12/03/2018

EKOlogiczne zamienniki w łazience - w drodze do Zero Waste

ekologiczne zamienniki w łazience

Ostatnio miałam przyjemność podzielić się z Tobą ekologicznymi zamiennikami w kuchni , więc jeśli Cię to ominęło, koniecznie sprawdź ten post. Dziś pragnę przedstawić Ci proste ekologiczne zamienniki, jakie wprowadziłam do mojej łazienki, by być bliżej Zero Waste. Zapraszam Cię do dalszej lektury, mam nadzieję, że coś wpadnie Ci w oko!

Szczoteczka bambusowa

To jedna z pierwszych zmian, jakie wprowadziłam w mojej łazience. Plastikowe szczoteczki są u mnie na równi z plastikowymi rurkami, foliowymi jednorazówkami, czy też z butelkami po wodzie. Po prostu po obejrzeniu kilku dokumentów zmieniających konsumpcyjne myślenie, gdy zamykam oczy, widzę je w Oceanie. Nie chcę więcej przykładać do tego ręki, stąd mój wybór. Szczoteczka bambusowa nie dość, że pięknie się prezentuje, świetnie czyści, to jeszcze bardzo szybko rozłoży się po jej wyrzuceniu. Na dodatek jest to rozwiązanie, które nieinwazyjnie ingeruje w środowisko naturalne, ponieważ bambusy rosną błyskawicznie; niektóre odmiany nawet 1-2 metry w ciągu dnia! :) No bo ile plastikowych szczoteczek do tej pory przemknęło przez Twoje życie? Masz świadomość, że każda z nich będzie rozkładać się około 500 lat? Nie dokładaj więc kolejnych, następnym razem wybierz tą bambusową, proszę. Bambusowa szczoteczka będzie służyć Ci dokładnie tyle ile ta plastikowa, a różnica w ich rozkładzie a także produkcji jest ogromna.

Biodegradowalne patyczki higieniczne

W naszym domu patyczków używamy niezbyt często - są inne sposoby na czyszczenie uszu, znacznie bezpieczniejsze! :) Jednak siłą rzeczy czasami się przydają, dlatego wybieramy te bambusowe, a te z plastiku omijamy szerokim łukiem. Rzecz ma się podobnie jak ze szczoteczkami - warto postawić na te bambusowe, ponieważ tak jak szybko rosną, tak równie szybko się rozkładają :) Patyczki służą nam tylko raz, przez kilka sekund - ale każdy pojedynczy zostanie na Ziemi blisko 500 lat, więc postaw na ekologiczne zamienniki w tej kwestii.

Szklany pilniczek

To była pierwsza i chyba nieświadoma zmiana w mojej łazience. Szklany pilniczek i to ten właśnie ze zdjęcia, ma już ponad 7 lat, jest niezniszczalny - pod warunkiem, że go nie upuścimy :) Jest to świetna alternatywa zarówno dla środowiska jak i dla Twoich paznokci. Jest bardzo łagodny, nie zadziera płytki paznokcia, ale jednocześnie piłuje jak szalony! Zapobiega rozdwajaniu, pękaniu i łamaniu się paznokci. To najlepiej wydane 15zł w moim życiu :)

Rękawica Glov

Dzięki niej od roku nie kupiłam bawełnianych płatków kosmetycznych. Są mi naprawdę zbędne.  Rękawica zamoczona w ciepłej wodzie, w połączeniu z olejem jojoba działa cuda. Wspaniale usuwa wszelkie zanieczyszczenia, każdy makijaż - nawet ten ślubny :) Dodatkowo sprawia, że demakijaż to naprawdę przyjemny proces. Ja postawiłam na rękawicę Glov, lecz na rynku dostępne są również wielorazowe płatki kosmetyczne - może to właśnie one u Ciebie sprawdzą się lepiej? Pomyśl o tym :) Osobiście posiadałam takie płatki, są naprawdę bardzo dobre, jednak nie znalazłam dla nich zastosowania, więc poszły w świat. Rękawica jest dla mnie o wiele wygodniejsza. Jednak mam takie przemyślenie, że mały ręczniczek również sprawdziłby się podobnie. Koniecznie muszę to wypróbować gdy Glov straci swoją żywotność :)

Tradycyjna maszynka

Tak tak, to taka maszynka na żyletki. Nie martw się! Ja też byłam przerażona :) Zdecydowanie tej zmiany bałam się najbardziej, choć już inne ekologiczne zamienniki świetnie się sprawdzały. Miałam przed oczami obrazy pełne krwi, ranek, zacięć. Ale nic z tych rzeczy! Naprawdę nie ma żadnej różnicy przy goleniu maszynką tradycyjną. No może w trudniej dostępnych miejscach trzeba się nieco bardziej nagimnastykować, ponieważ główka nie jest ruchoma. Jeżeli odpowiednio zabezpieczysz daną powierzchnię (ja do tego celu używam odżywki do włosów, która się nie sprawdziła) i poddasz się ciężarowi samej maszynki, nie generując dodatkowej siły - o zacięciach nie ma mowy. Sprawdziłam, przetestowałam, polecam! :) Dodatkowo praktycznie eliminujesz generowane śmieci w tej dziedzinie, ponieważ maszynka wystarczy Ci do końca życia, a nawet przejdzie na następne pokolenia, a żyletki zużywają się bardzo wolno. Bo wiesz, że każda z nich ma 4 strony do użytku? :) Następnie możesz poddać je recyklingowi.

Okulary

Dziwny punkt co? No ale jakby tak rzeczywiście podliczyć ilość zużytych soczewek, pudełek na nie, litrów płynu oraz niezbędnych kropli do oczu, które się zużywa to trochę się tego zbiera, prawda? Chcąc nie chcąc - postawiłam na okulary. Przez soczewki nabawiłam się syndromu suchego oka. Po kilku dniach z okularami na nosie, problem zniknął. Teraz moich przepięknych panterkowych okularów nie zamienię na nic innego, nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez nich :) Więc jeżeli masz wadę wzroku, naprawdę daj szansę okularom, jest to z pewnością bezpieczniejsza dla Ciebie alternatywa. I nie żałuj na nie pieniędzy, naprawdę. Niech będą najlepsze i najładniejsze na jakie Cię stać. To inwestycja na lata, to inwestycja w zdrowie. A przy okazji będziesz produkować kilka kilogramów śmieci mniej :)

zamienniki zero waste w łazience

Kubeczek menstruacyjny

Ekologiczne zamienniki Zero Waste są często kwestionowane, ale ten konkretny spotyka się z największym oporem. Jednak to coś, co odmieniło moje kobiece życie. Kubeczka używam już ponad rok i naprawdę nie wiem jak wcześniej mogłam bez niego żyć! Naprawdę jest nieoceniony. Zapewnia niesamowity komfort przez cały dzień, aż taki, że naprawdę można zapomnieć, w jakiej fazie cyklu rzeczywiście się jest :) Jest to wydatek rzędu +/- 130zł. Dużo prawda? Ale co jeżeli powiem, że służyć Ci będzie przez 15 lat!? Wyobrażasz sobie już nigdy nie kupować podpasek i tamponów? Oszczędzisz mnóstwo pieniędzy, oszczędzisz naszą Planetę, ale też siebie! Co mam na myśli? A no to, że tradycyjne artykuły kobiece dedykowane właśnie na "te dni" są naszpikowane chemikaliami, są wybielane chlorem. Substancje te mogą wywoływać liczne infekcje, a nawet prowadzić do wstrząsu toksycznego. Właśnie ta informacja, była dla mnie bodźcem do zmiany. Zmiany, która zmieniła moje kobiece życie! :)

Naturalna gąbka

To mój wielki prysznicowy ulubieniec! Spienia niesamowicie każdy produkt, jest niezwykle mięciutka i co najlepsze - naturalna. Jest to gąbka wydobywana z dna morza otaczającego wyspy greckie. Jest niezwykle delikatna i  bezpieczna, dlatego polecana jest do pielęgnacji tych najmłodszych.  Jest to produkt organiczny i w 100% biodegradowalny, rozłoży się błyskawicznie! Co najlepsze, gąbka ma bardzo długą żywotność, znacznie dłuższą od tych powszechnych - z tworzywa sztucznego. Dzięki ogromnej ilości kanalików, samoistnie pozbywa się bakterii. Należy jedynie dbać bo dobrze ją wycisnąć i pozostawić do wyschnięcia. Czasami robię jej kąpiel w gorącej wodzie z dodatkiem sody oczyszczonej, tak dla pewności.

Mydła 

Dużo osób uważa mydła za problematyczne, za niewygodne  i właśnie dlatego ich nie wybiera. Ale naprawdę - jeżeli raz kupisz porządne mydło, takie prawdziwe, naturalne, to już nigdy nie wrócisz do żelowej formuły, gwarantuję :) Moim ukochanym jest różane Mydełko Aleppo, które zastępuje mi żel do twarzy oraz ciała. Ale z Mężem uwielbiamy również mydła z Ministerstwa Dobrego Mydła, na które pozwalamy sobie od czasu do czasu, gdy tylko szykuje się nam stamtąd jakieś zamówienie. W połączeniu z naturalną gąbką, o której była mowa nieco wyżej, mydło wystarczy Ci na bardzo długi czas. Znacznie dłuższy niż żele. Jeżeli chodzi o mydła do rąk, to również nie używamy żeli (nie nie, tutaj Cię okłamuję - bo dostaliśmy na parapetówkę jeden z Yope!) tylko stawiamy na mydła. Obecnie kończymy Ananasowe z Ministerstwa Dobrego Mydła. Jednak kolejne w jakie się zaopatrzymy to mydełko Alterra, dostępne w Rossmanie. Ma świetny skład, piękny zapach i kosztuje 1,99zł :) Jego też używam do robienia własnego proszku do prania. Także jak widzisz - możliwości jest wiele. Ale aby rozpocząć swoją mydlaną przygodę i totalnie przepaść, polecam Ci te z Ministerstwa Dobrego Mydła.

produkty zero waste

Kula piorąca

O kuli piorącej, jak i o całym procesie dotyczącym prania, które jest przyjazne środowisku pisałam już wcześniej, dlatego zapraszam Cię do zapoznania się z tym postem, jeżeli chcesz zobaczyć inne ekologiczne zamienniki i sposoby dotyczące prania. Ta kula to naprawdę fenomenalne rozwiązanie. Nie mogłam jej tutaj nie uwzględnić. Wyobrażasz sobie już nigdy nie kupić proszku do prania? :) Początkowa inwestycja może nieco odstraszać, ponieważ koszt takiej kuli to 130zł. Jednak wystarczy ona na 1000 prań! W moich obliczeniach wystarczy mi ona na około 5 lat, później można ją znów uzupełnić za 80zł i prać aż  w sumie stuknie dekada! Kula jest hipoalergiczna i w 100% bezpieczna, dlatego jak najbardziej można prać za jej pomocą rzeczy nawet tych najmłodszych.

Ocet

Jest i on - fenomen za 0,99zł :) Octu używam w wielu przypadkach, ale tutaj chciałam zaprezentować go jako płyn do płukania. Tak, tak - dobrze czytasz :) Sprawdza się genialnie do zmiękczania tkanin, doczyszcza to z czym ewentualnie kula, bądź proszek sobie nie poradził. Fantastycznie usuwa wszelką nieprzyjemną woń z ubrań, jednocześnie nie pozostawiając swojej. Warto wzbogacić go kilkoma kroplami wybranego olejku eterycznego, by pranie zyskało pożądany przez nas zapach. Ocet nie ingeruje w sploty ubrań i nie skraca ich przydatności, jak robią to tradycyjne płyny do płukania. Cena octu jest wręcz śmieszna, więc musisz dać mu szansę - nie wiele stracisz, a możesz tylko zyskać :)

pranie zero waste, kula piorąca, ocet zamiast płynu do płukania

Tak więc oto wszystkie ekologiczne zamienniki, które możesz znaleźć w mojej łazience. Przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie powrotu do "tradycyjnych" odpowiedników tych produktów. Nie tylko ze względu na zmniejszenie generowanych przeze mnie śmieci, ale ze względu na niebywałą oszczędność. Być może i zamienniki eko są nieco droższe na początku, ale w bardzo  krótkim czasie się zwracają. Oszczędź więc pieniądze, naszą Planetę Ziemię ale też siebie :) 

A Ty co myślisz o zamiennikach eko? Posiadasz jakieś? Przymierzasz się do kupna jakichś? Jak podchodzisz do generowanych przez Ciebie odpadów? Masz świadomość skali problemu czy myślisz, że historia kończy się po wyniesieniu śmieci? 



42 komentarze:

  1. Nosiłam kiedyś soczewki jednodniowe, ale gdy tylko je założyłam zaraz chciało mi się spać. :D Teraz chodzę tylko w okularach. Niełatwo było mi zaakceptować siebie w okularach, ale poczyniłam duże postępy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja soczewki sobie bardzo chwaliłam do czasu, syndrom suchego oka i oko zalane krwią na wieczorze panieńskim - przesądziły o ich porzuceniu :) Później tylko na ślub założyłam je ponownie, by widzieć wszystko dokładnie. Teraz jestem szczęśliwą posiadaczką przepięknych okularów, bez których nie wyobrażam sobie ani jednej chwili! Czasami rzeczywiście ciężko się przekonać do okularów, ale jeżeli wybierze się odpowiedni model - naprawdę może to dodać charakteru :) Patrz może na nie bardziej jako na dodatek do stylizacji :* No i ile kilogramów mniej śmieci produkujesz :)

      Usuń
  2. Kubeczkowi mowie nie, ale szczoteczka bambusowa chętnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również tak do tego podchodziłam - dopóki nie spróbowałam :) To najbardziej bezpieczna, higieniczna i najwygodniejsza opcja w "te dni" :) Jest wykonany z sylikonu medycznego, więc nie ma mowy o rozwoju bakterii, a do tego jest wolny w 100% od substancji chemicznych, którymi naszpikowane są "tradycyjne" rozwiązania :) Ja kocham wszystko co z bambusa, zważając na to jak skubane szybko rosną :)

      Usuń
  3. Kula piorąca mnie zainteresowała, moje dzieci mają alergię trudno dobrać mi odpowiedni środek do prania. Koniecznie muszę jej poszukać! Mydło Aleppo używam do mycia twarzy,sprawdza się u mnie najlepiej z kolei mydła z Alterry też uwielbiam i często goszczą w mojej łazience :) Do demakijażu służy mi szmatka z mikrofibry + olej , już dawno nie kupuję płatków kosmetycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale kochana! :) Dużo pozytywnych i jakże znaczących zmian <3 Naprawdę serdecznie Ci polecam kulę piorącą, przede wszystkim polecana jest właśnie dla dzieci i alergików. Ja swoją kupiłam na drogeria-ekologiczna.pl gdzie mam też rabat 5% na kod: DE5 - jakbyś chciała skorzystać :) Ja właśnie też chyba przerzucę się na szmatkę z mikrofibry, bądź chociażby mały ręczniczek gdy Glov zacznie szwankować, tym bardziej skoro mówisz, że u Ciebie się sprawdza :*

      Usuń
    2. Dziękuję ,na pewno skorzystam :) szmatki mam 2 na zmianę i po użyciu piorę je mydełkiem z Alterry ,które świetnie się w tej roli sprawdza. Okulary też noszę,bedzie już jakieś 10 lat ... Twoje oprawki bardzo mi się spodobały !

      Usuń
    3. Nie ma problemu, cieszę się, że mogłam pomóc :* Więc dziękuję za radę, skorzystam po Glov na pewno! :) A dziękuję bardzo, też się w nich od razu zakochałam <3

      Usuń
  4. Mam parę zamienników w swojej łazience :) Kubeczek menstruacyjny u mnie zdecydowanie na nie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! :) To bardzo indywidualna sprawa, ja również byłam bardzo sceptyczna - jednak argumenty na korzyść mojego zdrowia mnie przekonały i teraz nie wróciłabym już do tamponów :)

      Usuń
  5. Również na tą chwile nie jestem przekonana do kubeczków, ale nie mówię nie w przyszłości. Moja współlokatorka je uwielbia ;) Obserwuje ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo indywidualna kwestia :) Może z czasem dasz jemu szansę - u mnie też nie od razu się zdecydowałam :) Dziękuję pięknie, miło mi :)

      Usuń
  6. bardzo fajny post :) , osobiście chyba wolę pilniki jednorazowe (są dla mnie jakoś wygodniejsze i bardziej higieniczne ) , jednak dawno dawno pamiętam że miałam i taki szklany. Również noszę okulary (choć bardzo niechętnie ;p) i wiele razy zastanawiałam się nad zmianą na soczewki ,jednak chyba pozostanę tradycjonalistką :). Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie, cieszę się, że przypadł Ci do gustu :) Ja właśnie od czasu do czasu (bo nie będę kłamać że po każdym użytku) spryskuję pilniczek Octeniseptem i tak już służy mi 7 rok :) Po swoich doświadczeniach naprawdę zalecałabym ostrożność z soczewkami. U mnie było wszystko pięknie, aż do czasu :) Także jeżeli jakoś dajesz radę z okularami to tak trzymaj <3

      Usuń
  7. Ocet jest u mnie od zawsze jako pomoc także w sprzątaniu i odkamienianiu czajników. Używam go bardzo często. Od zawsze też używam soli do mycia kubków i szklanek po herbacie i kawie. Wszystkie zabarwienia znikają. Rękawicę do demakijażu kupiła ostatnio moja koleżanka . Będę się z nią widziała 12 grudnia , i zapytam czy również jest z niej zadowolona. Wspaniałe piszesz posty , lubię tu zaglądać. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowne rozwiązania, dziękuję że się nimi podzieliłaś <3 z tą solą muszę spróbować :) Niezwykle miło mi to czytać, naprawdę! To dla mnie ogromna motywacja, pozdrawiam Cię bardzo bardzo ciepło <3

      Usuń
  8. Ocet jest rewelacyjny - swetry, ręczniki, odzyskują pierwotną miękkość - dla mnie to odkrycie roku. A do kubeczka menstruacyjnego jednak mnie nie przekonasz...;]
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się i jeszcze usuwa wszelkie zapachy, nie pozostawiając swojego :) Tak, wiem - to bardzo kontrowersyjna kwestia, każda z nas indywidualnie musi zdecydować co jest dla niej ważne i co jest po prostu wygodne :)! Pozdrawiam :*

      Usuń
  9. szklany pilniczek mam w pracy ale z domu rodzinnego pamietam metalowe pilniki mamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, ja również pamiętam - nie należały do moich ulubieńców! :)

      Usuń
  10. Najbardziej bałabym się przejścia na kubeczek menstruacyjny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tak samo, naprawdę :P Aż do momentu gdy spróbowałam. Żałuję tylko jednego - że przekonałam się tak późni :)

      Usuń
  11. Szklany pilniczek jest już od dłuższego czasu moim przyjacielem. Bambusową szczoteczką mnie zaskoczyłaś. Bardzo mądry i wartościowy post. Miłego wieczorku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę świetna zmiana - niezwykle przyjazna dla środowiska a niczym nie odstaje od tych plastikowych :) Bardzo dziękuję :* To wspaniale, że tak uważasz :) Wzajemnie <3

      Usuń
  12. Glov bardzo lubię i regularnie używam, zresztą gąbkę Konjac także :). Aleppo też mam w łazience i ogólnie uwielbiam naturalne mydełka w kostce, ale też czarne mydło - genialne są te bez dodatków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam gąbkę Konjac , jeszcze nie tak dawno temu i również byłam z niej zadowolona, ale jakoś bez takiej rewelacji by do niej wrócić :) Czarnego mydła jeszcze nie stosowałam, przyjrzę się temu :)!

      Usuń
  13. Szklany pilniczek mam spory czas. Naturalne mydło jak najbardziej. Muszę przemyśleć wprowadzenie kilku rzeczy, które tutaj zobaczyłam :)
    Pandora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, bardzo się cieszę, że udało mi się Cię czymś zainteresować :*

      Usuń
  14. Super, że w sposób swiadomy podchodzisz do problemu środowiska naturalnego- wszystkim bambusowym produktom, mydełkom oraz szklanemu pilniczkowi sama mówię tak :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naprawdę jestem zachwycona produktami bambusowymi - nie dość, że wyglądają prześlicznie, to jeszcze są jakże przyjazne dla środowiska! :)

      Usuń
  15. Kubeczek menstruacyjny to był mój najlepszy zakup w 2017 roku :D Za nic bym go nie wymieniła z powrotem na "zwykłe" środki higieniczne, ekologia to jedno, ale komfort "noszenia" w moim przypadku bije wszystko na głowę :D a zapłaciłam tylko 60 zł na kubeczek z Rossmanna.
    Niestety nie jestem w stanie zrezygnować z soczewek kontaktowych, noszę czasem okulary ale jest to dla mnie komfortowe. Używam jednak tylko soczewek miesięcznych, a kiedyś może uzbieram na operację wzroku.
    Muszę się na poważnie zainteresować kulami i orzechami piorącymi, tylko ostatnio ciągle brak mi czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak! Komfort jak to nazwałaś "noszenia" jest nieoceniony! :) Tak jak wspominałam we wpisie - autentycznie można zapomnieć o tym w jakiej fazie cyklu się znajdujemy :) Też w życiu bym już nie wróciła do poprzednich metod. Mój Mąż również przekonywał mnie na operację laserową, ponieważ sam jej dokonał i jest bardzo zadowolony - jednak ja postawiłam na okulary, ponieważ te konkretne po prostu są wspaniałym dodatkiem do stylizacji i ciężko byłoby mi się z nimi rozstać <3 Myślę, że grunt to znaleźć naprawdę ładne oprawki, w których będziemy super wyglądać - ale no nie jest to łatwe! Naprawdę serdecznie polecam Ci kulę piorącą - to coś niesamowitego :)

      Usuń
  16. Bardzo bardzo dziękuje za miłe słowa na moim blogu, niezmiernie mi miło :) szczerze mówiąc już od dłuższego czasu zastanawiam się nad kupnem kubeczka menstruacyjnego ale jakoś nie mogę się przekonać, chyba jeszcze do tego tego nie "dorosłam" :) obserwuje również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam naprawdę podobnie - ale myślę, że skoro to już rozważasz, to tylko kwestia czasu :) Gwarantuję, że będziesz żałować tylko tego, że tak późno dokonałaś zmiany :) Dziękuję pięknie <3

      Usuń
  17. Zastanawiam się nad rękawicą Glow - co prawda nie maluję się ostatnio zbyt często, ale przydałaby się po prostu do mycia twarzy :) Do reszty zamienników póki co mi nie po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam, świetnie czyści buzię z wszelkich zanieczyszczeń no i jest bardzo poręczna :) Co prawda później sprawdzę jak się sprawdzi po prostu zwykły mały ręczniczek, ale Glov naprawdę jest moim wielkim ulubieńcem :) Myślę, że każda zmiana jest dobra - już przecież myślisz nad zakupem Glov :) Ważne jest też to, aby używać tych rzeczy, które się już posiada. Za największe marnotrawstwo uważam wyrzucenie jeszcze dobrych rzeczy, na rzecz nawet tych bardziej eko :)

      Usuń
  18. Świetny pomysł na wpis! Produkty, które wybrałaś, bardzo mi się podobają :).

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie soczewki wywołały plamki na rogówka także nigdy więcej!
    Maszynki takiej bym się bała, też mam wizję pełne krwi :D
    Szklany pilniczek to też mój ulubieniec.
    Kubeczek menstruacyjny mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli więcej szkód niż pożytku z tymi soczewkami - jak u mnie! Przed pierwszym użyciem maszynki naprawdę autentycznie się bałam haha :) Ale żadne z wizji się na szczęście nie spełniły :)

      Usuń
  20. O rękawicy nie słyszałam, zaś szklany pilniczek i naturalna gąbka to przedmioty, które są w mojej łazience od zawsze, a nawet nie wiedziałam, że są takie ekologiczne :). Muszę zainteresować się tymi bambusowymi szczoteczkami do zębów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam, bambusowe szczoteczki nie dość że pięknie wyglądają, to jeszcze niczym w działaniu nie odbiegają od tych plastikowych :)

      Usuń

Witaj! Zachęcam Cię do zostawienia komentarza. Co sądzisz o tym poście? A może masz jakieś pomysły na kolejne wpisy? O czym chętnie przeczytasz na moim blogu? Stwórzmy go razem! Daj znać jeżeli mnie obserwujesz, chętnie wpadnę także do Ciebie :) Ale pamiętaj, że to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Trafię do Ciebie również bez linku :)