, że będzie jedynym i najlepszym rozwiązaniem dla Twojej skóry. Bacznie obserwuj jak skóra Twojej twarzy, ale i ciała reaguje na dane czynności i zabiegi; czy ich ilość jest odpowiednia? Być może w przyszłości coś będzie należało zmodyfikować, coś nowego dodać, a z czegoś zrezygnować? Nasza skóra ciągle się zmienia, tak naprawdę każdego dnia - pod wpływem rozmaitych czynników; więc miej to na uwadze i zmieniaj się razem z nią!


To wszystkie aspekty, na które chciałam zwrócić uwagę odnośnie tworzenia planu pielęgnacji. Sama tworzę go kilka razy w roku, bowiem zależnie od pory roku, czy też ogromu innych czynników; moja skóra posiada inne kaprysy i preferencje. Utworzenie takiego planu zajmie kilkanaście minut, a może okazać się naprawdę niezwykle pomocne w usystematyzowaniu pewnych rytuałów pielęgnacyjnych. Czasami, pozwala zwrócić uwagę na aspekty przez nas pomijane, czy nawet nieco zaniedbywane. Tę metodę polecam wszystkim, zarówno początkującym i zabieganym, jak i "starym wyjadaczkom kosmetycznym", do których z pewnością sama należę :)! Ja już mam swój wiosenny plan pielęgnacji, a Ty?

Czy korzystasz z planu pielęgnacji? Jak u Ciebie z systematycznością w rytuałach pielęgnacyjnych? Jakie zabiegi uwielbiasz, a jakich nie znosisz? Jak sobie radzisz z tymi mniej lubianymi?
Less Waste w łazience - moje poczynania

3/25/2019

Less Waste w łazience - moje poczynania

Witaj! Dziś mam dla Ciebie bardzo wyczekiwany post. Moje ostatnie plastikowe denko, spotkało się ze sporym zainteresowaniem i odzewem. Więc jeżeli i Ty jesteś ciekawa, jakie produkty znalazły się w mojej łazience, w której usiłuję zerwać z plastikiem i wprowadzić Zero Waste - zapraszam do dalszej lektury. A jeżeli chcesz dowiedzieć się skąd takie zmiany i co mnie do nich motywuje, to odsyłam Cię do artykułu: dlaczego musisz zerwać z plastikiem - może i Ty dołączysz do mnie? To wcale nie takie trudne, sama zobacz! :)


Mycie zębów

pasta do zębów diy

Oczywiście bambusowa szczoteczka pewnie Cię nie zaskoczy? :) Wspominałam o niej już w ekologicznych łazienkowych zamiennikach. To jedna z pierwszych i lepszych zmian, jaka mi się przytrafiła w drodze do Less Waste w łazience. Gdy porzuciłam tradycyjną szczoteczkę i tą elektryczną, koncu moje wrażliwe dziąsła przestały krwawić. Natomiast pastę do mycia zębów DIY znam i stosuję (z przerwami) od wielu lat. Zawsze jej bazą jest olej kokosowy, soda oczyszczona i olejki eteryczne. W zależności od posiadanych w danym czasie produktów; wzbogacam ją o białą glinkę i/lub ksylitol. Pasta świetnie doczyszcza zęby, jednocześnie będąc delikatną i bezpieczną opcją dla naszego uzębienia, jak i dziąseł. Jeżeli chcesz abym uchyliła większego rąbka tajemniczej receptury, jak i zagłębiła się w działanie poszczególnych składników - daj znać w komentarzu, chętnie przygotuję dla Ciebie taki artykuł.

Pielęgnacja twarzy

zero waste w łazience kosmetyki

Szkło, szkło i jeszcze raz szkło! W mojej wiosennej pielęgnacji twarzy, wszystkie produkty jakie posiadam są w szkle - z wyjątkiem peelingu enzymatycznego z Tołpy, który zamknięty jest w aluminiowej tubce (co jest dużo lepszą alternatywą dla plastikowego opakowania!). Porzucenie plastiku w tym obszarze; wbrew pozorom, wcale nie było trudne! Naturalne marki, które niezwykle cenię, oferują kosmetyki właśnie w szklanych opakowaniach. Odnoszę również wrażenie, że kosmetyki w szkle wyglądają nieco bardziej ekskluzywnie. A co ważniejsze, w moim mniemaniu - maki kosmetyczne promujące ekologiczne podejście, stają się bardziej autentyczne, stawiając na szkło, zamiast zamykać swoje produkty w plastik i owijać je w folię. Tak oto w najważniejszym i najbardziej obszernym aspekcie łazienkowych zmian, bez problemu zerwałam z plastikiem!

Pielęgnacja ciała

pielęgnacja ciała

W tym (cielesnym) aspekcie, również nie było trudno wprowadzić Less Waste w łazience, zważywszy na to, że już od dwóch lat stosuję naturalny dezodorant Schmidt's, który znajduje się w szklanym słoiczku - a to właśnie dezodorant zazwyczaj sprawia najwięcej problemu w znalezieniu opcji niezamkniętej w plastikowym opakowaniu. Praktycznie odkąd pamiętam, używam peelingu kawowego DIY, z którym nie może równać się żaden kupny! A naturalne mydła od dawna przewijały się w mojej łazience. Tak więc kluczem do sukcesu była tutaj po prostu konsekwencja w wyborach, trzymanie się produktów, które już znam i odporność na kuszące z półek kolorowe plastikowe opakowania. Tradycyjna maszynka na żyletki, również była wspaniałą inwestycją, ciągle jej używam. Ale mam nadzieję, że  już niedługo będę to robić coraz rzadziej, ponieważ obecnie stosuję depilator Braun Silk-expert; czyli depilację laserową IPL. Jedyną nowością, której poszukiwałam to balsam do ciała w szkle; postawiłam na Mokosh, naturalny balsam brązujący.

Pielęgnacja włosów

zero waste pielęgnacja włosów

Wygląda na niezwykle ubogą, ale wcale taka nie jest! W przypadku moich szalenie szybko rosnących i prostych jak drut włosów, mniej znaczy więcej. Less Waste w łazience, postawiłam sobie za cel roczny. Spodziewałam się, że znalezienie odpowiedniego szamponu w kostce lub w szkle, będzie nie lada wyzwaniem. Jakże się myliłam! Już za pierwszym razem trafiłam w 10! Postawiłam na szampon dla włosów przetłuszczających się w kostce, francuskiej marki Lamazuna. Szampon jest niezwykle wydajny, świetnie się pieni i jest niezwykle przyjemny w dotyku po rozprowadzeniu - wręcz kremowy! Z oleju rycynowego, oliwy z oliwek i żółtka robię maskę, która sprawdza się u mnie fenomenalnie przez wiele lat. Zawsze to do niej wracam z podkulonym ogonem, po moich włosowych eksperymentach i testowaniu nowych produktów. I w końcu wróciłam do suchego szamponu DIY, który ratuje mnie w awaryjnych sytuacjach. Przez tą kilkumiesięczną przerwę,  podczas której stawiałam na szampony Batiste, zapomniałam jak świetnie się spisywał i jak banalny (i tani) jest do zrobienia! Okazjonalnie na końcówki nakładam olej malinowy (w szklanym opakowaniu), oraz gdy moje włosy się elektryzują, spryskuję hydrolatem z róży (również znajdującym się w szkle i będącym częścią mojej pielęgnacji twarzy).

Akcesoria itp.

zero waste łazienka

To, na co warto jeszcze zwrócić uwagę to różnego rodzaju akcesoria pojawiające się w łazience. Aby wyeliminować zużycie płatków kosmetycznych, warto postawić na te wielorazowe, rękawicę do demakijażu, bądź po prostu na małe ręczniczki! Ja postawiłam na rękawicę Glov, ale już niedługo gdy jej żywot dobiegnie konca - spróbuję małych ręczniczków. Plastikowe patyczki do uszu zastąpiłam tymi bambusowymi, a szczotkę do włosów posiadam drewnianą i służy mi już drugi rok. Jednak najlepszą zmianą, jaką poczyniłam blisko dwa lata temu, był kubeczek menstruacyjny, i nie wiem jak mogłam żyć bez niego! To najlepsza "kobieca" decyzja, jakiej dokonałam :)!

Środki czystości

zero waste środki czystości

Gdy moje naturalne środki czystości marki Yope, dobiły dna, postawiłam na oczywistą oczywistość w kategorii naturalnych środków czystości - ocet i sodę oczyszczoną. Stworzyłam uniwersalny płyn do wszystkich powierzchni, używając zaledwie wody, octu i olejków eterycznych. Wciąż po kilku tygodniach stosowania, nie mogę wyjść z zachwytu odnośnie działania tej magicznej mikstury! Radzi sobie fenomenalnie ze wszystkimi powierzchniami, zabrudzeniami i plamami. Czyszczę nią dosłownie wszystko, poczynając od armatury, zlewu, szyb i okien, na blacie i stole kuchennym kończąc. Do większych zabrudzeń stosuję pastę z sody oczyszczonej. A podstawowymi akcesoriami podczas sprzątania jest duża ilość ściereczek z mikrofibry, oraz drewniane szczoteczki różnych rozmiarów - nawet zużyta bambusowa do zębów :)

Pranie

pranie zero waste

O praniu przyjaznym środowisku, wspominałam na samym początku mojego blogowania. Pewnie nie zdziwię Cię, jeżeli powiem, że tej metody używam do dziś i już nigdy nie wrócę do tradycyjnych środków do prania!? :) Pranie nigdy nie było tak proste i tak tanie jak z kulą piorącą, naturalnym proszkiem do prania i octem, zamiast płynu do płukania. Od jakiegoś czasu zachwycam się nową wariacją zapachową mojego prania, otóż teraz tworzę pranie imbirowo-mandarynowe! Taki efekt pozwala mi uzyskać imbirowe mydełko z Rossmanna, marki Alterra, oraz olejek eteryczny mandarynkowy. Następne w kolejce będzie granatowo-geraniowe, pewnie również będzie obłędne :) Wprowadzając pranie przyjazne środowisku, niezwykle skutecznie uzyskałam Less Waste w łazience; bowiem ocet i olejki eteryczne są w szkle, mydełka w kartonikach, a sodę oczyszczoną kupuję w wielkich pojemnościach.

Tak oto wprowadziłam Less Waste w łazience! Czy jest idealnie? Oczywiście, że nie - spójrz tylko na zakrętki szklanych opakowań; są z plastiku! Jednak zbierając je wszystkie razem, utworzą ilość odpowiadającą mniej więcej jednemu plastikowemu opakowaniu. Mam świadomość tego, że Zero Waste nie jest możliwe, ale pamiętam, że to ciągła droga. Zawsze można zrobić więcej, wybrać lepiej i wygenerować mniej śmieci. Do czego będę wytrwale dążyć, dokumentując moje zmagania i dzieląc się z Tobą moim Less Waste w łazience i nie tylko. Zwróć uwagę, że dość zdawkowo podeszłam do danych aspektów; bowiem pragnę utworzyć osobne artykuły, by nieco bardziej zagłębić się w poszczególne tematy. 

A Ty próbujesz zmniejszyć ilość odpadów w swojej łazience, czy raczej nie martwią Cię plastikowe opakowania? Czy któreś rozwiązania Cię zainteresowały, bądź zaintrygowały?  Jaki aspekt/temat chętnie zobaczysz rozwinięty na moim blogu?
Moja kapsułowa garderoba na wiosnę

3/22/2019

Moja kapsułowa garderoba na wiosnę

A więc oficjalnie rozpoczęliśmy kalendarzową wiosnę. Czas więc na moją wiosenną garderobę w kapsułce! Wiosna to moja ulubiona pora roku, to właśnie w tym czasie możemy pokazać swój prawdziwy styl - nie trzeba się ani rozbierać jak w lecie, ani ubierać jak w zimie :) Nie przypadkiem więc, wiosenna garderoba jest tą najobszerniejszą z dotychczasowych pokazanych przeze mnie na blogu. Zarówno garderoba jesienna, jak i zimowa szafa w kapsułce liczyły nieco mniej elementów. Ale myślę, że obecna, chyba również nie jest aż tak obszerna? :)



- Bluzki -


szafa w kapsułce

Te trzy jasne piękności to oczywiście moje nowe zdobycze podczas zakupów w lumpeksie! Były mi po prostu przeznaczone, gdyż spontanicznie przyjaciółka namówiła mnie, aby do jednego z nich wejść. Niechętnie zgodziłam się, bo aktualnie panowała zima i niczego nie potrzebowałam - więc rzekłam tylko: szukam ewentualnie bluzek ecru na wiosnę. I oto zaraz po wejściu do second handu, te perełki trafiły w moje ręce! To doskonały dowód na to, że lista i plan jest niezwykle ważnym elementem rozsądnych zakupów - nasz zmysł jakby wyostrza się, koncentruje na konkretnych rzeczach, przy tym ignorując inne, zupełnie niepotrzebne. Te elementy cieszą mnie szczególnie, ponieważ zakupy w second handzie, to najlepszy sposób na wprowadzenie Slow Fashion do swojej garderoby :)

szafa w kapsułce

Powyższych elementów chyba nie muszę przedstawiać? :) Są to bluzki, które towarzyszyły mi zarówno w garderobie jesiennej, jak i zimowej. Te dwie pierwsze to również zdobycze lumpeksowe i wciąż mają się świetnie! Natomiast sieciówkowa czarna bluzka (Reserved) w tym sezonie chyba skończy swój krótki żywot.

szafa w kapsułce

Podążając za Slow Fashion, a przeciwstawiając się szybkiej modzie; w okresie wyprzedaży zainwestowałam w tshirty w paski Marie Zelie. Moim zachwytom nie było końca! Trąbiłam o tych bluzkach dosłownie wszystkim, więc moi przyjaciele jako dodatek do prezentu urodzinowego, sprawili mi kolejną w przepięknym rubinowym kolorze. Jakość materiału, wykonanie i komfort noszenia tych bluzek jest nieoceniony! Naprawdę niezwykle ciężko było mi się powstrzymać przed zakupem kolejnych sztuk. Ale nie wszystko stracone - na jesień chętnie przygarnę jeszcze ze dwie :) Więc jeżeli szukasz bluzek o klasycznych krojach i kolorach, polecam serdecznie. To będzie świetna inwestycja, prawdopodobnie na lata.

- Koszule -


szafa w kapsułce

Są i one! Znienawidzone koszule, ze względu na konieczność prasowania - jednak nie tym razem. Te prasowania nie wymagają! Nie zdziwię Cię pewnie jeżeli powiem, że dwie pierwsze to oczywiście lumpeksowe łupy? Co prawda są z poliestru, jednak są tak cienkie, że siłą rzeczy muszą być przewiewne. Zazwyczaj unikam sztucznych materiałów (przede wszystkim wystrzegam się akrylu); jednak podczas zakupów w second handzie robię wyjątek właśnie dla bluzek i koszul z poliestru. Wbrew pozorom, często jest to bardzo trwały materiał. A kupując go z drugiej ręki, nie mam wyrzutów sumienia. Niebieska koszula w paski zawsze mi się marzyła, jednak długo długo nie mogłam znaleźć ideału. Ale oto jest! Koszula z organicznej bawełny - H&M, z kolekcji Conscious. Jestem niezwykle ciekawa, jak będzie z trwałością, bo jeżeli chodzi o wykonanie, to naprawdę jest staranne i dokładne.


- Marynarki -

szafa w kapsułce

Te dwie marynarki również już znasz, jeżeli widziałaś moją jesienną garderobę! Szczerze przyznam, że miałam nimi lekki przesyt i chciałam je schować, by odczekały swoje, by móc zakochać się w nich na nowo. Ale dodając to zdjęcie - wiem, że bez nich moja wiosenna garderoba, nie byłaby kompletna!

szafa w kapsułce

Marynarka od garnituru, który uwielbiam za uniwersalność; służy mi już kolejny sezon, a wygląda jak nowa. Myślę, że nigdy mi się nie znudzi, przez tą jakże klasyczną kratę. Co do torebki, to na zdjęciach byłam w stanie uchwycić tylko tą mniejszą. Jednak naprzemiennie, zależnie od ubioru, jak i od podejmowanych przeze mnie aktywności; zakładam jedną z moich dwóch klasycznych czarnych torebek,  które miałaś okazję zobaczyć w artykule dotyczącym minimalizmu i damskiej torebki.

- Spodnie -


szafa w kapsułce

Znowu nudy - wszystko stare! :) Spodnie garniturowe, jak i dwie pary Levisów niezmiennie w mojej kolejnej garderobie. Pragnę jedynie podkreślić, że zakup Levisów to chyba najlepsza inwestycja, jaką poczyniłam dotychczas w mojej szafie. Jeżeli miałabym dodać jeszcze jeden element do mojej garderoby, to byłyby to właśnie kolejne spodnie marki Levis - być może jasny jeans.

- Okrycia wierzchnie i buty -

szafa w kapsułce

Białe Conversy to najbardziej wygodne i najbardziej uniwersalne buty na świecie! Nawet do mojego nieco bardziej eleganckiego stylu, wpasowują się idealnie. Są wspaniałą wariacją do marynarek, sukienek i kombinezonów. Po prostu jeżeli miałabym wybrać jedne buty, w których musiałabym chodzić do końca życia, wybór byłby oczywisty: białe Conversy! Nawet pod koniec wesela, wspaniale sprawdziły się do sukni ślubnej! :)

Katana ze Stradivariusa, która je ma już 6 lat, jest oczywistym elementem mojej wiosennej garderoby! Jest także niezwykle sentymentalna, gdyż kupiłam ją na pierwszym wspólnym wyjeździe do Warszawy, z moim obecnym Mężem <3 To dopiero była inwestycja! Ta katana jest naprawdę niezniszczalna, mam wręcz wrażenie, że z roku na rok - wygląda lepiej. 

szafa w kapsułce


Powyższa ramoneska marzyła mi się już od jesieni; niestety w tamtym czasie ani na stronie, ani w sklepie nie było rozmiaru XS. Długo długo nie mogłam jej przeboleć, aż pojawiła się ponownie po nowym roku! Oczywiście jedna jedyna XS cierpliwie czekała właśnie na mnie. Żywię ogromną nadzieję, że wytrzyma tyle, ile katana - bo to właśnie głównie dlatego tak na niej mi zależało. Jeżeli chodzi o skórzane buty, które nazywam przejściówkami, to są to te same, które miałaś okazję oglądać w jesiennej wersji mojej szafy. Natomiast moją najnowszą zdobyczą (oczywiście wyprzedażową z rabatem -70%), są mokasyny z Gino Rossi. Tylko oby były tak wygodne, jak są urocze :)

Oto wszystkie elementy mojej wiosennej garderoby. A nie - kłamię! Zapomniałam sfotografować łososiowy płaszczyk, który stawiam jeszcze pod dużym znakiem zapytania. Możesz go zobaczyć w dzisiejszej relacji na moim Instagramie. Ufff, teraz to już na pewno wszystko - łącznie 25 elementów, włączając ubrania, okrycia wierzchnie, buty i torebki (tak tak, uwzględniłam niesfotografowany płaszcz i dużą torebkę). Myślę, że to całkiem dobry wynik, zważywszy na to, że jest to zdecydowanie najobszerniejsza z moich dotychczasowych szaf w kapsułce! Duże znaczenie odgrywa tu pogoda, która w naszym kraju potrafi płatać figle - więc trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność. Serdecznie zachęcam Cię do zrobienia wiosennych porządkówsezonowej zmiany garderoby :) A może Ty również utworzysz swoją własną kapsułową garderobę i to w duchu Slow Fashion?

Czy Twoja wiosenna garderoba jest już gotowa, czy jeszcze ją planujesz? Na jakie elementy stawiasz w tym sezonie? Bez czego nie potrafisz się obejść wiosną? 

Naturalna pielęgnacja twarzy wiosną

3/18/2019

Naturalna pielęgnacja twarzy wiosną

Choć mam sprawdzone produkty oraz metody pielęgnacji; i to właśnie ich staram się trzymać, to pielęgnacja mojej twarzy ulega delikatnym zmianom na przestrzeni poszczególnych pór roku. Choć pielęgnacja jesienna, a także zimowa, oparta jest na podobnych etapach - to jednak pojawiają się pewne różnice, a nawet nowości. Dlatego i dziś, przychodzę do Ciebie z dawką kosmetyków, które będą towarzyszyć mi przez całą wiosnę!



Wiosenna pielęgnacja - poranna rutyna



Oczyszczanie


  • Żel do mycia twarzy Only Bio: Jego testowanie rozpoczęłam na początku zimy; od razu skradł moje serce. I to na tyle, by zostać ze mną na dłużej! Pierwsze co mnie urzekło, to oczywiście szklane opakowanie - bo jak wiesz, staram się zerwać z plastikiem. Żel jest niezwykle delikatny, nie pozostawia efektu ściągnięcia, a jednocześnie bardzo dokładnie oczyszcza skórę. Jest wodnistej konsystencji, jednak wystarczy pół pompki, by dokładnie umyć twarz i szyję, gdyż bardzo dobrze się pieni.
  • Foreo Luna Mini 2: Ta szczoteczka soniczna urzekła mnie na tyle, że doczekała się swojej recenzji! Wszystko o czym w niej wspomniałam, podtrzymuję oczywiście do tej pory. Z każdym kolejnym użyciem, coraz bardziej przywiązuję się do niej i nie wyobrażam już sobie pielęgnacji bez tego uroczego gadżetu!

wiosenna pielęgnacja twarzy


Tonizowanie i nawilżanie


  • Hydrolat różany, Escent: To element, mojej pielęgnacji, który prawdopodobnie nigdy nie ulegnie zmianie! Nie tylko nawilża i skutecznie łagodzi stan mojej cery, ale wspaniale służy mi jako wielofunkcyjny kosmetyk w innych dziedzinach!
  • Krem Garden Roses, Make Me Bio: To naprawdę jedyny krem, w którym zakochałam się ze wzajemnością! Myślę, że musi być to za sprawą pięknego i prostego składu. Po kilku miesiącach intensywnego stosowania (zarówno rano, jak i wieczorem), z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że krem absolutnie nie zapycha! Wręcz przeciwnie - łagodzi podrażnienia i ewentualne wypryski, powstałe w wyniku skuszenia się na niezbyt zdrowe opcje żywieniowe. Ten krem to mój ideał; począwszy od zapachu, przez konsystencję, aż po działanie. 
  • Olej malinowy, Ministerstwo Dobrego Mydła: Marka nie ma tu znaczenia, chodzi po prostu o czysty olej malinowy (zamiennie nazywany olejem z pestek malin). W okresie wiosenno-letnim nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji bez niego, ze względu na ochronę UV! Skutecznie rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe i zapobiega powstaniu kolejnych zmian. Jest świetny pod makijaż, gdyż efekt jaki daje, przypomina zastosowanie silikonowej bazy. Więc jeżeli moja cera nie potrzebuje turbo nawilżenia, jakie zapewnia jej krem Garden Roses, sięgam po olej malinowy!


Wiosenna pielęgnacja - rutyna wieczorna


wiosenna pielęgnacja

Demakijaż

  • Olej jojoba, Escent: O dobroczynnych właściwościach oleju jojoba napisałam już chyba wszystko, w artykule o kosmetykach wielofunkcyjnych! Pojawił się zarówno w jesiennej, jak i zimowej pielęgnacji. I absolutnie nic nie zapowiada się na to, by coś go z tego miejsca wygryzło kiedykolwiek!
  • Rękawica Glov: Jest niezwykle poręcznym gadżetem, zwłaszcza jeżeli pragniesz zrezygnować z jednorazowych płatków kosmetycznych. Wspaniale usuwa resztki makijażu, dociera do wszystkich zakamarków! Jednak jest to gadżet, który po kilku miesiącach po prostu umiera :) I właśnie moja Glov powoli dociera do tego miejsca. Teraz dam szansę małym, bawełnianym ręczniczkom - myślę, że sprawdzą się równie dobrze!

wiosenna pielęgnacja twarzy


Tonizowanie i nawilżanie

  • Hydrolat z czystka, Bioline: Okrzyknęłam go kosmetykiem 2018 roku! I nadal podpisuję się pod jego niesamowitymi właściwościami i niezmiennie twierdzę, że zapach jaki pozostawia, przypomina twarz obficie polizaną przez psa :) Wciąż jego właściwości mnie zachwycają! Jednak moje problemy z cerą wciąż się zmniejszają - więc gdy ta buteleczka dobije dna, nie zaopatrzę się od razu w kolejną. Hydrolat z czystka, będę traktować jak mój święty graal, który przyjdzie mi z pomocą w gorszych okresach mojej cery. Będzie ekskluzywnym dodatkiem, a nie stałym elementem mojej pielęgnacji.
  • Serum z wit. C, Bandi: Jeżeli wiosna, to w mojej pielęgnacji nie może zabraknąć serum z witaminą C. Tym razem postawiłam na markę Bandi i absolutnie nie żałuję! Jestem niezwykle zadowolona z efektów, ponieważ serum skutecznie rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe i wyrównuje koloryt. Ma piękny zapach i idealną konsystencję! Jedyne co mogę zarzucić temu produktowi to forma aplikacji - jednak myślę, że większą uwagę poświęcę mu w zupełnie osobnym artykule, gdy będę miała za sobą długie tygodnie stosowania.


    Wiosenna pielęgnacja - zabiegi dodatkowe 

wiosenna pielęgnacja twarzy

  • Olejek z drzewa herbacianego, Etja: Gdy pojawiają się jakieś wypryski, traktuję je olejkiem z drzewa herbacianego, który ma właściwości przeciwzapalne, antyseptyczne i dezynfekujące. Skutecznie zasusza i zmniejsza zmiany. Naprzemiennie stosuję go z olejkiem lawendowym, który pojawi się w mojej łazience, jak tylko ten się skończy.
  • Glinka biała, Mokosh: Glinki są niezwykle cenione przeze mnie i moją problematyczną cerę. W szczególności glinka biała znajduje zastosowanie w mojej pielęgnacji, ponieważ skutecznie, a zarazem delikatnie ją oczyszcza. Łagodzi stany zapalne, jednocześnie nie przesuszając skóry. Ta z Mokosh będzie gościć w mojej łazience niezwykle często, ze względu na szklane opakowanie!
  • Peeling 3 enzymy Dermo Face Sebio, Tołpa: Kosmetyki z tej serii, zwróciły moją uwagę ze względu na opakowanie, bo pewnie jak wiesz, ostatnio dodałam swoje ostatnie plastikowe denko. I nie zawiodłam się! W szczególności zachwycił mnie peeling enzymatyczny, którego efekty są już zauważalne po pierwszym użyciu! Skóra staje się aksamitna i miła w dotyku, wszelkie suche skórki są zniwelowane a pory oczyszczone. Przy regularnym stosowaniu, zarówno ja i mój Mąż, widzimy spore zmiany na lepsze! :) Zwłaszcza jeżeli chodzi o zaskórniki. To naprawdę bardzo dobry produkt! Cieszę się, że skusiło mnie aluminiowe opakowanie, mimo drobnej awersji do kosmetyków Tołpa, które miały tendencję do uczulania mnie. W tym przypadku nie ma to miejsca, choć faktycznie - delikatne i chwilowe szczypanie towarzyszy zaraz po nałożeniu peelingu.

Tak więc prezentuje się moja naturalna pielęgnacja twarzy na wiosnę! Oprócz Masła Shea, które gości w mojej łazience od zawsze na zawsze i służy dosłownie do wszystkiego (w przypadku pielęgnacji twarzy do ust i okolic oczu) - to już wszystkie kosmetyki jakie posiadam. W tym artykule prezentuję Ci je nawet z nadwyżką, ponieważ prawdopodobnie hydrolat z czystka i krem do twarzy, opuści na jakiś czas moją łazienkę, jeżeli stan mojej cery będzie taki jak dotychczas.

A Ty jakie kosmetyki włączyłaś do wiosennej pielęgnacji? Czy Twoja pielęgnacja twarzy ulega zmianie na przestrzeni poszczególnych pór roku? Bez jakich produktów nie potrafisz się obejść?
24 rzeczy, których nauczył mnie minimalizm

3/15/2019

24 rzeczy, których nauczył mnie minimalizm

minimalizm

W ten weekend obchodzę swoje 24 urodziny! Dlatego z tego tytułu, postanowiłam opowiedzieć Ci, jakich 24 rzeczy nauczył mnie minimalizm. Jeżeli śledzisz mnie od jakiegoś czasu, to doskonale wiesz, że minimalizm jest dla mnie niezwykle istotną kwestią w moim życiu - stąd ten wybór. To właśnie on pomaga mi dostrzegać to, co naprawdę ważne! To właśnie dzięki niemu, już  6 lat temu zmieniłam swoje życie, zmieniłam po prostu siebie - na lepsze. Jesteś ciekawa co minimalizm zmienił w moim życiu i jakie kwestie zaczęłam dostrzegać? Jeżeli tak, to zapraszam do dalszej lektury!


1. Mniej rzeczy, mniej sprzątania

Gdy pozbyłam się większości mojego stanu posiadania, natychmiast dostrzegłam, że sprzątanie jeszcze nigdy nie było takie proste! Rzeczy powodują chaos, zwłaszcza te, które są na widoku. Dlatego też, staram się, aby na powierzchniach widniały tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Istotne jest również to, aby każdy przedmiot miał swój dom i odpowiednie miejsce. Wtedy porządek gwarantowany!

2. Przedmioty nie zawierają wspomnień!

Ten punkt cieszy mnie jakoś szczególnie. Minimalizm ukazał mi, że to nie przedmioty są odpowiedzialne za wspomnienia z nimi związane. Odpowiedzialna jestem ja i mój umysł! Teraz bez skrupułów pozbywam się rzeczy, niegdyś noszących kiedyś miano sentymentalnych. Zupełnie zmieniło się moje postrzeganie przedmiotów. Teraz już wiem, że wspomnień, nikt ani nic, nie jest w stanie mnie pozbawić. Wiem, że pozbycie się danego przedmiotu, wcale magicznie nie wymazuje pamięci o nim, czy o wydarzeniu z nim związanym. Dzięki takiemu podejściu, mogłam spełnić marzenie przyszłej panny młodej, do której trafiła moja suknia ślubna! Gdybym nie wprowadziła minimalizmu do mojego życia - z pewnością moja suknia, samolubnie żółkłaby w szafie przez długie lata.

3. To nie rzeczy nas definiują

Pamiętam te czasy, gdy wartość drugiej osoby oceniało się na podstawie jej stanu posiadania, tego jakiej jakości rzeczami się otacza. Wciąż te stereotypy i przekonania funkcjonują; chociażby w stwierdzeniach "pokaż mi swoją biblioteczkę, a powiem ci, jakim człowiekiem jesteś". Co Ty na to - jeżeli powiem Ci, że moja jest pusta? Czy oznacza to, że jestem pustym człowiekiem bez wiedzy?Wręcz przeciwnie, bo książki połykam w niezliczonych ilościach. Przestałam dążyć za schematami, przestałam się w nie wpasowywać. To właśnie minimalizm uświadomił mi, że nie stan posiadania definiuje kim jesteśmy, a to jacy jesteśmy, jakimi wartościami się kierujemy, jakie działania podejmujemy.

4. Czysta przestrzeń, czysty umysł

To nie będzie odkrywcze, ale szczerze zauważam taką prawidłowość. Gdy w moim otoczeniu panuje porządek, tak również się dzieje w moim umyśle. Nic mnie nie rozprasza, nic nie zajmuje moich myśli. W czystej przestrzeni mogą się skupić i po prostu działać!


5. Im mniej rzeczy, tym mniej zmartwień

Rzeczy zabierają nam czas, mnóstwo czasu! Czym więcej przedmiotów posiadamy i czym są droższe, tym więcej mamy zmartwień. Trzeba reperować, oddawać do specjalisty, dbać, sprzątać, odkurzać, przesuwać, pielęgnować, pamiętać o gwarancjach, kończących się ubezpieczeniach i tak w nieskończoność. Odcinając się od świata opartego na materializmie, pozbyłam się większości problemów, jakie generują posiadane rzeczy.

6. Mała ilość rzeczy zapewnia komfort!

Niewielki stan posiadania jest po prostu wygodny! Po pierwsze: mniej rzeczy to mniej sprzątania, ale czym skromniejszy nasz dobytek, tym prostsze zarówno podróżowanie, jak i przeprowadzka. Rzeczy to nic innego jak ciężar - ten psychiczny, ale przede wszystkim fizyczny. Odetchnęłam z ulgą, gdy podczas przeprowadzki uświadomiłam sobie, jak wielu wejść na czwarte piętro, oszczędziłam sobie i swoim bliskim, nie posiadając żadnych książek!

7.Posiadam naprawdę wiele

Gdy skupiłam się na stanie mojego posiadania, okazało się, że to co mam, to naprawdę pokaźna liczba. Rzeczy, które towarzyszyły mi na co dzień, to nawet więcej niż faktycznie potrzebuję. Minimalizm pozwolił mi dostrzec wszystko to, co posiadam - ukazał, że jest to stanowczy nadmiar, a ciągłe dążenia po więcej i więcej są bezpodstawne i zupełnie bezsensowne.

8. Liczy się jakość, nie ilość

Oj, pamiętam dokładnie te jakże obszerne kalkulacje, brzmiące mniej więcej tak: "za tę cenę, będę miała trzy takie!". Zamiast jednej porządnej rzeczy, która wystarczy na długi długi czas, ważniejsze było to, aby pokazać się kilka razy w czymś innym (szczególnie dotyczy to szafy). Minimalizm wskazał mi właściwą drogę. Teraz mniej znaczy więcej i to dosłownie! Zainwestowanie w jedną, dobrą jakościowo rzecz, pozwala mi na cieszenie się nią przez lata.

9. Wspaniale otaczać się pięknymi przedmiotami

Minimalizm wcale nie neguje posiadania przedmiotów w ogóle, nie każe pozbyć się wszystkiego co masz. Wręcz przeciwnie - chodzi o to, co pragniesz zatrzymać w swoim życiu, a nie o to, czego chcesz się pozbyć. Takie podejście otworzyło mi oczy; jak wiesz, postawiłam na jakość, nie na ilość - teraz otaczam się przedmiotami pięknymi, wartościowymi, takimi, które po prostu dają mi radość. Zamykając oczy, jestem w stanie co do jednego, wymienić wszystkie posiadane przeze mnie przedmioty. I uwierz, że nie ma w nich żadnego z mianem "może być" - wszystkie są tymi najlepszymi!

10. Rzeczy szczęścia nie dają!

Ilu z nas dostrzega pozorny związek między przedmiotami a szczęściem. I ja kiedyś należałam do tych osób, jednak minimalizm wskazał mi właściwą drogę, ukazał pewną prawidłowość i mylność moich dotychczasowych przekonań. To nie rzeczy materialne dają szczęście! Chwilowe podekscytowanie z nowym przedmiotem przy kasie, znika tak szybko, jak się pojawiło - to nie ma nic wspólnego z szeroko postrzeganym szczęściem.

11. Liczą się doświadczenia

No właśnie, skoro nie rzeczy dają szczęście, to co takiego? Z biegiem czasu, wprowadzając minimalizm do mojego życia, zrozumiałam, że to właśnie nie stan posiadania mnie uszczęśliwia, a doświadczenia! Tworzenie niezapomnianych wspomnień to, to z czego jakże często rezygnujemy na rzecz gromadzenia kolejnych przedmiotów. Zmieniłam to postępowanie i teraz bogacę się w doświadczenia, gromadzę wspomnienia, nie rzeczy.


12. Najważniejsi są ludzie

Jeżeli w poprzednim punkcie wspominałam o doświadczeniach, to nie może zabraknąć, tego co dla mnie najważniejsze - ludzie, moi bliscy, rodzina i przyjaciele. Minimalizm nauczył mnie prawidłowo ich dobierać, rezygnować z toksycznych, bądź dołujących relacji; a pielęgnować te, które wzbogacają moje życie, które podnoszą mnie na duchu, a nie ciągną w dół. Odstawiając przedmioty na dalszy tor, to właśnie ludzi zaczynamy dostrzegać. Wspaniale jest móc tworzyć niesamowite doświadczenia z tymi, których cenię i kocham.

13. Cieszę się z małych rzeczy

Niegdyś czekałam na jakieś ważne i znaczące wydarzenia, to one się liczyły. Żyłam powiedzmy od jednych wakacji, do drugich. Minimalizm pokazał mi, że nie w tym rzecz! Dzięki niemu zaczęłam dostrzegać małe rzeczy, to właśnie one są wspaniałymi iskierkami radości, które dają niesamowitą całość, które po prostu sprawiają, że czuję się szczęśliwa, spełniona! 

14. Wykazuję uważność na co dzień

Zaczęłam dostrzegać małe rzeczy, drobne gesty i wydarzenia - stałam się uważna, podczas codziennego funkcjonowania. Teraz potrafię się skupić na "tu i teraz", po prostu być i cieszyć się tym. Nie wybiegać ani w przyszłość, ani nie zatracać się w przeszłości. W końcu zrozumiałam, że teraźniejszość to wszystko, co tak naprawdę namacalnie mam. To właśnie tylko na nią, mam 100% wpływ. Dostrzegam każdy dźwięk, każdy zapach, każdy bodziec, który do mnie w danej chwili dociera. I wiesz co? To jest niesamowite.

15. Rutyna jest piękna!

Samo słowo "rutyna", w naszym ojczystym języku, jest owiane złą sławą. Minimalizm niezwykle skutecznie mi je odczarował! Teraz rutyna daje mi spokój, daje mi poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Rutyna, jest czymś wspaniałym, czymś pięknym. To właśnie jej pragnę, bo jeżeli o nią dbam, wykazuję się uważnością i wiążę z nią tych, których kocham - wtedy, nie ma nic wspólnego z monotonnością, a wręcz przeciwnie.

16. Wdzięczność

Minimalizm skutecznie uczy wdzięczności, nie tylko ze względu na stan posiadania, ale to, co nas w życiu spotkało. To właśnie dzięki uproszczeniu mojego życia, dostrzegłam jak wspaniałe ono jest! Jak wiele niesamowitych rzeczy mnie spotkało. Minimalizm uczynił mnie szczęśliwym  i świadomym człowiekiem, tak po prostu!

17. Szacunek do pieniądza

Minimalizm uczy szanować posiadane zasoby, uczy szacunku do pieniądza. W chwili obecnej, zanim dokonam jakiegoś zakupu, poważnie to rozważam na różnych płaszczyznach. Impulsywne (i nieudane) zakupy odeszły w niepamięć. A ja mogę cieszyć się okrągłą sumą oszczędności na koncie.

18. Najcenniejsza waluta to czas

W momencie oderwania się od rzeczy materialnych, dostrzegłam, że to nie pieniądze są tą najcenniejszą i najbardziej pożądaną walutą, a właśnie czas. Wciąż gdzieś biegniemy, spieszymy się, wręcz gonimy za czymś - to właśnie nie pieniędzy, a czasu nam brakuje. Czas to najcenniejsze co można ofiarować danej osobie i najpiękniejszy prezent, jaki można otrzymać.

19. Mówienie "nie", jest ok!

To właśnie dzięki minimalizmowi zawdzięczam swoją asertywność. W końcu zrozumiałam, że odmawianie, wcale nie jest złe, wręcz przeciwnie! Niegdyś brałam na siebie zbyt wiele, nie potrafiłam odmówić, nawet takich działań, na które nie miałam w rzeczywistości ochoty. Teraz jestem dumna, że potrafię powiedzieć "nie" również sobie, potrafię porzucić aktywności, które nie sprawiają mi przyjemności i działania, które nie przynoszą pożądanej satysfakcji.

20. Świadomość czym skutkuje bezmyślne kupowanie

To właśnie minimalizm powoli doprowadził mnie do koncepcji Zero Waste - a może trafniej: Less Waste. Zrozumiałam, a wręcz odkryłam skalę problemu, jaki stanowi nadmierny konsumpcjonizm i postanowiłam jako jednostka się mu przeciwstawić. Dlatego na moim blogu, możesz obserwować niektóre z moich zmagań, to wszystko przez minimalizm! :)

21. Konsekwencja

Minimalizm nauczył mnie konsekwencji w swoich dążeniach i działaniach. Nie odpuszczam - choćbym po drodze napotykała niezliczone przeszkody, wytrwale dążę do celu. Decydując się na minimalistyczny styl życia i na drogę ku Zero Waste, muszę podjąć wiele działań, muszę dokonać wielu wyrzeczeń. I to właśnie konsekwencja pozwala mi na eliminowanie ewentualnych potyczek.

22. Błędy są nieuniknione

Minimalizm uczy pokory, pokazuje, że błędy są nieuniknione, a czasem wręcz potrzebne. Nawet teraz, po 6 latach wprowadzenia minimalizmu do mojego życia, zdarzają się potyczki. Ale traktuję je jako lekcje, jako doświadczenie i przestrogę na przyszłość.

23. Dawanie jest lepsze niż otrzymywanie

Gdy zrozumiałam istotę minimalizmu, jaką jest przekonanie, że to nie przedmioty dają szczęście - nie miałam już potrzeby otrzymywania. Jednak włączyła się we mnie potrzeba dawania. Nie mówię tutaj o robieniu prezentów (choć to również kocham!), a o niesieniu pomocy. Zaczęłam udzielać się jako wolontariusz w różnych placówkach i naprawdę w tym się spełniam. Nie ma nic lepszego, jak uśmiech wdzięczności drugiego człowieka!

24. Mniej znaczy więcej!

I to w każdym aspekcie. Minimalizm po prostu wzbogacił moje życie, uczynił je barwnym, a przede wszystkim szczęśliwym! Ukazał mi to co ważne, to co naprawdę się liczy. Uwydatnił moje wartości, wyklarował dążenia. To niesamowite, że coś zaczyna się od wyrzucania rzeczy, a w efekcie końcowym zmienia życie!


A więc właśnie tego nauczył mnie minimalizm. Wybrałam taki rodzaj artykułu, gdyż to właśnie jemu zawdzięczam to kim teraz jestem. Gdyby nie minimalizm nie byłabym w tym miejscu, w którym obecnie się znajduję. Tak właśnie na blogu chciałabym uczcić moje 24 urodziny! Bo przyznam szczerze, że mimo, iż mają miejsce dopiero w ten weekend, świętuję je od poprzedniego tygodnia! Świętowanie rozpoczęłam z moimi przyjaciółmi, a moc fantastycznych prezentów towarzyszyła mi przez cały tydzień. Dziś wraz z Mężem wyruszam do Warszawy, do miejsca gdzie się poznaliśmy - by spędzić najlepsze urodziny w moim życiu (i pierwsze jako szczęśliwa żona)!

PS. Kochani <3 Tak wiele z Was do mnie zagląda, tak wiele z Was pozostawia po sobie ślad! Każdy blog pragnę odwiedzić, odwdzięczyć się za odwiedziny. Jednak publikując posty trzy razy w tygodniu, najzwyczajniej w świecie nie nadążam tego robić. Co Ty na to, bym publikowała dwa razy w tygodniu? Pozwoliłoby mi to, na swobodne odwiedzanie wszystkich czytelników posiadających bloga! Czy to optymalna dla Ciebie liczba, jak to widzisz? Proszę, daj znać! :)

Jak czytać więcej książek? 10 trików!

3/11/2019

Jak czytać więcej książek? 10 trików!

kindle ebooki

Czytanie mogłabym okrzyknąć moim hobby! Uwielbiam tę czynność i nie wyobrażam sobie dnia bez książki. Czytanie rozwija, kształci, poprawia pracę mózgu i pamięć, dostarcza niesamowitych odczuć! Ty również lubisz czytać, jednak nie masz na to czasu? To artykuł dla Ciebie! Sprawdź więc jak czytać więcej książek - skorzystaj z kilku prostych trików!


Stwórz listę książek do przeczytania

W notesie, kalendarzu czy w telefonie - jak Ci wygodnie! Spisz wszystkie pozycje, które Cię interesują i miej je zawsze przy sobie. Sukcesywnie dopisuj kolejne, jeżeli tylko trafisz na coś ciekawego. Taka lista naprawdę ułatwi Ci Twoje czytelnicze życie, ale też zaoszczędzi mnóstwo czasu! Zamiast przeszukiwać Internet wzdłuż i wszerz, za każdym razem, gdy nadejdzie Cię ochota na nową książkę; po prostu sięgnij po którąś ze stworzonej listy! A najlepiej dokonuj miesięcznej organizacji i planowania, gdzie uwzględnisz pozycje, które pragniesz przeczytać w danym miesiącu.

Czytaj to, co naprawdę Cię interesuje

Wybieraj lektury, które faktycznie Cię pasjonują, które odpowiadają Twoim upodobaniom, bądź aktualnej sytuacji życiowej. Sięgaj po książki ciekawe dla Ciebie; nie dla koleżanki czy sąsiadki. Nasze preferencje się różnią, każdy z nas jest inny i każdy potrzebuje innego typu rozrywki, innego rodzaju stymulacji. To, że książka stała się bestsellerem, wcale nie oznacza, że i Ty koniecznie musisz ją przeczytać. Stawiaj na książki, których zawartości nie możesz się doczekać! To właśnie one czytają się najszybciej, nawet choćby miały tysiąc stron! :)

Odłóż nużącą lekturę

Ten punkt ściśle wiąże się z poprzednim! Po pierwsze - już na starcie omijaj szerokim łukiem, książki nieodpowiadające Twojej tematyce i upodobaniom; a po drugie - odpuszczaj te, które nudzą Cię w trakcie czytania. Z pewnością nie raz zdarzyło Ci się dosłownie męczyć jakąś pozycję. Niby miała być spełnieniem Twoich czytelniczych marzeń, a nie byłaś w stanie przebrnąć przez więcej niż kilka stron. Tego typu lektury, wręcz odstraszają od czytania, sama coś o tym wiem! Gdy dosłownie męczysz jakąś pozycje, nagle czytanie zaczyna kojarzyć Ci się nie z przyjemnością; a żmudnym procesem, który trzeba odbębnić. W efekcie końcowym - unikasz czytania. Aby temu zapobiec, odkładaj nużące pozycje! Wcale nie musisz wszystkiego czytać od deski do deski. Przymusowe czytanie lektur niczym w szkole, powinno dawno odejść w niepamięć. Nie rób sobie tego na własne życzenie! Szkoda nerwów i Twojego cennego czasu. Czytaj dla przyjemności, nie dla zasady "muszę skończyć, to co zaczęłam". 

Nie czytaj wszystkiego - czytaj wybiórczo!

Kolejne powiązane zagadnienie, które daje Ci pewnego rodzaju przyzwolenie na to, że wcale nie musisz czytać od tej przysłowiowej deski do deski! Niektóre książki nie zawsze w całości wpasowują się w nasze preferencje, oczekiwania, potrzeby czy aktualną sytuację życiową - dotyczy to zwłaszcza książek rozwojowych i poradników. Jeżeli jakieś rozdziały nie do końca wpasowują się w Twój styl życia, bądź po prostu nie znajdujesz w nich treści, które możesz do niego wprowadzić - omiń je. No bo dlaczego miałabyś czytać o poradach dla singli, skoro masz męża i dziecko? Lub w drugą stronę - wcale nie musisz czytać o Zero Waste na przyjęciach dziecięcych, skoro nawet jeszcze nie planujesz zostać mamą! Jeżeli jakiś temat Cię nie dotyczy i na chwilę obecną nawet nie interesuje - nie miej wyrzutów sumienia, by omijać tego typu treści. 

Miej książkę zawsze przy sobie!

Ileż jest sytuacji losowych, w których niespodziewanie musisz na kogoś, bądź na coś czekać! A to koleżanka spóźni się pół godziny na umówioną kawę; a to czekanie w kolejce na wizytę u lekarza przeciąga się w nieskończoność. Miej więc książkę zawsze przy sobie, aby produktywnie zorganizować sobie czas w takich okolicznościach.  W końcu "przezorny zawsze ubezpieczony" :)


kindle ebooki

Czytaj w międzyczasie!

Gdy już będziesz mieć książkę zawsze przy sobie; czytaj dosłownie wszędzie! Gdy dojeżdżasz do szkoły/pracy autobusem, gdy czekasz na coś/kogoś, lub gdy wykład okazuje się zbyt nudny :) W podróży, w przerwie między zajęciami czy w kolejce. Organizuj i umilaj sobie czas, poprzez czytanie wszędzie, gdzie tylko masz ochotę i możliwość wyciągnąć książkę!

Wyrób sobie nawyk czytania

Nawyki da się przechytrzyć, zarówno te dobre, jak i te złe! Dlatego czym prędzej, rozpocznij pracę nad tworzeniem codziennego nawyku czytania, który jest jednym z wielu dobrych nawyków, wartych zapoczątkowania w 2019 roku! Jeżeli zastanawiasz się jak czytać więcej książek - to wyrobienie nawyku i stworzenie rutyny, a raczej rytuału, skutecznie Ci w tym pomoże! Liczy się systematyczność, natomiast mniej ważne jest to, czy będziesz czytać cały rozdział, czy zaledwie kilka stron. Możesz również ustalić ramy czasowe poświęcone na czytanie. Każde 15-30 minut dziennie, niezwykle skutecznie będzie przybliżać Cię do ukończenia danej lektury. Najlepiej czytaj zaraz przed snem, bądź zostań rannym ptaszkiem, by mieć czas na książkę o poranku!

Postaw na audiobooki

Temat audiobooków u mnie jeszcze raczkuje, jednak mam kilka za sobą i jestem naprawdę zaciekawiona tą formą! To nie jest to samo, co trzymać książkę w ręce i faktycznie czytać; jednak to świetny sposób na "czytanie" w międzyczasie. Dzięki audiobookom, możesz wpisywać na swoją listę przeczytanych książek kolejne pozycje, bez samej czynności czytania :) To dla mnie brzmi jak magia, ponieważ audiobooki (dosłownie) czytają się same! Możesz ich słuchać podczas najbardziej nużących czynności, aby je nieco umilić. Puszczaj audiobooki podczas sprzątania, prasowania, gotowania, jazdy samochodem czy podczas malowania paznokci! Nawet się nie obejrzysz, kiedy wykonasz rutynowe czynności, a książka dobiegnie końca. Warto spróbować, jeżeli nie dysponujesz czasem na tyle, aby faktycznie siąść z książką w ręku.

Czytaj dwie książki na raz

Oj wiem, z pewnością pomyślisz sobie, że to nie dla Ciebie i poza tym, w jaki sposób niby ma to wpłynąć na ilość przeczytanych książek, skoro samoistnie wydłuży się też czas czytania dwóch lektur?! A no niekoniecznie. Po pierwsze, możesz postawić na książkę w tradycyjnej wersji i wspomnianego wcześniej audiobooka! Te dwa jakże odrębne sposoby czytania, pozwalają w jednym czasie, sukcesywnie posuwać się do przodu zarówno z jedną, jak i z drugą pozycją. Bowiem audiobooki odsłuchujesz w międzyczasie - gdy wykonujesz rutynowe czynności, podczas gdy z prawdziwą książką naprawdę musisz usiąść i poświęcić czas głównie na nią. Jednak sięgnięcie po dwie tradycyjne książki, również jest świetnym rozwiązaniem. Kluczem do sukcesu jest wybranie zupełnie innych pozycji, najlepiej znacznie różniących się tematyką bądź gatunkiem. Ja zazwyczaj czytam lekturę psychologiczną i książki o tematyce Zero Waste bądź o minimalizmie (zdarzają się też kryminały). Dzięki takiemu podziałowi, z pewnością nie pomieszam treści obu lektur. Jest to niezwykle przydatny zabieg, ponieważ z pewnością nie zawsze masz ochotę i siłę na ciężką lekturę. Gdy czytasz jedną książkę - zwłaszcza należącą do tych bardziej wymagających, i czujesz, że Twoje procesy myślowe po całym dniu nie udźwigną jej treści - po prostu nie czytasz, rezygnujesz całkowicie z tej aktywności. Jednak gdy będziesz mieć w zanadrzu drugą książkę, znacznie mniej wymagającą, poczytasz sobie po prostu dla przyjemności przed snem. Koniecznie spróbuj! :)

Czytaj książki w wersji elektronicznej

Ten punkt, może okazać się dość kontrowersyjny dla miłośników książek tradycyjnych - papierowych. Wiem co to znaczy, ponieważ sama kiedyś do nich należałam. Zapach książki, sam akt wertowania stron, bezcenny i niepowtarzalny, nie do zastąpienia! Tak właśnie myślałam. Moja biblioteczka należała do tych bardzo rozbudowanych, zawierała przeróżne pozycje - oczywiście im więcej, tym lepiej. W końcu nie bez powodu używa się stwierdzeń "pokaż mi swoją biblioteczkę, a powiem Ci jakim człowiekiem jesteś", bądź "dom bez książek, jest jak ciało bez ducha". Tkwiłam w tych przekonaniach przez długi długi czas, gdyż czytanie od zawsze było moją pasją. Jednak gdy zagłębiłam się w tematykę minimalizmu, gdy odkryłam jego istotę - zrozumiałam, że to nie książki definiują moje "ja", ani ich ilość, ani ich tytuły. Zaczęłam sukcesywnie pozbywać się nadmiaru i w pierwszej kolejności pozycji, do których nie miałam zamiaru wrócić ponownie. Co jeśli powiem Ci, że moja biblioteczka jest pusta? Czy wraz z jej zawartością, zniknęła moja mądrość i pozyskana wiedza? W dzisiejszych czasach zbyt mocno przywiązujemy się do przedmiotów, to z nimi wiążemy doświadczenia, a nawet atrybuty naszej osobowości. Czytaj więc dla siebie, czy to dla poszerzenia wiedzy, czy dla samej przyjemności; nie dla innych, nie na pokaz, nie dla zacnej biblioteczki. Puszczaj w świat książki, z których nie zrobisz już użytku, do których nie chcesz powrócić - niech inni z nich skorzystają! Już niedługo będę wykonywać zawód psychologa, który wymaga ciągłej nauki i ciągłej pracy nad sobą. Jednak nieco gotuje się we mnie, gdy słyszymy od niektórych wykładowców mantry w stylu "wstyd nie mieć tej pozycji w swojej biblioteczce". Więc chodzi o mieć czy znać

Od 6 lat stawiam na książki w wersji elektronicznej; posiadam (już drugi) czytnik ebooków i nie jestem już w stanie przeczytać książki papierowej! Wspomnę na wstępie, że książki na ekranie tabletu czy telefonu, zupełnie do mnie nie przemawiają, mówię tutaj o urządzeniu specjalnie do tego przeznaczonym. Urządzeniu, którego ekran wygląda jak kartka papieru - jest to tzw. papier elektroniczny (pasywny), który nie świeci, a odbija światło. Więc nie męczy wzroku, tak jak ekran komputera, telefonu czy tabletu. Naukowo udowodnione jest, że książki na czytnikach ebooków, czyta się znacznie szybciej, niż w wersji tradycyjnej, więc jeżeli zastanawiasz się jak czytać więcej książek - postaw na ebooki! :) Naprawdę daj im szansę, pożycz od znajomego czytnik jeżeli takowy posiada i zobacz jak to jest - gwarantuję Ci, że przepadniesz bez reszty! Zarówno ja, mój Mąż jak i nasz przyjaciel, byliśmy zagorzałymi molami książkowymi, stawiającymi na książki papierowe. Nie wyobrażaliśmy sobie świata bez nich, a tym bardziej czytania na jakimś ekranie! Oczywiście do czasu, gdy nie spróbowaliśmy! Żadne z nas żałuje tylko jednego - że nie zaczęliśmy wcześniej :) Teraz książka w wersji papierowej doprowadza mnie do szewskiej pasji: tu się zagina, tam się zamyka, tak nie widać, tak za ciemno, tam mi zasłania i do tego sporo waży i zajmuje dużo miejsca! Spróbuj mimo sceptycznego nastawienia, by poznaj korzyści płynące z czytania ebooków:

  • ebooki czyta się szybciej niż książki tradycyjne
  • ebooki są tańsze niż ich papierowe wersje (często nawet dostępne za darmo)
  • nie zabierają miejsca w Twoim domu i nie stanowią ciężaru podczas przeprowadzki
  • czytnik jest niezwykle lekki
  • możesz zabrać ze sobą nieskończoną ilość książek!
  • jedno ładowanie wystarczy na wiele tygodni pracy urządzenia
  • możesz swobodnie czytać w każdej pozycji, w każdych warunkach, a nawet po ciemku, jeżeli wybierzesz czytnik z podświetleniem
  • możesz zmieniać ustawienia czcionki: wielkość, styl a nawet odstępy między wierszami czy marginesy
  • możesz dokonywać podkreśleń, notatek i robić zakładki
  • swobodnie możesz przechodzić do interesujących Cię rozdziałów i treści za pomocą jednego kliknięcia
  • ebooki zapewniają interaktywność, możesz swobodnie przechodzić do interesujących Cię linków podanych w tekście
  • kupując ebooki, oszczędzasz papier, więc automatycznie dbasz o środowisko

A więc to już wszystkie sposoby, którymi chciałam się dzisiaj z Tobą podzielić! Mam nadzieję, że nieco pomogłam Ci jeżeli zastanawiasz się, jak czytać więcej książek :) Dodatkowo, odsyłam Cię do mojego pierwszego postu o organizacji, o tym jak znaleźć czas na wszystko - z pewnością będzie przydatny, jeżeli potrzebujesz kilku dodatkowych chwil na czytanie i nie tylko! 

A Ty lubisz czytać? Jak dużo czasu na to poświęcasz? Na jakie książki stawiasz - na te tradycyjne czy ebooki? Jak czytać więcej książek - masz swoje sposoby?