11/05/2018

Minimalizm kosmetyczny - metamorfoza mojej kosmetyczki!


wymiana kosmetyków, kosmetyki naturalne

To był nieco wyczekiwany post - jednak nie bez powodu przeciągałam jego stworzenie. Miałam świadomość, że niektóre z moich makijażowych kosmetyków tracą datę swojej przydatności i czas na ich wymianę. Pomyślałam więc, że skoro wymądrzam się tu tak o tym minimalizmie kosmetycznym, nabywaniu i pozbywaniu się produktów - pokażę Ci jak to wygląda u mnie w praktyce. A mianowicie ile kosmetyków posiadam, kiedy je wymieniam i w jaki sposób tego dokonuję :) Powyższe zdjęcie prezentuje produkty, które wymagały wymiany i te, które wchodzą na ich miejsce.

Kosmetyczka przed metamorfozą

metamorfoza kosmetyczki, kosmetyki do makijażu

Oto początkowa zawartość mojej kosmetyczki. Z czystym sumieniem mogę polecić Ci każdą rzecz jaka się w niej znajduje. To, że wymieniam te kosmetyki - to tylko powinność. Po prostu niektóre z nich już poważnie dotknął czas i nawet zaczęły mi się z tego powodu nieco naprzykrzać. Kosmetyki te służyły mi wspaniale przez kilkanaście miesięcy, o kilka nawet za długo :)

Podkład Matujący Annabelle Minerals Golden Fair - Uwielbiam mineralne podkłady tej firmy! Odkąd zaczęłam ich używać, nie ma takiej opcji abym wróciła do płynnej wersji. Makijaż przy pomocy tego produktu wygląda naturalnie, przy czym kryje wszystko co należy - połączenie idealne.  Dodatkowo makijaż można wręcz wykonać na ślepo, bez lusterka, a i tak będzie wyglądać się fantastycznie! To, że jest matujący sprawia, że nie mam już potrzeby korzystania z pudru, dlatego nie znajdziesz go w mojej kosmetyczce. Wymieniam ten produkt dlatego, że się skończył, ale też kolor stawał się już lekko za ciemny, ponieważ tego konkretnego używam w miesiącach letnich.

Róż The Balm, Instain kolor: Swiss Dot - To najlepszy róż jaki do tej pory miałam i zdecydowanie najbardziej wydajny :) Używałam go stanowczo zbyt długo, a jego zużycia prawie nie widać. Bardzo lubię jego piękny brzoskwiniowy kolor. Jednak jest to produkt niesamowicie napigmentowany, więc można łatwo przesadzić - wystarczy dosłownie muśnięcie pędzla by kolor pojawił się na policzkach i został z nami cały dzień! Nieco żałuję, że nie zaopatrzyłam się w kolejne opakowanie, jednak chciałam dać szansę produktom mineralnym i przetestować jakąś nowość, choć na pewno do niego wrócę prędzej czy później!

Brązer The Balm, Bahama Mama - Tego kosmetyku chyba nie muszę przedstawiać, to zupełny klasyk :) I ja również podpisuję się pod wszystkimi pochlebnymi opiniami na temat tego produktu! Jeżeli brązer to tylko Bahama Mama, nie ma innej opcji :)

Rozświetlacz Lovely: Gold - Efekt tafli jaką tworzy na buzi jest naprawdę zachwycający, przy czym mam wrażenie, że wciąż zostaje po tej stronie naturalności. Jednak rozświetlacz nie jest dla mnie, o czym za chwilkę.

Tusz Maxfactor False Lash Effect - To zdecydowanie najlepszy tusz drogeryjny jaki w życiu miałam. Stosuję go od kilku lat, z małymi przerwami na nowości, ale zawsze wracam do niego z podkulonym ogonem. Rzęsy naprawdę wyglądają niesamowicie. Są długie, podkręcone i z pewnością jest ich więcej. Uwielbiam jego sylikonową szczoteczkę, która niesamowicie dokładnie rozdziela rzęsy i sprawia, że wyglądają naprawdę zjawiskowo.

Cienie Inglot - Cienie tej firmy sprawdzają mi się genialnie w połączeniu z bazą, o której za moment. Moje powieki są nieco wymagające, ponieważ wszystko co na nich się znajduje - szybko się roluje i zbiera w najdziwniejszych miejscach. Jednak te cienie wspaniale się utrzymują, kolory są super napigmentowane i mimo to, ja jako zupełny laik - raczej nie jestem w stanie zrobić sobie nimi krzywdy. Świetnie się blendują i łączą. Choć za największy ich atut uważam dowolność w tworzeniu palet, zarówno pod względem kolorów jak i ilości cieni. Jednak biorąc pod uwagę stopień ich zużycia jest naprawdę znikomy. Przyznam bez bicia, że cienia bazowego nie używam praktycznie w ogóle, choć wiem, że powinnam. Koloru złotego tylko na jakieś większe wyjścia do rozświetlenia kącika i ewentualnie do połowy powieki. Ciemnego brązu używam do przyciemnienia kącika oraz do podkreślenia dolnej powieki, natomiast jasny brąz nagminnie użytkuję, (co można zobaczyć po denku) praktycznie codziennie na całą powiekę. 337 to zdecydowanie mój ulubieniec. Dlatego powyższa sytuacja dała mi do myślenia i przy wymianie cieni postawiłam już na te z serii Rainbow.
327 (ciemny brąz), 154 (złoty), 337 (jasny brąz),  355 (bazowy)

Baza pod cienie Inglot - Dzięki tej bazie przekonałam się, że jednak noszenie cieni przy tak kapryśnych powiekach jest możliwe! Utrzymuje wszystko, ale to absolutnie wszystko na swoim miejscu przez cały dzień! Niezależnie czy jest to gruba impreza czy upał 35 stopni. Za sprawą podpowiedzi Pani w Inglocie - stosuję ją również na usta podczas większych wyjść. Dzięki temu przedłuża nieco trwałość mojej szminki. Jedynym minusem tej bazy jest krótki czas przydatności. A mianowicie 9 miesięcy. Tą bazę używam praktycznie codziennie przez dwa razy tyle, (aż w końcu zaczęły mnie szczypać oczy, więc siłą rzeczy jestem zmuszona ją wymienić) a zużycia prawie nie widać.

Kredka do brwi Lumene, Nordic Chic 04 - Moje brwi są naturalnie w bardzo fajnym kształcie i mają intensywny kolor, więc kredka jest dla mnie idealnym rozwiązaniem - po prostu do ich lekkiego i szybkiego podkreślenia. Ta sprawdza się rewelacyjnie, ale mogę to powiedzieć o każdej kredce, która będzie dobrze dobrana kolorystycznie. Jeżeli mam być szczera to do kosmetyków do brwi nie przywiązuję większej uwagi, gdyż moje brwi również i bez nich wyglądają w porządku.

Pędzle Kabuki EcoTools - Pędzle kabuki, które widnieją na zdjęciach były edycją limitowaną, nad czym ogromnie ubolewam. To były najlepsze pędzle pod słońcem! Wspaniałe, mięciutkie i delikatne, jednocześnie zajmujące tak mało miejsca! Jednak mają już 5 rok i tracą swoje właściwości, ale również włoski, co potrafiło nieźle uprzykrzać mi codzienny makijaż. Więc niestety, ale czas się rozstać.

Pędzle Hakuro - One również mają ładnych parę lat. Szczerze to nie mam porównania z innymi pędzlami, bo są to moje pierwsze i póki co jedyne. Jednak spełniają swoje zadanie, zwłaszcza maltretowany przeze mnie codziennie H77 do blendowania. Jego również czeka wymiana i to może prędzej niż na to liczę :) Bo sypią się z niego już włoski.

Nowe - wymienione

kosmetyki do makijażu, minimalizm w makijażu

Podkład Annabelle Minnerals Golden Fairest - Jaśniejsza wersja, którą używam przez większość roku, dlatego zaopatruję się w duże 10g opakowanie.

Róż Annabelle Minnerals: Sunny - Zastępstwo mojej ukochanej brzoskwinki z The Balm, mam nadzieję, że będzie równie dobry jak poprzednik :) Zawsze chciałam spróbować róży mineralnych, zwłaszcza jeżeli tak mocno zakochana jestem w podkładach tej firmy. Również wybrałam odcień nieco brzoskwiniowy, kolory są nieco zbliżone. Ten kosmetyk ma ciężkie zadanie bo The Balm postawiło poprzeczkę naprawdę wysoko.

Tusz Lumene Sensitive Touch - Jest to jeden z dwóch moich ulubionych tuszy w tej bardziej naturalnej wersji. (drugi z nich to The Balm: What's Your Type? Tall, Dark and Handsome) Stosuję je praktycznie na zmianę, chyba, że nie mam do zrobienia większego zamówienia z danej strony, to sięgam wtedy po wcześniej wspomniany MaxFactor. Spotykam się z różnymi opiniami na temat tych produktów, a ja jestem nimi oczarowana w równym stopniu jak MaxFactorem - choć efekt przy Lumene i The Balm jest nieco mniej zjawiskowy. Ale to może też dlatego, że moje rzęsy z natury są bardzo długie i praktycznie każdy tusz wygląda na nich dobrze.

Cienie Inglot Rainbow 107 (brązy) i 103 (pomarańcze) - Opcja cieni Rainbow jest dla mnie genialnym wynalazkiem! Dla przeciętnego laika makijażowego, takiego jak ja - to najlepsze rozwiązanie. Może w końcu będę w stanie wykorzystać jakiś cień do końca! :) Zaopatrzyłam się w brązy, które praktycznie są połączeniem tego co miałam w poprzedniej kosmetyczce i to w sumie miał być jedyny cień jaki kupię. Jednak od zawsze podobają mi się makijaże w odcieniach pomarańczowych: zarówno na lato jak i na jesień. Dlatego postanowiłam zaeksperymentować i zaopatrzyłam się również w cień o numerze 103.

Baza pod cienie Inglot - Wszystko co dobre, o tej bazie napisałam nieco wyżej. Nie mogłam do niej nie wrócić! :) To ona daje mi pewność, że tłustość i budowa mojej powieki nie jest przeszkodą do noszenia cieni!

Pędzle Annabelle Minnerals - Wchodzą jako zamienniki moich ukochanych EcoTools. Również do największych nie należą i są bardzo mięciutkie, więc mam nadzieję, że będą mi służyć równie dobrze co poprzednicy.

Musimy się pożegnać

czego się pozbyć

Rozświetlacz Lovely: Gold - Bardzo się cieszę, że przed nabyciem kultowej Mary Lou Manizer z The Balm, zaopatrzyłam się w ten tani zamiennik. Rzeczywiście produkt jest dobry i efekt jaki daje podoba mi się. Jednak nie jest to kosmetyk niezbędny. Stawiam na naturalność oraz na krótki czas wykonania makijażu, więc żegnam się z tym produktem. Ale spełnił swoje zadanie - przetestowałam go, w celu przekonania się czy rozświetlacz to coś dla mnie. Jak dobrze, że straciłam 15zł a nie 65 :)

Pędzle Hakuro - Tych dwóch gagatków w ogóle nie używam. H80 wcale, ponieważ nie znajduję dla niego zastosowania w moim prostym makijażu. A H85 tak cholernie drapie, że nie da się tego wytrzymać! Dlatego to jasne, że musimy się rozstać.

Brązer The Balm: Bahama Mama - Nie wiem czy tak do końca można powiedzieć tutaj o pożegnaniu. Raczej o poczekaniu, gdyż odkładam ten produkt do szafki i wyciągnę go na wiosnę. Jakoś lubię bladość swojej cery i wcale zimą nie mam potrzeby jej ocieplania. Natomiast brązer jest zbawieniem w miesiącach letnich aby nieco przybrązowić moją twarz, której nie opalam.

Pędzel EcoTools - Z tym pędzlem sprawa ma się dokładnie tak jak z brązerem, jest to nieodłączne duo. Za sprawą tego, że pędzel ten używam dopiero od półtora roku (wtedy też zaczęłam używać brązera) - posłuży mi jeszcze kilka lat, tak jak jego braciszki z limitowanej kolekcji, z którymi niestety musiałam się już rozstać.

Kosmetyczka po metamorfozie

minimalizm w życiu, makijaż, produkty do makijażu

A więc tak wygląda obecnie moja kosmetyczka po zmianach - nie mniej, nie więcej. To wszystkie kosmetyki jakie posiadam, to naprawdę mnie satysfakcjonuje i to nawet nie wiesz jak bardzo! :) Mam wszystko czego mi potrzeba i mam nadzieję, że wszystko będzie sprawdzać się genialnie jak w poprzedniej wersji mojej kosmetyczki.


Szminki, kredki do ust i błyszczyki


makijaż, kosmetyki do makijażu, szminka mac velvet teddy

Tych produktów nie posiadam. Mam jedną pomadkę, jedną najidealniejszą, którą posiadam chyba od zawsze i na pewno na zawsze. Jest nią  MAC Matte Lipstick: Velvet Teddy - kolor obłędny, przepiękny, delikatny a równocześnie zmysłowy. Kolor, który pasuje do każdego makijażu, do każdego ubioru, na każdą okazję. Ten produkt jest niezastąpiony! Jeżeli miałabym wybrać jedną jedyną rzecz do makijażu to byłaby to właśnie ta pomadka bo robi całą robotę. Nie pokazałam jej w mojej kosmetyczce, ponieważ to nie jej miejsce. Velvet Teddy mieszka sobie w mojej torebce, abym miała ją zawsze przy sobie, jesteśmy nierozłączne :)

Mam nadzieję, że spodobał Ci się dzisiejszy post i choć trochę zainspirował do zrobienia małych porządków w Twojej kosmetyczce. Nie pozwól aby coś służyło Ci znacznie dłużej niż powinno, bo to naprawdę nie jest dobre dla Twojej skóry. Mimo używania świetnych jakościowo kosmetyków, po upływie ich czasu ważności zaczęłam się borykać z takimi przypadłościami jak wypryski na policzkach, pieczenie i zaczerwienienie oczu. Po ich odstawieniu problem zniknął. Także proszę, miej to na uwadze i przeglądnij w wolnym czasie swoje kosmetyki :) Więc oto mój makijażowy minimalizm - kosmetyczka idealna.

A u Ciebie jak to wygląda? Ile posiadasz produktów do makijażu? Kiedy je wymieniasz bądź nabywasz nowe? Czy pilnujesz daty przydatności kosmetyków czy przedłużasz ją w nieskończoność? 


44 komentarze:

  1. Z cieni Inglota zadowolona jest moja siostra.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, ja mam dwie szuflady z samą kolorówką, aż mi się głupio zrobiło :D Też mam te pędzelki z Ecotools, ponieważ używam ich wymiennie z innymi to jeszcze są w całkiem dobrym stanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę zazdroszczę tych pędzli! Ja szukałam ich dosłownie wszędzie by je wymienić, bo naprawdę już umarły :( Ale te z Annabelle też są fantastyczne :)

      Usuń
  3. Super! Ja właśnie czaję się na zakup podkładu mineralnego z Anabell. Miałam malutką próbkę i byłam zachwycona ! Jeśli chodzi o zawartość mojej kosmetyczki to nie jest aż tak minimalistyczna, ale to dlatego, że bardzo rzadko się maluję i te kosmetyki powoli schodzą ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę serdecznie polecam! Nie ma nic lepszego niż minerały :) Zgadzam się, kolorówka schodzi naprawdę w wolnym tempie!

      Usuń
  4. W mojej kosmetyczne znajduje się jedynie ulubiony tusz do rzęs i masełko do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście pilnuje dat przydatności kosmetyków, szczególnie tych do oczu żeby nie nabawić się jakiejś infekcji...
    Zresztą ja w makijażu stawiam na minimalizm rzadko sobie pozwalam na szaleństwa 😉☺
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie ostatnio zaniedbałam to i z moimi oczami nie było zbyt dobrze! Czyli podobne podejście jak moje :*

      Usuń
  6. Dat akurat zawsze pilnuję, choć moja kosmetyczka jest bardziej rozbudowana :D. Nie umiałabym się chyba też zdecydować tylko na jedną pomadkę w użyciu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś również miałam kilka kolorów, jednak w końcu znalazłam tą jedną jedyną i od bardzo dawna nie posiadam żadnej innej :)

      Usuń
  7. Och, moja kosmetyczka ma zdecydowanie zbyt dużo kosmetyków, jednakże szkoda mi się ich pozbyć, nawet jeśli niektórych nie używam. Świetny wybór, jeśli chodzi o Annabelle Minerals! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, kiedyś również z tym się zmagałam :) Dziękuję :*

      Usuń
  8. Jedna z vlogerek, chyba digitalgirl Hania, wspominała, ze produkty pudrowe (cienie, pudry róże itp. ) nie maja daty waznosci, jest to jedynie wymóg unijny i dlatego daty sa na opakowaniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Bardzo dziękuję za tą informację :) będę miała to na uwadze! Jednak produkty, które przedstawiłam powyżej już zaczęły mnie uczulać, więc coś musiało być nie tak :( Zarówno cienie jak i Róż :(

      Usuń
  9. Ja wolę przemilczeć sprawę ilości kosmetyków :D Ale co tam, raz się żyje a z czegoś trzeba czerpać przyjemność :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie! Jeżeli lubisz makijaż i różnorodność to jak najbardziej! :)

      Usuń
  10. Tego rozświetlacza bym się jednak nie pozbyła..uwielbiam go:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jednak jest to zupełnie zbędny krok w makijażu, więc poszedł w świat :)

      Usuń
  11. Moja kosmetyczka jest równie minimalna jak i Twoja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie! Ja właśnie wolę mieć kilka fajnych produktów niż kilkanaście takich przeciętnych :)

      Usuń
  12. Masz świetną kosmetyczkę! Ja mam malutką z Wittchen i świetnie się sprawdza. Mam ją od początku tego roku i ani trochę się nie zepsuła. Mieszczę w niej wszystko co potrzebuję :)

    Bardzo dziękuję za wizytę u mnie. Zostaję u ciebie na dłużej 💕💕

    Pozdrawiam,
    Ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam o takiej z Wittchen jednak gdy zobaczyłam tą w cenie 8zł oszalałam haha :) Pozdrawiam serdecznie :*

      Usuń
  13. Cieniom to ja oprzeć się nie potrafię , więc nazbierało się ich troszkę :D Pozostałe kosmetyki znacznie skromniej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem, kiedyś miałam ten sam problem! Ale jak widać uporałam się z tym całkiem dobrze :)

      Usuń
  14. Arcyciekawy blog. Ja używam tylko Nivei. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię minimalizm, ale jeśli chodzi o kosmetyki to mogła bym mieć ich miliony! Dobrze poczytać recenzje o danych kosmetykach, szczególnie gdy znam je tylko że słyszenia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja uważam, że jeżeli jakąś kategorię się kocha to nie trzeba jej ograniczać, wręcz nie można! :) Super, że post się przydał :)

      Usuń
  16. Nie jestem wierna jednej marce . Często zmieniam i eksperymentuję. Pozdrawiam serdecznie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne podejście, też jestem ciekawa nowości :) Jednak zbyt wiele razy się zawiodłam - zawsze wracam z podkulonym ogonem do tych sprawdzonych produktów :)

      Usuń
  17. Kochanie, podziwiam Twój minimalizm ,ja bym tak nie potrafiła :D Ja mam mnóstwo kosmetyków, malowideł 3 koszyczki, ale oczywiście jeśli jesteś szczęśliwa z Twojej ilości a ja ze swojej ,to najważniejsze :D Przegląd rzeczy do wyrzucenia robię kilka razy w roku ,zauważyłam że jak się pory roku zmieniają to mnie nachodzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, każdy jest inny i ma inne preferencje :) Ty lubisz mieć wybór, ja wolę proste i oczywiste rozwiązania i to jest piękne :) Rzeczywiście, zmieniające się pory roku to świetny czas na porządki!

      Usuń
  18. Moje pędzle też wymagają wymiany, więc czeka mnie taki właśnie zakup. W przypadku podkładu mnie odpowiadają propozycje od Rimmela i mam sprawdzone, więc zmieniać nie będę. Na pewno jednak zainspirowałaś mnie tuszem do rzęs. Mój ostatni wybór nie okazał się trafiony, więc z ogromną przyjemnością wypróbuję ten zaproponowany przez Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pędzle to nie lada wydatek, jeżeli wymienić trzeba kilka na raz. Naprawdę polecam wszystkie trzy, które zostały wymienione w poście :)

      Usuń
  19. Mimo, że się zbyt często nie maluję to w mojej kosmetyczce było więcej kosmetyków. Ostatnio zrobiłam porządek i jest o wiele mniej co mi bardziej odpowiada :D Poza tym data ważności się kończyła i nie było sensu trzymać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście! Bo mogłyby Ci się zacząć naprzykrzać tak jak mi :(

      Usuń
  20. Oj ja mam bardzo dużo kosmetyków do makijażu. Maluję się codziennie i nie lubię robić codziennie takiego samego makijażu. Rozswietlacze uwielbiam , ale ten Gold akurat średnio mi podszedł, mam innych faworytów dających lepszy efekt tafli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie kwestia podobania :) ja odpuściłam całkowicie ten krok w makijażu, jakoś wydał mi się zbędny :)

      Usuń
  21. Ale mnie kusi ten bronzer Bahama Mama..!

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie w kosmetyczce do tej pory bylo podstawowe minimum. Od jakiegoś czasu chodzi za mna paletka 24 gold i pędzle. Swego czasu używałam cieni tylko z inglota. Bylam im wierna bardzo dlugi czas.


    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem tej palety, o której piszesz! :) Cienie z Inglota służą mi już naprawdę kilka lat, to one się u mnie najlepiej sprawdzają :)

      Usuń

Witaj! Zachęcam Cię do zostawienia komentarza. Co sądzisz o tym poście? A może masz jakieś pomysły na kolejne wpisy? O czym chętnie przeczytasz na moim blogu? Stwórzmy go razem! Daj znać jeżeli mnie obserwujesz, chętnie wpadnę także do Ciebie :) Ale pamiętaj, że to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Trafię do Ciebie również bez linku :)