12/05/2018

Stwórz rutynę i zacznij robić to co lubisz!

poranna rutyna, wieczorna rutyna

Jeżeli od jakiegoś czasu myślisz o wdrożeniu w życie nowych nawyków, a coś nie możesz się do tego zabrać - to dzisiejszy post jest dla Ciebie. Dziś opowiem Ci jak w prosty sposób stworzyć rutynę. Pozwoli Ci to na systematyczne wykonywanie czynności, na których Ci zależy, ale też uprości działania, które siłą rzeczy, musisz wykonać. I wielka szkoda, że w naszym ojczystym języku "rutyna" jest raczej spostrzegana jako negatywny stan, jako coś nudnego, coś powtarzalnego. Owszem - o powtarzalność tutaj chodzi; a raczej o systematyczność. Dla mnie rutyna jest niezwykle przydatnym narzędziem w zarządzaniu moim czasem, ale też gwarantuje małe sukcesy w samorozwoju. Śmiem twierdzić, że stworzenie rutyny upraszcza życie, a właśnie to jest celem mojego bloga. Wspólnie odejmijmy więc to negatywne zabarwienie od słowa "rutyna" i stwórzmy coś produktywnego - zmieńmy rutynę na RYTUAŁY i dodajmy małe przyjemności :)

Określ swój produktywny czas 

To bardzo istotny punkt. Zastanów się proszę nad tym, o jakiej porze dnia funkcjonujesz najlepiej. Kiedy możesz przenosić przysłowiowe góry, a kiedy lepiej do Ciebie nie podchodzić? :) Przykładowo ja jestem typową sową. Uwielbiam wieczory, uwielbiam siedzenie do późna i jeżeli chodzi o naukę, to tylko nocą! Jednak z przyczyn życiowych zupełnie przeorganizowałam to wszystko i nagle z nocnej sowy stałam się rannym ptaszkiem - więc można? Można! :) Ale na początek by nie wprowadzać zbyt drastycznych zmian, wybierz najbardziej dogodną porę dnia dla Ciebie, bo w tym właśnie miejscu będziesz tworzyć swoją rutynę. 

jak stworzyć rutynę poranną

Obowiązków nie przeskoczysz

Smutne, ale niestety prawdziwe. Jeżeli o danej porze dnia, masz pewne sprawy do załatwienia - musisz je wziąć pod uwagę. Ba! Nawet wokół nich konieczne jest zbudowanie Twojej pożądanej rutyny. Niektórych spraw nie da się pominąć - obiad sam się nie ugotuje, dziecko samo nie wróci z przedszkola, a pranie samo się nie zrobi. Uwzględnij więc proszę wszystko to, co musi zostać przez Ciebie wykonane, czego zupełnie nie przeskoczysz, o wybranej przez Ciebie porze.

Jakie rytuały chcesz zapoczątkować?

To najważniejszy punkt dzisiejszego artykułu. No bo tak naprawdę - dlaczego chcesz stworzyć rutynę? Po co Ci ona? Mam szczerą nadzieję, że pragniesz zrobić coś dla siebie. Coś, na co nie zawsze masz czas, coś co chodzi Ci po głowie już od dawna, ale jakoś ciężko Ci się do tego zabrać. Wtedy potrzebujesz rutyny, potrzebujesz tej początkowej systematyczności aby wdrożyć zmiany w życie, aby ten pozytywny nawyk pochłonął Cię bez reszty :)! Może chcesz zacząć ćwiczyć, może pragniesz zacząć uczyć się czegoś nowego, może brakuje Ci czasu na czytanie książek bądź poważnie zaniedbałaś swój ulubiony serial, lub po prostu potrzebujesz chwili dla siebie z gorącą herbatą w ręku :) Możliwości jest niekończące się spektrum! Wysil się troszkę i odpowiedz sobie na pytanie: co zawsze chciałaś robić, ale brakuje Ci na to czasu? Co umiliło by Twój dzień? Co sprawiłoby Ci przyjemność? Jaki rytuał pragniesz zapoczątkować?

Ile czasu zajmą Ci nowe czynności?

Konieczne jest określenie jaką ilość czasu pochłoną nowe czynności - oczywiście mniej więcej, orientacyjnie! Niech będzie to dla Ciebie bardziej informacja: ile średnio dodatkowego czasu, potrzebujesz zyskać, o danej porze. Weź proszę kartkę i długopis. Wypisz wszystkie rzeczy, jakimi chciałabyś się zająć podczas wybranej przez Ciebie pory dnia. Ile czasu na nie potrzebujesz? Jaki czas byłby dla Ciebie optymalny? Ile pragniesz poświęcić na daną czynność? Jaki czas byłby dla Ciebie satysfakcjonujący? Pamiętaj proszę aby też nie rzucić sobie od razu kłód pod nogi. Jeżeli marzy Ci się dwie godziny z książką i gorącą herbatą - to jeżeli od dawna nie miałaś książki w ręku, z pewnością będzie to dla Ciebie trudne. A już nie wspominam o tym, jak wcisnąć te dwie godziny w szereg codziennych obowiązków. Zacznij od pewnego minimum, na razie będziemy pracować nad powstaniem nawyku.

jak stworzyć rutynę, nawyki, tworzenie nawyków

Rutyna - jakie działania musisz podjąć by ją rozpocząć?

Jeżeli już wiesz ile czasu potrzebujesz na nowe nawyki, zastanów się proszę jak to się ma do Twoich codziennych obowiązków, ile mniej więcej czasu zajmują Ci Twoje sprawy, które są niezbędne do odhaczenia? W których godzinach nie masz czasu przysłowiowo podrapać się po... Oj, chyba się lekko zagalopowałam :) Teraz musisz znaleźć złoty środek. Środek, który pogodzi Twoje dotychczasowe obowiązki, ale jednocześnie uwzględni Twoje nawyki, które pragniesz rozpocząć. Być może niektóre z Twoich codziennych spraw da się przesunąć? Szczególnie te czynności, które nie wymagają większego wysiłku, które są dla Ciebie automatyczne możesz wykonać o tej porze dnia, gdy jesteś w gorszej formie - to nawet wskazane. Wtedy nie będzie zabierało Ci to energii w najbardziej produktywnym momencie. Tę energię możesz wykorzystać w lepszy sposób - wdrażając nowe nawyki. Z pewnością znajdziesz takie czynności, które da się przesunąć, ale może znajdą się i takie, z których możesz zrezygnować? Być może pół poranka spędzasz z telefonem w ręku, bądź przez dwie godziny przed snem oglądasz reklamy w TV? Może warto zrezygnować z tych czynności, na rzecz tego, czego naprawdę pragniesz? A może jakieś czynności da się połączyć? Może podczas znienawidzonego prasowania możesz oglądać swój ulubiony serial? A podczas sprzątania słuchać motywacyjnych audiobooków? Może książkę możesz czytać podczas 45 minutowego dojazdu autobusem do szkoły/pracy? Bądź jedynym wyjściem będzie po prostu wstawać te pół godziny wcześniej? :) Jeżeli masz problem z pogodzeniem tego wszystkiego, zajrzyj proszę do mojego posta o tym jak znaleźć czas na wszystko! Z pewnością jest to dobre dopełnienie dzisiejszego artykułu.

Nie odpuszczaj przez 28 dni! - czyli pseudonaukowa ściema

To tylko chwytliwy podtytuł. Mitem jest, że nawyk powstaje w 21, 28 czy 30 dni. Zależy to od ogromu czynników. Poczynając od rodzaju czynności, na różnicach indywidualnych kończąc. Jednak w tym punkcie pragnę zachęcić Cię do systematyczności, bo to właśnie ona jest kluczem do sukcesu. Dzięki niej w końcu dobrniesz to takiego momentu, w którym wybrana przez Ciebie czynność będzie generowała mniejszy opór wewnętrzny. To pierwsza oznaka tworzenia się nawyku, gdyż nasz mózg samoistnie dąży do uproszczenia pewnych spraw. Nasz mózg uwielbia działać automatycznie, więc im częściej i czym systematyczniej będziesz wykonywać dane czynności - tym szybciej pozwolisz na utworzenie przyzwyczajenia; pewnej nowej drogi neuronowej. Tworzenie takiego przyzwyczajenia, automatyzmu czy też nawyku to zupełnie indywidualna sprawa, dlatego (nie)stety nie ma skutecznego przepisu czy magicznego czasu, w którym z pewnością każdy z nas wytworzy jakiś nawyk, w tym przypadku pewnego rodzaju rutynę.

Pamiętaj: DLACZEGO

Gdzieś tam z tyłu głowy miej zawsze powód, dla którego to robisz. To może być samorozwój, chwila przyjemności czy uważności (mindfulness), bądź po prostu ułatwienie sobie życia. Bo tak - z pewnością stworzenie takiej rutyny uprości Twoje codzienne życie. Świadomość tego powodu będzie wzmacniała systematyczność. Jednak niech Twoje "dlaczego" - ma wydźwięk przyjemności, jakichś korzyści. Unikaj działań "bo muszę". Nie tędy droga, nie taki jest cel tego posta.

Nie daj się zwariować!

Jeżeli raz, czy dwa zdarzy Ci się coś pominąć, bądź wcale nie wykonać Twojej zamierzonej rutyny, naprawdę świat się nie zwali. Nie podchodź zbyt surowo do tego tematu, a przede wszystkim do siebie! Proszę nie forsuj się zbyt mocno, niech rutyna będzie dla Ciebie przyjemnością, nie przymusem. Nie chodzi o to by stworzyć niepodważalną, nieruchomą i niezmienną rutynę - czyli taką, jaka nam się kojarzy z definicji. Niech będzie to bardziej rytuał, czas dla Ciebie, czas na złapanie oddechu, chwila przyjemności. Niech będzie to taki swojego rodzaju idealny poranek bądź idealny wieczór - niekoniecznie mający miejsce dzień w dzień, co do minuty, zawsze tak samo. Spontaniczność jak najbardziej jest wskazana, postępuj tak, jak Ci w duszy gra danego dnia. Jak wspominałam - świat się nie zawali gdy czasami wywrócisz ten rytuał do góry nogami :)

Prawda jest taka, że każdy z nas posiada jakąś rutynę. Częstszą bądź rzadszą, z lepszymi czy gorszymi nawykami. Kwestia tego, by potrafić ją zmodyfikować, przyjrzeć się jej i określić czy aby na pewno jest tym, czego oczekujesz każdego dnia. Zastanów się proszę, co możesz zrobić by ją ulepszyć, bądź całkowicie zmienić. Jakie czynności należy wyeliminować a jakie rozpocząć? Zostawiam Cię dziś z tym pytaniem. 

A Ty jesteś rannym ptaszkiem czy raczej sową? Jakie swoje nawyki uważasz za bardzo przydatne, a które pragniesz zmienić? Czy posiadasz swoją rutynę? 


32 komentarze:

  1. Mam rutynę w piciu kawy, ale nie wiem czy się to liczy xD a poza tym nie lubię stawiać sobie dnia czy wręcz życia w jakieś ramy, chociaż wiem, że wielu osobom to pomaga. Wolę robić to co akurat chcę, a nie patrzeć że jest czas książki, jogi itd. Kiedyś miałam taki krótki czas i bardziej mnie to irytowało, zwłaszcza jak określony punkt nie mógł się spełnić. Ja to jednak jestem z tych bardziej spontanicznych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej :) Właśnie o takie ujęcie rutyny mi chodziło, bardziej w kontekście jakiegoś rytuału - w Twoim przypadku rytuału picia kawy :) Oczywiście, dlatego w poście powtarzam, że to nie powinno być 1:1 każdego dnia. Bardziej chodzi o znalezienie tego czasu i przemyślenie nad aktywnościami, które WARTO byłoby wykonywać, a nie które trzeba wykonywać :)

      Usuń
  2. Mnie rutyna bardzo męczy. Nie mogę na dłuższą metę w niej tkwić. Ale już dzień lubię mieć zaplanowany. Jedynie dziecku staram się układać rutynę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z reguły rutyna kojarzy nam się z czymś negatywnym - nieco żałuję, że użyłam tego słowa :) Całość postu ma raczej wydźwięk RYTUAŁU, rzeczy przyjemnych, przynoszących korzyść :) Zgadza się, rutyna dzieciom jest potrzebna, chociażby do takiej podstawy jak poczucia bezpieczeństwa i stałości :)

      Usuń
  3. Najbardziej aktywna jestem rano, lub przed południem, potem to różnie z tym bywa :p Nie zapominam o obowiązkach, jeśli wiem, że muszę coś zrobić, nie ma zmiłuj :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli ranny ptaszek z Ciebie <3 Nieco zazdroszczę, że masz tak naturalnie :) Super podejście, nie ma co odkładać w nieskończoność :) Również lubię wykonać naglące sprawy i te najmniej przyjemne właśnie od razu.

      Usuń
  4. ja jestem sową i rannym ptaszkiem, śpię po 5-6 godzin a czasami nawet i mniej, po prostu nie wyrabiam się ze swoją rutyną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli trochę jak u mnie :) Jednak ja sową jestem z natury, a ranny ptaszek wyszedł, że tak powiem "w praniu" :)

      Usuń
  5. Rutyna czasami jest dobra, ale czasami też trzeba ją przełamać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie taki cel miał mieć ten post :) Przełamanie dotychczasowej rutyny i lekka modyfikacja jej - wprowadzenie bardziej rytuałów oraz rzeczy nas rozwijających :)

      Usuń
  6. Ja bym chyba zwariowała od takiego planowania... Wiem, bo kiedyś na diecie (jedz mało a często) byłam bliska ześwirowania. ciągle patrz na zegarek, nie zapomnij, nie spóźnij się...
    Myślę, że takie planowanie jest dobre na początek, by wyrobić sobie dobry nawyk wyrabiania się w czasie – albo broń Boże na stałe.
    Dietę już dawno zmieniłam na rozsądniejszą.\
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie o to mi do końca chodziło - to, że rozpisałam czas, ile chciałabym poświęcać na daną rzecz: jest zupełnie przykładowe :) Nie znaczy to, że mija powiedzmy 60min czytania i zamykam książkę w połowie rozdziału :) Ten post nie miał na zasadzie zaplanowania życia co do sekundy - tylko pokazanie, że do codziennej rutyny, można wprowadzić RYTUAŁY ją umilające :) Systematyczność jest ważna, jeżeli faktycznie taki nawyk chcemy sobie wyrobić - jednak ile nam to zajmie, w jakim trybie powinniśmy to robić, to już indywidualna sprawa. Stąd zwrócenie mojej uwagi na chwytliwe tytuły pojawiające się pseudonaukowych książkach i czasopismach, które mówią o utworzeniu nawyku w konkretną liczbę dni - tak się po prostu nie da, coś takiego nie istnieje :) Nie można się przeforsowywać, brać jakiegoś planu za świętość - myślę, że to też podkreśliłam :)

      Usuń
  7. Z tego co się orientuje, angielskie "routin" czy jakoś tak się to pisze, po polsku tłumaczymy jako rytuał, bo tak jak mówisz, rutyna się kojarzy raczej negatywnie, a rytuał już tak ładnie, doniośle :D

    Ja muszę zmienić moje nawyki. Niby mam jakieś tam swoje plany, obowiązki i często poświęcam im czasu, ale nie potrafię się na nich skupić, przez co zajmują mi więcej czasu, niż początkowo planowałam. To muszę zmienić na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dokładnie! :) Bo tu chodzi o coś przyjemnego, a nie żmudnego. Olu to super się składa bo planuję w najbliższym czasie post o wdrażaniu takich zmian (bardzo uproszczając: na zasadzie postanowień noworocznych), ale też mam na uwadze post odnośnie wytrwania w żmudnym procesie, jak efektywnie i szybko się z takimi czynnościami uporać :) Także mam nadzieję, że coś znajdziesz dla siebie jeszcze na moim blogu. A tym czasem życzę Ci po prostu powodzenia! :*

      Usuń
  8. Super post! Ja właśnie pracuję nad wyrabianiem sobie nowych nawyków, czyli wcześniejsze wstawanie, czytanie więcej książek, regularne pisanie na blogu i gotowanie posiłków w domu z większym wyprzedzeniem. Wiem, że to wiele nowych nawyków na raz, ale sytuacja życiowa zmusiła mnie do drastycznych zmian mojego dotychczasowego życia, a teraz cóż... szukam sposobu, aby to wszystko połączyć i powoli zaczynać wdrążać się we wszystko :) Ten tekst bardzo mi pomógł! Dziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci szczerze, że zmiana sytuacji życiowej czasami najlepiej nas motywuje, bo poniekąd trochę "przymusza" - ze mną było tak samo :) Z nocnej sowy stałam się rannym ptaszkiem, 5:00 to już zupełnie naturalna dla mnie pora. Dzięki takim sytuacjom lepiej i szybciej się adoptujemy - bo po prostu musimy :) Ogromnie się cieszę, że trafiłam z tym postem :* Także życzę Ci powodzenia w tworzeniu nawyków i wyrobieniu pewnej rutyny, która z pewnością ustabilizuje wszystko - tylko oby nie zbyt mocno :) :*

      Usuń
  9. Czasem nawet w rutynie nie powinno zabraknąć chwili szaleństwa (spontaniczności)Ja niby mam kalendarz ale zdarza mi się czasem zrobić po za nim . Mój stały rytuał to picie cieplej wody z cytryna naczczo . Każdego ranka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dlatego lepiej nazwać to rytuałem, by nieco odtoksycznić ten język i paskudną definicję rutyny :) Oj tak, to bardzo ważny punkt i w moim dniu - jednak piję ponad 2l dziennie, więc tych rytuałów jest naprawdę sporo :)

      Usuń
  10. Mi rutyna kojarzy się z czymś przyjemnym, dzięki czemu mam lepszy dzień i więcej moge zrobić. Niestety ostatnio moją rytuną jest tylko picie kawy, ale...kiedyś było nią nauką języka, innym razem ćwiczenia. Chciałabym wrócić do tych rzeczy, ale trochę brak czasu zmusił mnie do zaprzestania tych czynności. Do tego dorzuciłabym regularną naukę. Eh, wiele bym chciała zrobić, a nie zawsze mi to wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tak samo jak mi :) Rutyna naprawdę nie musi być żmudna, dużo naprawdę ułatwia, posuwa do przodu wiele spraw :) No niestety, czasami nasza sytuacja życiowa modyfikuje nasz tryb funkcjonowania. Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć mimo wszystko jakieś rozwiązanie :) Trzymam kciuki! :*

      Usuń
  11. jestem osoba ktora wszystko planuje i moj Luby doprowadza mnie do szalu bo to osoba ktora nie wie co bedzie robic za godzine a co dopiero za tydzien czy dwa i do tego ciagle sie spoznia
    ja tam lubie taka rutyne choc wszystkiego nie da sie przewidziec

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno przeciwieństwa się przyciągają :)! Dobra rutyna naprawdę nie ma nic wspólnego z nudą, jak większość myśli :) Super, że u Ciebie też się to sprawdza! Ważne aby nie być zbyt surowym i restrykcyjnym wobec siebie i całego planu :)

      Usuń
  12. Ja mam "ustawioną" każdą minutę swojego życia :D Nie wiem co to spontaniczność :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również uwielbiam mieć plan, planuję i zapisuję wszystko <3 jednak zostawiam sobie przestrzeń na ewentualne omsknięcia :)

      Usuń
  13. Ja jednego dnia czasem nie umiem wytrwać w postanowieniach, a co dopiero 28! Bardzo lubię planować różne rzeczy, jednak czasem wkrada się jakaś taka słabość i wyłamuje się z tego, co postanowię. Myślę, że stworzenie takiej rutyny bardzo by mi pomogło. Akurat myślałam nad zmianą czegoś w swoim życiu i przychodzisz do mnie z tym postem - idealnie w punkt! <3 Skorzystam z rad na sto procent!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego napisałam, że według psychologicznego punktu widzenia, który jest mi bliski za sprawą studiów - to po prostu pseudonaukowa ściema, nie ma konkretnej liczby dni jaka zapewnia o powstaniu nawyku u wszystkich :) ogromnie się cieszę :* więc trzymam kciuki za pozytywne i efektywne zmiany!

      Usuń
  14. Ja niestety jestem sową, mój tryb życia także powinien mnie skłonić do przestawienia się i zostania rannym ptaszkiem, idzie jak po grudzie, ale pracuję nad sobą.
    Rzeczywiście dobrze jest planować swój dzień i nie marnować nazbyt swojego czasu, bardzo dobrze,że o tym napisałaś. Coraz bardziej stajesz się moim motywatorem! ;)

    Pozdrawiam serdecznie ;*
    Zuzanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niezwykle miłe co piszesz <3 spróbuj choć przez krótki czas wprowadzić niewielkie zmiany - a zobaczysz sporą różnicę :) Rano naprawdę czas leci jakby wolniej! Więcej rzeczy jest się w stanie zrobić :)

      Usuń
  15. To prawda, świetny post!
    Warto jest ustalić swoją rutynę, ponieważ inaczej mnóstwo życia przecieka nam przez palce. Czasami jest tak, że bierzemy telefon do ręki lub siadamy na chwilę przed telewizorem, a ta czynność całkowicie nas pochłania, bo minęło już sporo czasu, a my nadal robimy to samo. Organizacja czasu bardzo pomaga w życiu, bo możemy wygospodarować chwile dla siebie, po tym jak z uwagą prześledzimy czynności, które mamy do zrobienia.
    Pozdrawiam,
    https://www.monabednarska.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetne i trafne podsumowanie mojego posta! Dziękuję Ci za ten komentarz <3

      Usuń
  16. Ja już od roku staram się planować i wciąż mi to nie wychodzi. W szufladzie cztery notesy. Może w końcu się zinspiruję i dam radę wziąć się za siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam mocno kciuki :) Po prostu złap za notes i do dzieła, nie odkladaj na później :) Zacznij od małych zmian, od małych kroków np od listy zadań do zrobienia na dany dzień :)

      Usuń

Witaj! Zachęcam Cię do zostawienia komentarza. Co sądzisz o tym poście? A może masz jakieś pomysły na kolejne wpisy? O czym chętnie przeczytasz na moim blogu? Stwórzmy go razem! Daj znać jeżeli mnie obserwujesz, chętnie wpadnę także do Ciebie :) Ale pamiętaj, że to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Trafię do Ciebie również bez linku :)