12/15/2018

Moja poranna i wieczorna rutyna vs moja produktywność

Niedawno przedstawiłam Ci jak stworzyć produktywną rutynę, a raczej - RYTUAŁY. Więc po sprawy (nazwijmy to) czysto techniczne - zapraszam Cię właśnie do poprzedniego postu z tej serii: Zacznij robić to co lubisz! Stwórz rutynę by uprościć i umilić sobie życie. Dowiesz się na co zwrócić szczególną uwagę przy tworzeniu takiej rutyny. Mocno wierzę, że ten post będzie dla Ciebie przydatny. Dziś wciąż pozostajemy w temacie produktywności, bo wbrew pozorom rutyna taka właśnie może być! Postaram się to ugryźć nieco z innej strony. Przedstawię Ci moją rutynę, moje rytuały - zarówno poranne jak i wieczorne. Żywię nadzieję, że zainspiruję Cię do zmian, do rozpoczęcia robienia tego co lubisz, tego czego Ci brakuje, tego co jest dla Ciebie ważne. No więc zaczynamy! :)

PORANNA RUTYNA

Zważywszy na to, że z natury jestem (a w sumie to byłam) totalnie nocną sową, nie łatwo przyszło mi stworzenie porannej rutyny. Jednak sytuacja życiowa nieco pomogła mi ten schemat przełamać i zupełnie się przestawić z nocy na wczesny poranek. Przerzuciłam wszelkie aktywności, które wykonywałam wieczorem, właśnie na rano. I szczerze powiem, że to była jedna z najlepszych decyzji dotyczących mojego samorozwoju. 

Pobudka

Nasze budziki wyją już o 5:00 i właśnie w tym momencie rozpoczyna się nasza rutyna. Z początku myślałam, że będzie to wyczyn niemożliwy, ale jeżeli wstaje się dla kogoś - to całkowicie zmienia postać rzeczy :) Nie będę ukrywać, że sama postanowiłam wstawać o 5:00 i oto tak po prostu stałam się rannym ptaszkiem. Co to to nie! Mąż dojeżdża do pracy, stąd ta wczesna godzina jego pobudki. Ja równie dobrze mogłabym o tej porze przewracać się na drugi bok, jednak czas z nim, jest dla mnie tak cenny, że to jest moją najsilniejszą motywacją. Poza tym, jeżeli spałabym do późna, to automatycznie wszystkie moje sprawy osobiste, jak i obowiązki,  musiałabym wykonywać dopiero gdy Mąż wróci z pracy, a ja z uczelni. Co automatycznie niesamowicie ograniczałoby mi spędzany czas z nim - więc ani rano, ani wieczorem nie mielibyśmy chwili dla siebie. Więc ta zmiana była dla mnie sprawą oczywistą :)

Poranna toaleta

Aby jakoś zacząć funkcjonować o tej nieludzkiej porze, pierwsze co robię to ochlapuję twarz wodą i myję zęby. Na tę chwilę to w zupełności wystarcza, bo za jakiś czas i tak ląduję z powrotem w łóżku, o czym za chwilkę :)

Śniadanie

Oczywiście o tak wczesnej porze z Mężem nie mamy czasu na wybitne śniadania, na które zdecydowanie pozwalamy sobie w weekendy. Jednak ciepły posiłek w ciągu tygodnia i gorąca herbata to podstawa. Najczęściej stawiamy na domową granolę bądź owsiankę. Czyli szybko, smacznie i zdrowo.

Czytanie

jak stworzyć poranną rutynę

Gdy Mąż wyjdzie do pracy, ja z powrotem zanurzam się w pościeli. Ale nie nie, nie idę spać - a przynajmniej staram się tego nie robić :) Niezwykle lubię ten moment, gdy za oknem panuje mrok, większość ludzi przewraca się na drugi bok, a ja mogę poświęcić czas na to, co najbardziej lubię -  na czytanie. Posiadanie Kindla z podświetleniem jest dla mnie zbawieniem. Mogę czytać książki o każdej porze dnia i nocy, pozostając w przeróżnych pozycjach. Spędzam tak około 45-60 minut każdego dnia, w mroku, w otulającym cieple pościeli i z Kindlem w ręku. To niesamowite uczucie, więc sama widzisz, że rutyna, wcale nie musi mieć negatywnego kontekstu :)

Hiszpański

I jeszcze jedną chwilę zostaję w moim ulubionym miejscu - w łóżku. Gdy skończę czytać, poświęcam kilkanaście minut na wykonanie ćwiczeń z hiszpańskiego w przegenialnej aplikacji do nauki języków Memrise. Dzięki niej, nauka jest niezwykle przyjemna, ale też ciekawa. A co najlepsze - bardzo efektywna!

Pielęgnacja: czyli poranna rutyna pielęgnacyjna

poranna rutyna

No więc czas wynurzyć się spod ukochanej przeze mnie kołdry. Teraz przystępuję do właściwej pielęgnacji mojej twarzy. Dokładnie zmywam pozostałości produktów nałożonych ubiegłej nocy, za pomocą różanego mydełka Aleppo. Spryskuję twarz hydrolatem z róży, a następnie jeszcze na wilgotną twarz, nakładam olej z pestek malin - oto moja naturalna pielęgnacja twarzy. Usta i dłonie traktuję masłem Shea.

Zaścielenie łóżka i wietrzenie mieszkania

Moja rutyna zawiera również takie błahe działania. To już czynność zupełnie zautomatyzowana, gdy tylko wyjdę z łazienki. Jest zupełnie obowiązkowa, ponieważ zapobiega przed ponownym wturlaniem się do cieplutkiego łóżka, które kusi niesamowicie. W tym momencie również wietrzę mieszkanie - nie ma nic bardziej orzeźwiającego jak poranne, mroźne jesienno-zimowe powietrze.

Joga

Teraz czas na przebranie się w wygodne ubrania i poświęcenie kolejnej chwili tylko dla siebie. Genialnym porannym rytuałem, który dodaje mi energii na cały dzień - jest właśnie joga. W zależności od mojego nastroju czy też dolegliwości, dobieram zarówno czas praktyki, jak i jej rodzaj. Uwielbiam ćwiczyć z Małgosią Mostowską. Praktyka prowadzona przez nią jest niezwykle przyjemna i odprężająca. Półtora roku temu rozpoczęłam moją przygodę z Jogą właśnie dzięki niej, za sprawą lekcji dla początkujących - w których dowiadujemy się wszystkiego co jest niezbędne do podjęcia praktyki, w których poznajemy wszystkie podstawowe asany.

Blog

W zależności od tego ile danego dnia mam rano czasu, tyle poświęcam na blog. Czasami jest to kilkanaście minut, a nie raz mogę poświęcić nawet i godzinę na odpisywanie na komentarze, czy też stworzenie nowego postu. Odkąd prowadzę bloga, a minęło dopiero dwa miesiące - stał się on nieodłączną częścią mojego dnia, mniejszą lub większą, w zależności od moich faktycznych możliwości. Blogowa rutyna (choć nie do końca regularna) pozwala mi pisać w wolnych chwilach, by posiadać zapas artykułów, które swobodnie mogę publikować, niezależnie od przypadkowych zdarzeń, obowiązków czy chociażby braku przysłowiowej weny.

Drugie śniadanie i planowanie

Po tych wszystkich porannych aktywnościach, czas na drugie śniadanie i oczywiście gorącą herbatę. Jeżeli jest to dzień uczelniany, bądź wybieram się na praktykę do szpitala - szykuję wszystko podwójnie, zarówno kanapki, jak i kubek z gorącą herbatą, by wziąć wszystko ze sobą. W czasie spożywania drugiego śniadania oraz delektowania się smakiem gorącej herbaty z cytryną i imbirem, planuję aktywności na dany dzień. Wypisuję wszelkie obowiązki, zadania jakie powinnam wykonać. To pozwala mi na szybką diagnozę - jak będzie wyglądał mój dzień i co powinno zostać zrobione w pierwszej kolejności.

Mini sprzątanie

Po śniadaniu zawsze staram się z grubsza ogarnąć moją przestrzeń. Mam tu na myśli zwłaszcza włożenie naczyń do zmywarki i przetarcie blatów, jeżeli tego wymagają. Odkłam również używane przeze mnie rzeczy na swoje miejsce - tak aby po powrocie do domu (jeżeli akurat wychodzę) zastać mieszkanie w przyjemnym stanie. Więc rutyna w sprzątaniu również przynosi niezwykłe efekty. Jeżeli w danym dniu wypadają mi zajęcia na uczelni, to wychodzę po godzinie 9 i wracam najpóźniej po 14, więc później jeszcze mam trochę czasu na domowe obowiązki, zanim Mąż wróci z pracy. W momencie gdy mam dzień wolny - jak najszybciej staram się wykonać naglące sprawy i codzienne obowiązki, aby mieć czas dla siebie.

WIECZORNA RUTYNA

Tak jak wspominałam na początku - odkąd z Mężem zamieszkaliśmy razem, przeorganizowałam swoje przyzwyczajenia. Teraz już wiem, że nie wróciłabym do poprzedniego życia nocnej sowy. Ale pragnę zwrócić Twoją uwagę na to, że nie ma rzeczy niemożliwych! Jeżeli tylko masz dobry powód - będziesz w stanie zmienić nawet najbardziej zagorzałe nawyki. Ja również myślałam, że "taka jestem i już", jakie było moje zdziwienie gdy już po kilku dniach, automatycznie z nocnej sowy, stawałam się rannym ptaszkiem :) Niemniej jednak, wieczór to wciąż najbardziej lubiana przeze mnie część dnia, choć znacznie znacznie krótsza niż dotychczas, to właśnie wieczorna rutyna najbliżej jest mojemu sercu (w przenośni i dosłownie) <3

Obiado-kolacja 

To zdecydowanie mój ulubiony punkt w ciągu dnia. Gdy Mąż wraca z pracy, witam go gorącym i obfitym posiłkiem na stole (wcześniej oczywiście tysiącem uścisków i całusów :)). Wspólne posiłki są dla nas niezwykle istotne, zawsze w czasie ich trwania, wymieniamy się informacjami z bieżącego dnia - co się wydarzyło, jak nam minął dzień. To niezwykle ważna część wieczoru, o ile nie najważniejsza. Bo przecież wykazanie troski oraz zainteresowania, buduje i wzmacnia każdą relację.

Aktywności z serii "niby osobno a razem"

Po obiado-kolacji każde z nas rusza do swoich ulubionych aktywności - Mąż za zwyczaj sobie gra bądź czyta, ja natomiast w tym czasie zajmuję się blogiem lub również chwytam za książkę. Niby robimy coś zupełnie osobno, a jednak razem. Pozostajemy blisko siebie - tuląc się lub trzymając za rękę, bądź po prostu na bieżąco wymieniając się jakimiś spostrzeżeniami i uwagami dotyczącymi tychże aktywności. Lubię tę formę aktywności i przestrzeń jaką sobie wtedy dajemy. No bo - niby osobno a jednak razem! :)

Przygotowanie na drugi dzień

To właśnie wieczorem lubię przygotować pewne sprawy, by nie musieć się tym martwić o 5:00 :) Począwszy od przefiltrowania wody i umieszczenia jej w czajniku - by rano tylko nacisnąć przycisk, przez przygotowanie kanapek Mężowi do pracy, aż po wybranie ubrań czy spakowanie torebki, jeżeli akurat następnego dnia wyruszam na uczelnię lub do szpitala na praktyki. Tak niewielkie sprawy wykonane wieczorem oszczędzają mi mnóstwo czasu i energii o poranku, jednocześnie pozostawiając czas na czytanie, naukę hiszpańskiego czy jogę :)

Mini sprzątanie

Po przygotowaniu wszystkich spraw na dzień następny, znów czas na to, by wkroczyła sprzątaniowa rutyna. :ubię kilka minut poświęcić na ogarnięcie przestrzeni. Oczywiście nic wielkiego - puszczenie zmywarki na 2h program, by skończyła jeszcze przed tym jak zaśniemy, ewentualne starcie blatów bądź stołu i tak jak rano - schowanie rzeczy na miejsce. Trwa to góra do 5 minut, ponieważ Mąż mi pomaga (albo i wyręcza) a pozwala nieustannie utrzymać porządek.

Włączenie dyfuzora

wieczorne rytuały

Podczas sezonu grzewczego to naprawdę niezbędny gadżet. Wspaniale nawilża powietrze, dlatego włączamy go na 1-3h przed snem, z dodatkiem olejku lawendowego, który pomaga jak nic innego w zaśnięciu :) Dyfuzor na dobre wygryzł wszelkie świece, czy woski. Jest niezwykle praktycznym urządzeniem, dzięki któremu w naszym mieszkaniu zawsze unosi się piękny zapach, w zależności od wybranego olejku eterycznego. Myślę, że przyczynił się również do wyleczenia moich dotychczas wiecznie chorych zatok :)

Prysznic i pielęgnacja: czyli wieczorna rutyna pielęgnacyjna

jak stworzyć rutynę

Moja pielęgnacja ciała i pielęgnacja twarzy ostatnimi czasy niezbyt uległa zmianie. Jednak bardzo lubię tę część, ponieważ bardzo często z Mężem eksperymentujemy odnośnie maseczek. Gdy gotowe produkty zaczęły sięgać dna, postawiliśmy na domowe receptury! Jakże wielkie było nasze zdziwienie, gdy odkryliśmy, że maseczki prosto z kuchni działają równie dobrze, a może nawet i lepiej :) W najbliższym czasie podzielę się z Tobą najprostszymi, ale jednocześnie najlepszymi recepturami, które odkryłam.

Serial z Mężem i herbatka

Kurcze! Wieczory naprawdę są cudowne - tę część również uwielbiam :) Gdy już maseczki wykonane a gorący prysznic zaliczony, czas na herbatę i dobry serial. Na noc najczęściej pijemy melisę z cytryną i miodem, która niezwykle wycisza i pomaga w zasypianiu. W zależności od naszych sił, oglądamy odcinek lub dwa ulubionego w tym czasie serialu. Obecnie jest to Once Upon A Time, który przenosi nas w niezwykle bajkowy klimat :)

Dobranoc

W tygodniu idziemy spać bardzo regularnie o 22:00, +/- 30min. Kiedyś był to dla mnie początek wieczoru, a teraz dosłownie opadam z sił o tej porze. W weekendy pozwalamy sobie na znacznie dłuższe spanie, a co za tym idzie - na późniejszą godzinę położenia się do łóżka. Jeżeli zdarzy się tak, że jakimś cudem jeszcze nie mogę zasnąć, biorę Kindla w swoje ręce i czytam aż oczy same zaczną mi się zamykać :)

No więc tak oto wygląda moja codzienna rutyna. Dostrzegam, że taki tryb funkcjonowania niezwykle wzniósł moją produktywność. No bo co Ty na to, jeżeli powiem, że czasami o 10 rano nie dość, że mam kilka rozdziałów książki za sobą, wykonane ćwiczenia językowe, zaliczoną aktywność fizyczną, to dodatkowo mam posprzątane, zrobione kilka prań, ugotowany obiad z dwóch dań i mogę znów zająć się swoimi sprawami? :) A gdy przychodzi wieczór, mogę cieszyć się obecnością Męża, a nie ogarniać bieżące sprawy. Posiadanie takiej codziennej rutyny sprawia, że mam poczucie stałości, kontroli. Pragnę przekazać Ci, że stworzenie takiej rutyny niesie za sobą ogrom pozytywów. A pierwszym i najważniejszym z nich jest Twój samorozwój! Poprzez stworzenie takiej rutyny, skupiasz się choć w jednej części dnia tylko i wyłącznie na sobie, spędzasz czas sam na sam, wykonując działania właśnie z myślą o sobie. Odetchnij, znajdź czas na to co naprawdę lubisz robić - to niezwykle istotne. Zakładam się, że w ciągu dnia, ciężko znaleźć Ci moment dla siebie. Zmień to powracając do mojego poprzedniego postu o rytuałach, to naprawdę możliwe!

Ale nie miej proszę złudnego wrażenia, że przedstawiona przeze mnie rutyna jest nienaruszalna. Zdarzają się takie dni, że niemal wszystko wywraca się do góry nogami - po prostu życie :) Nieraz najzwyczajniej w świecie, zanim chwycę za książkę o poranku, oczy same mi się zamkną i z powrotem zasnę. Więc i Ty daj sobie przestrzeń, do bycia po prostu człowiekiem :)

A czy Ty posiadasz swoją codzienną rutynę i dlaczego? Jeżeli tak - to jak ona wygląda? Jeżeli nie - to jakie aktywności pragniesz rozpocząć? Na co wiecznie brakuje Ci czasu?


34 komentarze:

  1. U mnie taka rutyna trwa od lat. Wstaję wcześnie rano, aby mieć chwilę ciszy z kawką. Budzę domowników i zaczyna się dzień... wszystko ustalone konkretnie aż do wieczora ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę niezwykle kojące gdy "świat" jeszcze śpi a Ty już masz jakieś zadania wykonane, chociażby jak mówisz - wypitą kawę <3 Uwielbiam to uczucie :) Taki plan i rutyna z pewnością pomaga w codziennym funkcjonowaniu, zwłaszcza rodzinnym :)

      Usuń
  2. Ja i mąż też kiedyś byliśmy sowami. O godzinie dwudziestej drugiej dopiero się rozkręcaliśmy. Jak przeprowadziliśmy się na wieś zaczęliśmy wstawać wcześniej .Miło jest uczestniczyć w budzącej się naturze , a szczególnie latem ... i tak nam zostało . Teraz jesteśmy rannymi ptaszkami , ale w wekendy często ten rytm jest zaburzony. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli podobnie jak u nas :) My również sobie pozwalamy na odejście (czasami całkowite) od tygodniowej rutyny. Ale w ciągu tygodnia taki plan niezwykle ułatwia sprawę, ale też trzyma wszystko w ryzach :) Pozdrawiam gorąco :*

      Usuń
  3. Ale ładnie masz to wszystko rozplanowane 🙂 Mnie wciąż brak czasu na spotkania z przyjaciółmi, ale muszę to zmienić 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, niezwykle mi to ułatwia i posuwa wszystko do przodu <3 Zwłaszcza mój samorozwój :) To bardzo ważne, ale czasami też ciężko się zgrać. Dlatego życzę Ci kochana powodzenia by Ci się udało to wprowadzić :*

      Usuń
  4. cieszee sie, ze wprowadzilas w swoje zycie takie zmiany (niby niewielkie), ale dajace wiele pozytywow ;) ja mam swoja rutyne, ostatnio rozregulowana (ze wzgledu na dwa miesiace wolnego od pracy), ale tak poza tym wszystkie rzeczy, ktore robilam robie dalej ;) pozdrawiam ;)

    ustiva.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zgadza się :) Te małe (wielkie) zmiany wzniosły moją produktywność zupełnie na inny etap :) Jestem bardzo zadowolona z siebie bo mam czas na wszystkie obowiązki ale co najważniejsze - nie zaniedbując siebie, wręcz przeciwnie :) Czasami takie chwilowe rozregulowanie nawet jest potrzebne :) Pozdrawiam <3

      Usuń
  5. U mnie czas wstawania zależy od różnych sytuacji, teraz akurat o 5:30 bo chodzę na roraty. Ale obojętnie o której nie wstaję to najpierw musi być porządna pielęgnacja twarzy a potem śniadanie. Nawet jak mam pracę sezonową i wstaję przed 04:00 :) A potem to już różnie, zależy co mam w danym dniu do zrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, pielęgnacja i śniadanie jest bardzo ważne u mnie również :) No też ważne aby elastycznie do tego podchodzić co w ciągu dnia się rzeczywiście dzieje :) Moja rutyna też jest od tego uzależniona :)

      Usuń
  6. Ohoho :D Moja rutyna przybiega mi do łóżka koło 7 rano i woła "mama jeść!" :) A potem to już jakoś dzień się toczy. W moim przypadku wszelka produktywność i samorozwój zostaje na wieczorne godziny, a i tak nie zawsze wszystko da się zaplanować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się uśmialiśmy z Mężem z Twojego komentarza, to takie piękne! :) No pewnie, przy małym szkrabie to poranek jest z pewnością wypełniony tysiącem obowiązków, tym bardziej nie sposób wszystkiego przewidzieć jak piszesz :) Ale super jeśli znajdujesz wieczorem czas na siebie :*

      Usuń
  7. Świetny artykuł! Pisałam u siebie o Fenomenie poranka, może Cię zainteresuje, Olu :) uwielbiam tę wczesnoporanną ciszę. Nabieram wtedy sił, chęci na wszystko, co czeka mnie danego dnia.

    Zaintrygowała mnie ta aplikacja do nauki języków i dyfuzor.

    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo wspaniale <3 Już pędzę szukać u Ciebie tego artykułu kochana :) Ja właśnie zawsze się wzbraniałam przed porankiem, a teraz właśnie widzę takie same zalety jak Ty! Ta cisza jest niezwykle kojąca <3 A świadomość, że wszyscy wokół jeszcze śpią, bardzo budująca :) Cieszę się, że mogłam Cię czymś zaintrygować - Memrise jest wspaniałą aplikacją do nauki, serdecznie Ci ją polecam! A dyfuzor to mój zdecydowany ulubieniec tego roku :) Buziaki kochana! :*

      Usuń
  8. No powiem Ci, że ja tez mam taką rutynę i moj dzien wygląda bardzo podobnie, z tym, ze w to wszystko wplatam jeszcze opiekę nad Córeczką :-) a wiecor jest tez dla mnie i dla Męża :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to Cię bardzo podziwiam kochana! <3 Mam nadzieję że kiedyś i ja będę potrafiła tę opiekę tak wpleść :) To wspaniały czas we dwoje i dla mnie niezwykle istotny :)

      Usuń
  9. Jestem elastyczna. Rutyna tylko sprawiała (kiedyś), że jak nie mogłam z jakiegoś powodu pozwolić sobie na jakieś przyzwyczajenie, byłam zła. To bez sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście, nie dla wszystkich rutyna się sprawdzi :) Też kwestia jaka to jest rutyna, czy rzeczywiście pełna obowiązków, czy przyjemności - czyli tych rytuałów o których pisałam :) Bo ja raczej rutynę postrzegam jako coś co ma mi pomóc w osiągnięciu produktywności oraz podnieść mój stopień rozwoju, więc mogę tylko zyskać, nie stracić :)

      Usuń
  10. Witaj w klubie nocnych sów 😊
    Mi kilka razy zdarzyło się kłaść o 22:00 i bylo to kilka razy gdy poprzedniej nocy albo nie spałam albo zbyt krótko spałam
    Zazwyczaj idę spać około 02:00
    Ten pomysł z wietrzeniem porannym to koniecznie muszę przechwycić do siebie
    Na tygodniu niezbyt mam czas ale za to weekend też wyleguje się dlugo w łóżku oglądając na tablecie nawet i po raz kolejny ulubione seriale 😆
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj witaj, ale no wyłamuję się z tego coraz bardziej hihi :) Wietrzenie jest super, zwłaszcza gdy musisz rano wstać - stawia od razu na nogi, takie mroźne powietrze działa na mnie jak poranna kawa :) No ale przynajmniej robisz kochana to co lubisz! :*

      Usuń
  11. Mam swoje drobne rytuały ale nie trzymam się ich tak do końca sztywno, bo lubię urozmaicenia. Np ćwiczę tak jak ty język z aplikacją ale o różnej porze dnia, codziennie też poświęcam godzinkę (jak tylko mogę to więcej) na czytanie, blog, spacer, szycie, pisanie mojej książki, staram się codziennie poświęcić chwilę na każą czynność bo taka rutyna sprawia, że bardziej się chce. Muszą być jednak ni kiedy zapominam o bożym świecie i robię coś zupełnie nowego (polecam :)). Kocham tak jak Ty ten czas z moim narzeczonym kiedy każdy zajmuje się swoimi sprawami a jednak jesteśmy obok. Tak właśnie teraz, ja przeglądam blogi, a on gra :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że dbasz o to by wykonywać te wszystkie czynności - wiadomo, że nie musi być to w formie rutyny, ważne po prostu aby to działało, liczy się efekt! :) Ja również nie zawsze trzymam się wszystkiego tak sztywno. Wiadomo, że czasami się nie chce, czasami coś wypadnie itp :) Także nie jestem dla siebie zbyt surowa w tej kwestii - ale rutyna rzeczywiście trzyma mnie w ryzach :) No to tak jak ja teraz z Mężem, haha :)

      Usuń
  12. Ja też życie wedle małych rytuałów, wspólny obiad, popołudniowa kawa, czy wieczorny serial. To stale punkty, które pozwalają nam się odnaleźć w tym zabieganym świecie i tworzyć zgrane małżeństwo do wielu już lat <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to piękne rytuały, które z pewnością przekładają się na jakość relacji <3

      Usuń
  13. Jesteś mega produktywna! Podziwiam! :) Masz zajęcia na uczelni w przyzwoitych godzinach. Ja ciągle wracam jak jest już ciemno na dworze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, przynajmniej staram się być :) Bo wiadomo, że czasami coś pójdzie nie tak :) Oj tak, poprzednie lata studiów też tak u mnie wyglądały. Teraz na ostatnim piątym roku (ale już na czwartym też było podobnie) mam bardzo mało zajęć, więc automatycznie kończę dużo wcześniej :)

      Usuń
  14. Aleksandro, cudowny post. Ja jestem nocną sową i rannym ptaszkiem. Będę do Ciebie często zaglądać. Pozdrawiam z zasypanego śniegiem Południa Polski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie dziękuję, jest mi bardzo miło! :) Zapraszam jak najczęściej, mam nadzieję, że uda mi się sprostać Twoim czytelniczym oczekiwaniom :) Pozdrawiam gorąco! :* I zazdroszczę śniegu! :)

      Usuń
  15. Świetny wpis! Ja uwielbiam siedzieć wieczorami i czasem przeginam. Rano później nie mogę się zwlec z łóżka ;) Chcę to zmienić, ale poranne wstawanie nadal jest dla mnie męką ;)
    Z chęcią dołączam do obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie :* Oj tak, takie są minusy siedzenia po nocach - rano jest naprawdę ciężko ze wstawaniem :) Tak myślę, że może stworzę taki post coś w stylu "jak zostać rannym ptaszkiem" - myślę, że jest zapotrzebowanie haha :) Cieszę się ogromnie! <3 Pozdrawiam :*

      Usuń
  16. Bardzo przyjemny post, jak i cały blog :). Widzę, że mamy bardzo podobnie. To prawda, że jak człowiek wcześniej wstaje to jest bardziej produktywny. Ja zaczęłam taki tryb życia z tego samego powodu - bo ukochana osoba wstaje do pracy. Jak narzeczony wstaje to ja idę mu zaparzyć herbatę, zapakować coś do zjedzenia do pracy. Potem też wracam do łóżka i czytam, piszę lub się uczę. Obiadokolacje i wszelkie wieczorne rekreacje podobnie :). Cieszę się, że mnie odwiedzasz i widzę, że ja będę też odwiedzać Ciebie, bo odkryłam właśnie bardzo fajnego bloga :). Odzwierciedla wiele moich własnych poglądów i preferencji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to widzę, że naprawdę mamy wiele wspólnego <3 Cudownie, że tak uważasz! Nawet nie wiesz jak jest mi miło to czytać :) Zapraszam Cię jak najczęściej :*

      Usuń

Witaj! Zachęcam Cię do zostawienia komentarza. Co sądzisz o tym poście? A może masz jakieś pomysły na kolejne wpisy? O czym chętnie przeczytasz na moim blogu? Stwórzmy go razem! Daj znać jeżeli mnie obserwujesz, chętnie wpadnę także do Ciebie :) Ale pamiętaj, że to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Trafię do Ciebie również bez linku :)