3/04/2019

Ostatnie plastikowe denko - kosmetyki naturalne

projekt denko 2019

Dziś przychodzę do Ciebie z postem dla mnie nieco wyjątkowym! I to nie tylko dlatego, że jest to pierwsze denko w tym roku. Jak wiesz, staram się wprowadzić Zero Waste do mojej łazienki. Mimo licznych ekologicznych zamienników, przez kilka miesięcy zgromadziłam dość pokaźną liczbę plastikowych opakowań; zarówno tych po kosmetykach, jak i po środkach czystości. W większej mierze były to produkty, które już posiadałam, zanim postawiłam sobie za cel Zero Waste, więc kierując się tą ideą; aby się ich pozbyć, należało je najpierw zużyć. Choć nie ukrywam, że i kilka zakupowych grzechów zdarzyło mi się naprawdę świadomie! Dotyczy to chociażby poniżej prezentowanych produktów z Baby Dream, do których mam wielki sentyment. Jednak od tego momentu, będę starała się nie wprowadzać plastikowych elementów do mojej łazienki, stawiając przede wszystkim na szklane opakowania, a czasem na aluminiowe. Wyjątek od tej reguły (póki co), stanowić będzie pasta do zębów oraz żel do czyszczenia wc, dla których nie znalazłam jeszcze odpowiednich zamienników. Jeżeli masz ochotę zobaczyć co udało mi się zużyć w ostatnich miesiącach i czego pozbywam się na dobre, to zapraszam do lektury! Tylko pamiętaj, to że z czegoś rezygnuję, nie znaczy, że jest złe. Wręcz przeciwnie - niektóre z tych produktów są naprawdę świetne!

plastikowe denko zero waste

Yope, Naturalny płyn do szyb i luster - 15zł

< 5% niejonowe substancje powierzchniowo czynne, składniki wspomagające, alkohol izopropylowy, konserwant (Methylisothiazolinone, Benzisothiazolinone).

Nie, nie i jeszcze raz nie! Wykończenie tego produktu graniczyło wręcz z cudem. Męczyłam go stanowczo zbyt długo, jednak koniec końców - udało się go w jakichś sposób zużyć. Płyn pozostawiał niebywałe smugi zarówno na szybach jak i lustrach. Czasami zdarzało się tak, iż przed umyciem wyglądały dużo lepiej. W wielu przypadkach konieczne były żmudne poprawki, taka nazwijmy to - syzyfowa praca. Było to ogromne rozczarowanie, ponieważ inne środki czystości i produkty marki Yope są naprawdę świetne! Zdecydowanie lepiej z myciem szyb i luster radził sobie Naturalny płyn uniwersalny, o którym za moment.

Yope, Naturalny płyn do mycia łazienki, Bambus - 15zł

5-15% niejonowe substancje powierzchniowo czynne, związki wspomagające, kompozycja zapachowa, konserwant (Methylisothiazolinone, Benzisothiazolinone).

To był naprawdę dobry płyn do czyszczenia wszelkich łazienkowych zakamarków! Sprawdzał się świetnie zarówno przy czyszczeniu prysznica, umywalki czy armatury. Mam wrażenie, że nieco spowalniał proces osadzania się kamienia. Jedyne do czego mogę się przyczepić to zapach, ale to oczywiście kwestia gustu! Zdecydowanie bardziej przypadła mi wersja z zieloną herbatą, niż prezentowany tutaj bambus. Miał w sobie taką nieco drażniącą nutę, podobną do tradycyjnych środków czystości. Jednak do jego działania jak i obietnic producenta, nie mogę się przyczepić!

Yope, Naturalny płyn uniwersalny, Zielona herbata - 15zł

<5% niejonowe substancje powierzchniowo czynne, <5% anionowe substancje powierzchniowo czynne, związki wspomagające, alkohol, kompozycja zapachowa, konserwant (Methylisothiazolinone, Benzisothiazolinone).

Jest i on - mój wielki ulubieniec! Tak naprawdę będzie mi go pewnie brakować i nie wykluczam, że od czasu do czasu pojawi się w moim domu. Jest bowiem najlepszym i najpiękniej pachnącym płynem czyszczącym, jaki do tej pory miałam! W tym produkcie wszystko się zgadza, począwszy właśnie od pięknego zapachu, aż na składzie kończąc. I faktycznie jest niezwykle uniwersalny. Tak naprawdę z serii czyszczącej Yope, wystarczy zaopatrzyć się tylko w niego, a cały Twój dom będzie świecił (i pachniał) czystością! Naturalnego płynu uniwersalnego o zapachu zielonej herbaty używałam dosłownie wszędzie i do wszystkiego. Radził sobie świetnie i w kuchni, i w łazience, i z wszędobylskim kurzem jak i z czyszczeniem luster oraz szyb. To płyn naprawdę godny polecenia, wygryzie wszystkie inne środki czystości jakie posiadasz :)


plastikowe denko zero waste

Insight, Szampon, Loss Control - 59zł

Aqua, Sodium Coceth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Aesculus Hippocastanum, Sed Extract, Paullinia Cupana Seed Extract, Echinacea Angustifolia Leaf Extract, Menthol, Parfum, Polyquaternium- 10, Citric Acid, Sodium Chloride, Glycerin, Magnesium Nitrate, Magnesium Chloride, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Szampon zakupiłam jeszcze podczas wakacji, gdzie pierwszy raz w życiu, spotkałam się z problemem nagminnego wypadania włosów. Myślę, że z pewnością przyczynił się do zahamowania tego procesu. Jednak nie będę ukrywać, że przez tak długi czas jego używanie jest (bo nadal zostało go jeszcze na kilka myć) dla mnie przyjemnością. Z pewnością jest to szampon lekki i nieobciążający. Nawet dla moich włosów, które mają tendencję do przetłuszczania; sprawdził się dobrze, choć bez większych fajerwerków. Jest to produkt niezwykle wydajny, a przez swoją ogromną pojemność 900ml, wydaje się nie mieć dna i końca :) Nie wrócę do niego ponownie.

Baby Dream, Żel do kąpieli i szampon, Rumiankowy - 15zł

Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Chloride, Parfum, Glyceryl Caprylate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Lactic Acid, Panthenol, p-An isic Acid, Sodium Hydroxide, Sodium Lactate, Hydrolyzed Wheat Protein, Chamomilla Recutita Flower Extract , Maltodextrin, Citric Acid.
 
Mój pierwszy z trzech grzechów głównych tego denka!Ale od razu mówię - nie żałuję! :) Na promocji w Rossmannie 2+1 na produkty dziecięce, nie mogłam się nie zaopatrzyć w kosmetyki marki Baby Dream. Rumiankowy żel do kąpieli jest moim ogromnym ulubieńcem od lat! Towarzyszy nam z Mężem na wszystkich wyjazdach, ponieważ zastępuje nam tak wiele: żel do kąpieli, szampon, żel do mycia twarzy (świetnie sobie radzi także z makijażem), żel do higieny intymnej i jako płyn do prania. Kosmetyki serii rumiankowej mają tak wspaniały, delikatny zapach, że mogłabym je wąchać bez końca! To głównie skuszona zapachem, poczyniłam pierwsze od bardzo dawna zakupy w Rossmannie. Jeżeli szukasz świetnego i delikatnego żelu pod prysznic, nie tylko dla swojego maluszka ale i dla siebie - polecam serdecznie :)

Yope, Mydło do rąk, Werbena - 16zł

Aqua, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Cetyl Betaine, Verbena Officinalis Flower/ Leaf Extract, Sodium Sunflowerseedamphoacetate, Glyceryl Oleate, Lactic Acid, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sodium Chloride, Panthenol, Allantoin, Benzyl Benzoate, Citral, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Naturalne mydło o zapachu werbeny dostaliśmy na domówkę od mojej przyjaciółki. Sprawdziło się naprawdę świetnie, zapach był przyjemny, dłonie oczyszczone, ale nie suche i piszczące! Czego chcieć więcej? :) Jeżeli nie przeszkadza Ci plastikowe opakowanie to śmiało sięgnij po mydła w płynie z Yope, są naprawdę godne przetestowania. Wydajność również oceniam na plus!


plastikowe denko zero waste

Farmona, odżywka-wcierka z wyciągiem z bursztynu, Jantar - 12zł

Aqua (Water), Propylene Glycol, Glucose, Amber Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Lamium Album (White Nettle) Extract, Arnica Montana (Mountain Arnica) Flower Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract,  Arctium Majus (Burdock) Root Extract, Officinalis (Marigold) Flower Extract, Pinus Sylvestris (Pine) Bud Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Nasturtium Officinale (Watercress) Extract, Calendula  Tropaeolum Majus (Nasturtium) Flower Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract, Arginine, Biotin, Zinc Gluconate, Acetyl Tyrosine, Niacinamide, Panax Ginseng Root Extract, Hydrolyzed Soy Protein, Calcium Pantothenate, Ornithine HCI, Polyquaternium-11, Citrulline, PEG-12 Dimethicone, Glucosamine HCI, Panthenol, Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Polysorbate 20, PEG-20, Zinc PCA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Skusiłam się na dwa opakowania tejże wcierki, ponieważ jeszcze kiedyś kiedyś używałam jej poprzednią wersję w szle, którą podczas aplikacji, można było sobie nabić guza; byłam ciekawa co się zmieniło oprócz opakowania :) Naprawdę dość skrupulatnie jej używam (kończę drugie opakowanie) i póki co, efektów brak. Jednak szczerze przyznam, że mogę nie być zbyt dobrym źródłem recenzji tego produktu, gdyż moje włosy z natury rosną jak szalone! Nie wiem czy jest możliwy jeszcze szybszy wzrost, więc może dlatego ta wcierka w moim przypadku nie daje rady? :)

Baby Dream, oliwka pielęgnacyjna - 9zł

Helianthus Annuus Seed Oil, Cetearyl Isononanoate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Simmondsia Chinensis Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Chamomilla Recutita Flower Extract, Bisabolol, Calendula Officinalis Flower Extract, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Parfum. 

Pierwsze co nasuwa mi się na myśl o tym produkcie to piękny zapach, tak jak w przypadku żelu pod prysznic tej marki! Oliwka jest niezwykle przyjemna w aplikacji, jeżeli nałoży się jej odpowiednią ilość (czytaj: nie przesadzisz) to wspaniale otula ciało miękką warstewką i pięknym zapachem. Lubiłam aplikować ją jeszcze na lekko wilgotną skórę; cały proces był naprawdę przyjemny - a to naprawdę coś, dla tak wielkiej ANTYmaniaczki balsamowania jak ja :) 

Skin79, Aloe Vera - 50zł

Aloe Barbadensis Leaf Juice (99,4%), Water, Methylpropanediol, Glycerin, Butylene Glycol, Malva Sylvestris (Mallow) Extract, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract, Primula Veris Extract, Alchemilla Vulgaris Extract, Veronica Officinalis Extract, Melissa Officinalis Leaf Extract, Melissa Officinalis Leaf Extract, Melissa Officinalis Leaf Extract, Citrus Aurantifolia (Lime) Fruit Extract, Hydrolized Collagen, Allantoin, Trehalose, Sodium Hyaluronate, Sodium Polyacrylate, Polysorbate 20, Carbomer, Tromethamine,  Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Ethyl Hexanediol, 1,2-Hexanediol, Disodium EDTA, Fragrance.

Uff, to już ostatnie opakowanie tego produktu! A miałam ich naprawdę spory zapas, ponieważ aloesu używam dość intensywnie wraz z Mężem, więc zawsze robiliśmy nieco większe zamówienie. W poprzednim projekcie denko, wyraziłam swoje wątpliwości odnośnie składu tego produktu i nadal je podtrzymuję. Choć co do samego działania, naprawdę nie mogę mu nic zarzucić! No oprócz tego, że znajduje się w plastikowym opakowaniu :)

Organique, Mgiełka do ciała, Czarna Orchidea - 55zł

Agua, Polysorbate-20, Parfum, Glycerin, Polyglyceryn-4 caprate, Panthenol, Sodium Hyaluronate, Shea Butter Ethyl Esters, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Aplha-Isomethyl Ionone, Benzyl Salicytate, Cinnamyl alcohol, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Hudroxycitronellal, Limonene, Linalool.

Mgiełka, która naprawdę skutecznie była w stanie zastąpić mi perfumy! Zapach - obłędny, głęboki, kobiecy, zmysłowy; utrzymujący się i wyczuwalny przez kilka godzin. Spryskane ciało stawało się niezwykle miękkie i nawilżone. To zdecydowanie najlepszy produkt w kategorii naturalnych zapachów jaki miałam! Jeżeli nie znajdę nic odpowiedniego w szkle, wrócę do niej z podkulonym ogonem.


projekt denko 2019

Nacomi, Peeling przeciwtrądzikowy do twarzy - 25zł

Vitis Vinifera Seed Oil, Alumina, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Glycerine, Simmondsia Chinensis Oil, Tocopheryl Acetate, Aqua, Sucrose Laurate, Equisetum Arvense Extract, Urtica Dioica Extract, Parfum, CI 47005, CI 42090, CI 73015.

To naprawdę dobry gotowy peeling! Posiada niewielkie drobinki, które świetnie radzą sobie ze złuszczaniem martwego naskórka. Cały proces jest naprawdę przyjemny, również dzięki delikatnemu zapachowi tego kosmetyku. Skóra po jego użyciu staje się naprawdę przyjemnie gładka i miękka. Świetnie przygotowuje cerę do przyjęcia kolejnych dobroczynnych składników, jakie mamy zamiar w późniejszym czasie nałożyć.

Baby Dream, Krem ochronny przed wiatrem i zimnem - 8zł

 Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetearyl Isononanoate, Glycerin, Sorbitan Oleate, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate, Hydrogenated Vegetable Oil, Persea Gratissima Oil, Parfum,  Sodium Chloride, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Cera Alba, Levulinic Acid, p-Anisic Acid, Sodium Levulinate, Sodium Hydroxide, Phytic Acid, Chamomilla Recutita Flower Extract, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Citric Acid, Bisabolol, Alpha-Terpineol.

Jest to naprawdę świetna jakość w bardzo niskiej cenie! Skład tego produktu jest naprawdę dobry, działanie również. Zaopatrzyłam się w niego, ponieważ mój codzienny krem z Make Me Bio, niestety nie dawał rady podczas mroźnych wieczorów, gdy z Mężem biegaliśmy. Podczas tej aktywności, potrzebowałam czegoś bardziej treściwego i tłustego. I ten krem, właśnie taki jest - treściwy i tłusty. Więc absolutnie nie nadaje się pod makijaż, to typowo ochronny produkt. Faktycznie świetnie "izolował" moją cerę od wiatru i zimna. Krem jest niezwykle wydajny, na całą twarz wystarczy dosłownie ziarenko! Dlatego stosowaliśmy go również na dłonie, ale też na stopy - i tak oto w końcu dobił dna :)

Ecodenta, Pasta do zębów z białą glinką i propolisem - 15zł

Aqua, Hydrated Silica, Glycerin, Sorbitol, Bentonite, Sodium Cocoyl Glutamate, Titanium Dioxide (Cl 77891), Epigallocatechin Gallate, Propolis, Alcohol, Xantan Gum, Aroma, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Limonene, Sodium Saccharin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.

W moim pierwszym projekcie denko, przedstawiłam Ci moją ulubioną czarną pastę do zębów, również marki Ecodenta. Po jej wykończeniu postawiłam na tę z białą glinką i nie zawiodłam się! To kolejny naprawdę dobry produkt tej marki. Pasta jest niezwykle delikatna, daje naturalne uczucie świeżości, dokładnie myje i w bardzo delikatny sposób wybiela. Efekt wybielenia jest mniej spektakularny niż w przypadku jej czarnej siostry. Jednak jestem jej w stanie to wybaczyć, gdyż ta nie brudzi w tak znaczący sposób umywalki, jak jej czarny odpowiednik. Więc coś za coś :)

Beaute Marrakech, Olej różany - 25zł

Rosa damascena Oil, Sesamus Indicum Seed Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil.

To, że kocham wszystko co różane to pewnie wiesz. Ale jak ten olejek pachnie! Jest to niczym najbardziej ekskluzywna różana aromaterapia! Jednak niestety na zapachu, chwalenie tego produktu muszę zakończyć. Mimo, że pozostawiał skórę niezwykle aksamitną i gładką, to po dość krótkim czasie, poważnie zapchał moją cerę. Jednak jeżeli zapychanie nie należy do tendencji Twojej skóry, a Twoja cera wędruje w kierunku suchej - to może być coś dla Ciebie :)

A więc to już wszystkie plastikowe produkty, jakie udało mi się zużyć w ostatnich miesiącach! Domyślam się, że możesz czuć niedosyt, ponieważ komunikuję Ci, że są to ostatnie plastikowe produkty w mojej łazience; więc od razu nasuwa Ci się pytanie: co dalej, czego będziesz używać!? Spokojnie, już niebawem możesz spodziewać się artykułu odnośnie kolejnych zamienników Zero Waste jakie wprowadziłam do mojej łazienki, zamiast powyższych produktów. Mam nadzieję, że to Cię usatysfakcjonuje! :)

A Tobie co udało się zużyć w ostatnim czasie? Zważasz na opakowania, czy nie stanowi to dla Ciebie priorytetu? Używasz kosmetyków w plastiku czy stawiasz na inne rozwiązania? Czy używałaś czegoś z powyższych produktów, bądź jesteś któregoś ciekawa?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj! Zachęcam Cię do zostawienia komentarza. Co sądzisz o tym poście? A może masz jakieś pomysły na kolejne wpisy? O czym chętnie przeczytasz na moim blogu? Stwórzmy go razem! Daj znać jeżeli mnie obserwujesz, chętnie wpadnę także do Ciebie :) Ale pamiętaj, że to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Trafię do Ciebie również bez linku :)