10/02/2018

Co nas truje i szkodzi naszemu zdrowiu w kosmetykach?

czytanie składów kosmetyków, szkodliwe składniki w kosmetykach

Pielęgnacja naturalna a kosmetyki drogeryjne - jak czytać składy?

Kosmetyki naturalne przykuły moją uwagę już pięć lat temu, powoli i stopniowo; w miarę zużywania kosmetyków, które już posiadałam - wprowadzałam zmiany do mojej pielęgnacji, uzyskując naprawdę zadowalające a czasami nawet zaskakujące rezultaty. Nagle okazało się, że nie potrzebuję tysiąca kosmetyków do każdej najmniejszej części mojego ciała. Ale pragnę podzielić się z Tobą tym, dzięki czemu wprowadziłam naturalną pielęgnację; a raczej przez co. Mianowicie przez drogeryjne kosmetyki. Zapalnikiem było czytanie składów, a raczej brak ich zrozumienia. Niebotycznie  obszerne składy, z równie długimi i wyszukanymi nazwami - skłoniły mnie w końcu do sprawdzenia co się pod nimi  kryje. Jakie było moje zdziwienie gdy znajdowałam w głównej mierze pochodne ropy naftowej, silne detergenty oraz konserwanty a nawet kawałki plastiku. Głównie są to składniki szkodliwe, rakotwórcze i wysoce niebezpieczne dla naszego zdrowia. Dlatego pokażę Ci, co skłoniło mnie do porzucenia zakupów z drogeryjnych półek i poszukania lepszych rozwiązań, zarówno dla mojego zdrowia, jak i środowiska.

parafina (paraffinum liquidumm, mineral oil, paraffin) 
pochodna ropy naftowej, która odkłada się w węzłach chłonnych, nerkach oraz w wątrobie co może prowadzić do zmian nowotworowych. Przyczynia się do szybszego starzenia skóry oraz powoduje trądzik i zaskórniki. Jest chyba najczęstszym składnikiem, który możemy spotkać w kosmetykach. Nawet jeśli dalsza część składu jest w porządku - wszystkie składniki zostają na powierzchni skóry razem z filmem, który tworzy parafina, nie mając możliwości wchłonięcia. Bo co ważne - parafina natłuszcza, nie nawilża.

wazelina (petrolatum, vaseline) to siostrzyczka parafiny czyli pochodna ropy naftowej i co do działania, a w sumie to szkodzenia, sprawa ma się bardzo podobnie.

parabeny (propylparaben, izobutylparaben, benzylparaben, butylparaben, methylparaben) zwiększają poziom estrogenów w organizmie, zalegają w tkankach i mogą prowadzić do raka piersi, szczególnie  drażniąco działają na skórę dzieci powodując rozległe reakcje alergiczne. Wchłaniają się  szczególnie przez narządy rodne, piersi i pachwiny - czyli dzięki wszystkiemu co używamy do codziennej pielęgnacji: żele pod prysznic, balsamy czy żele do higieny intymnej.

SLES i SLS (sodium lauryl sulfate, sodium laureth sulfate) 
dzięki niemu szampon/żel pod prysznic pięknie się pieni; i na tym kończą się jego zalety. Wywołuje liczne podrażnienia, alergie. Wysusza i wręcz zdziera naszą naturalną ochronę - barierę lipidową. Na pewno znasz to paskudne uczucie gdy szampon dostanie się do oczu, piecze jak cholera! Bo jest to silny środek drażniący a u małych dzieci może nawet doprowadzić do ślepoty.

silikony (wszystkie słowa, których końcówka to: silicone, silicon, methicone, siloxane, silanol) 
organizm nie jest w stanie się ich pozbyć, zalegają w tkankach organizmu. Wysnuwane są przypuszczenia, że mogą magazynować się w nerkach, a nawet w mózgu. Najczęściej można je spotkać w szamponach, ale co ciekawe - są wykorzystywane również do produkcji olejów i smarów samochodowych :)

PEG, PPG, PEO  (wszystkie słowa, których końcówka to: gliko; jednak przeważnie mają te charakterystyczne przedrostki PEG, PPG, PEO) 
substancje rakotwórcze, które uszkadzają strukturę genetyczną komórek. Przyczyniają się do powstawania stanów zapalnych, reakcji alergicznych i podrażnień. Są tak szkodliwe, że w kosmetyce naturalnej stosowanie ich jest zabronione. Z PEGów robione są między innymi rury i folia.

Formaldehyd - bardzo silny środek odkażający, powoduje liczne reakcje alergiczne, ścina białko w naszym organizmie i może silnie podrażniać zarówno oczy jak i drogi oddechowe. Jest to najczęstszy składnik lakierów do paznokci ale również odżywek. Jeżeli brzeg wolny Twojego paznokcia - ta biała część - przesuwa się w górę, a na paznokciach pojawiają się charakterystyczne białe plamki, to jest to najprawdopodobniej reakcja, właśnie na tę substancję. Polecam wygooglować i zobaczyć jaki paskudny stan  może wywołać intensywne stosowanie formaldehydu.

czytanie etykiet, czytanie składów kosmetyków

Ogólnie uważam, że wszystkie przydługawe nazwy, które są dla Ciebie niezrozumiałe, prawdopodobnie z naturą nie mają nic wspólnego. To wszystkie napisy EKO, 100% natura, cudowny olej arganowy czy jakiekolwiek inne cudo, wcale nie musi pokrywać się z rzeczywistością i faktycznym składem. Być może ten magiczny składnik naprawdę znajduje się w kosmetyku, jednak gdzieś na szarym końcu, oblepiony wszystkim tym, co nam szkodzi. Dlatego warto przyjrzeć się rzeczywistemu składowi, ponieważ ostatnimi czasy modne jest Zazielanie (greenwashing) - czyli wielka ściema marketingowa. Sama nie raz prawie wpadłam w te sidła. Także na początku Twojej drogi do naturalnej pielęgnacji, miałabym to na uwadze. Warto również wspomnieć o dermokosmetykach - czyli tych, które dostępne są w aptece. A skoro w aptece to pewnie są bezpieczne? Właśnie niekoniecznie. To, że masz do czynienia z dermokosmetykiem, również jest chwytem marketingowym, to tylko nazwa. Ma to wzbudzić w nas zaufanie i zamroczyć przed zajrzeniem do składu.

Czytanie składów wcale nie jest tak skomplikowane. Choć przyznam szczerze, że nawet teraz, nie jestem w stanie odszyfrować wszystkich pozycji. Dlatego wtedy z pomocą przychodzi po prostu wyszukiwarka Google. Jednakże nie pamiętam już, kiedy ostatni raz sprawdzałam skład, gdyż kupuję w głównej mierze kosmetyki mi znane, nie eksperymentuję. A gdy chcę coś zmienić - sięgam po prostu po inne kosmetyki firm, które już testowałam i co do których mogę mieć pewność. A tak naprawdę na starcie - wystarczy znać lub po prostu sobie zapisać nazwy, których najzwyczajniej w świecie powinno się unikać, to w zupełności wystarczy :)

Też nie nakłaniam Cię do wyrzucenie wszystkich kosmetyków jakie posiadasz. Ja również nie zrobiłam tego od razu. Bo skoro przez tyle czasu używasz danego produktu, to jeszcze ten miesiąc czy dwa - wytrzymasz, nie popadajmy w skrajności. Jednak gdy dana rzecz będzie się kończyć, postaraj się znaleźć dla niego nieco bardziej naturalny zamiennik. Z czystym sumieniem (i organizmem :)) mogę polecić Ci firmy, które ja stosuję: Sylveco i Vianek, Resibo, Nacomi, Iossi, Yope.  A jeżeli interesują Cię konkretne produkty jakich używam oraz cała moja pielęgnacja to daj znać, chętnie się tym z Tobą podzielę.

pielęgnacja naturalna

Kosmetyki naturalne mają tę zaletę, że wiele z nich jest uniwersalnych i wielofunkcyjnych, jednocześnie pomagając naszej skórze, a nie szkodząc. Dzięki naturalnej pielęgnacji naprawdę możesz osiągnąć zaskakujące rezultaty, co nie było możliwe za sprawą rzeczy z drogeryjnej półki. Jestem tego świetnym przykładem. Ponadto większość naturalnych marek dba o aspekt ekologiczny i nie testuje na zwierzętach, na co niestety nie możemy liczyć sięgając po produkty popularnych firm.

Spójrz jeszcze raz na to jakie działanie mogą mieć składniki, które wymieniłam - skupiając się tylko na wierzchołku góry lodowej. Przerażające, prawda? A co z tym niebotycznie długim składem - czy nie warto zastanowić się, jak te składniki mogą działać razem, w połączeniu? Skoro takie rzeczy znajdujemy w kosmetykach do codziennej pielęgnacji a nawet w pielęgnacji niemowląt, to co musi znajdować się w środkach czystości? Wszystko co pomaga mi w utrzymaniu czystego mieszkania, w naturalny sposób, znajdziesz niedługo na moim blogu, więc serdecznie zapraszam ponownie :)

Jednocześnie nie dajmy się też zwariować. Rozsądek zdecydowanie przyda się w tej kwestii. Produkty naturalne również mogą wywołać alergię - w moim przypadku: wosk pszczeli. Jednak z pewnością jest to zdrowsza alternatywa do naszpikowanych chemią produktów z drogeryjnej półki. Po prostu wybierajmy świadomie i rozsądnie. Więc następnym razem gdy sięgniesz po krem za blisko 100zł - sprawdź proszę co fundujesz swojej skórze i politykę jakich firm wspierasz.

A Ty jak podchodzisz do pielęgnacji? Czy czytanie składów nie jest Ci obce? Jakie produkty należą do Twoich ulubionych? Jakie marki polecasz?



26 komentarzy:

  1. Nie będę ściemniać, że mam bzika na punkcie naturalnej pielęgnacji, bo nie mam. Jest jej u mnie coraz więcej, ale nie skreślam innych produktów które dobrze u mnie działają. Zwłaszcza, że niejeden naturalny kosmetyk bardzo mi zaszkodził. Myślę, że tak jak z jedzeniem tak i tutaj trzeba zachować zdrowy rozsądek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jest to klucz do sukcesu! Warto być po prostu świadomym konsumentem i wiedzieć dlaczego wybieramy takie produkty a nie inne :) Najważniejsze aby nam dobrze służyły, a nie szkodziły. Bo tak jak ja - odkryłam alergię na wosk pszczeli, znajdujący się właśnie w naturalnych pomadkach.

      Usuń
  2. Większość ludzi jest zupełnie nieświadomych jaką chemie pakuje się do produktów, których używają na co dzień. Dobrze, że zwiększa się świadomość konsumenta, że ludzie zaczynają czytać etykiety i mają alternatywy w postaci produktów EKO. Ja osobiście nie wyobrażam sobie już życia bez naturalnych produktów oraz kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta racja! Jakoś to powoli ale sukcesywnie brnie do przodu. Nie będę mówiła dzięki komu przyjacielu, haha :)

      Usuń
  3. parafinę najczęściej ładują do mazideł...

    OdpowiedzUsuń
  4. dzięki, będę zwracać na to większą uwagę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto, chociażby po to aby uzyskać rzeczywiście zadowalające efekty dzięki kosmetykom :)

      Usuń
  5. Ja czytam blog "kosmetologia naturalnie" gorąco polecam, tam na bieżąco różności oraz analizowanie poszczególnych produktów pod względem czy rzeczywiście są naturalne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie że wypisałaś tylko te szkodliwe składniki. Zazwyczaj zawarte jest tyle nazw że nie idzie ich spamiętać. Nie stosuję naturalnej pielęgnacji, przyznaję się bez bicia. Miałam tonik sylveco i to tyle. Trochę się obawiam, bo naturalne składniki mają większą skłonność do podrażnień i uczuleń, a mam wrażliwą skórę. Postaram się czytać składy, obiecuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie - składy są bardzo długie i skomplikowane, więc pomyślałam że łatwiej będzie po prostu wiedzieć czego unikać żeby nie dać się zwariować :) Tak, zgadza się, wiele naturalnych składników rzeczywiście uczula - choć mi się zdarzyło tylko raz co do pomadek z woskiem pszczelim, a tylko poprzez testowanie możemy dowiedzieć się co i jak. Ale gdy znajdziesz już swoje idealne rozwiązania - efekty będą naprawdę niesamowite :) Pozdrawiam serdecznie :*

      Usuń
  7. Świetny post. U mnie różnie z tymi kosmetykami raz są naturalne, raz nie.. generalnie nie popadam w paranoję, kupuję to co mi służy, zwłaszcza, że wiele kosmetyków naturalnych nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Oczywiście, ważne po prostu by znaleźć w tym wszystkim złoty środek :)

      Usuń
  8. O to chyba już wiem dlaczego te "naturalne" kosmetyki mnie uczulają...
    Zawsze po tych naturalnych kosmetykach dostaje wysypki,nawet jeśli pochodzą z moich ulubionych marek np Ziaja ☺
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc spróbuj unikać powyższych składników - prawdopodobnie problem zniknie :)

      Usuń
  9. Czasami czytam składy ale nie zawsze. Dlaczego? Bo mam sprawdzone chemiczne produkty, które działają u mnie rewelacyjnie, w przeciwieństwie do tych naturalnych :)

    OdpowiedzUsuń
  10. warto sklady znac choc tez czasem warto cos spontanicznie te zkupic raz na jakis czas

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wszystko co naturalne jest dobre. Już nie raz naturalny kosmetyk uczulił moją twarz ;)
    Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;)
    www.jagglam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo przydatny post :) Narazie czytanie składów to dla mnie czarna magia, ale powoli się do tego przymierzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także powodzenia :)! Warto zacząć po prostu od unikania pewnych składników :)

      Usuń
  13. Powiem Ci, że od jakiegoś czasu staram się zwracać uwagę na składy kosmetyków i jedzenia. :) Ostatnio zaopatrzyłam się w krem do rąk firmy Yope, który znalazłam na wyprzedaży w Lidlu. Ma bardzo dużą pojemność, więc tej dobroci starczy mi na dłużej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o świetnie! :) Właśnie widziałam, że produkty tej marki były ostatnio w ofercie Lidla. I jak się sprawdza ten krem? Bo ja jeszcze nie miałam okazji go używać :)

      Usuń
  14. Olu zrób prosze post jakich kosmetyków uzywasz obecnie do makijazu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wielką chęcią przygotuję taki post! :) Jednak trochę tego wszystkiego mam w zanadrzu i z serii kosmetycznej planuję najpierw minimalizm kosmetyczny, następnie naturalną pielęgnację mojej twarzy a następnie makijaż. Czy taki układ Cię satysfakcjonuje? :)

      Usuń
    2. oczywiscie kochana :* czekam z niecierpliowscia!

      Usuń

Witaj! Zachęcam Cię do zostawienia komentarza. Co sądzisz o tym poście? A może masz jakieś pomysły na kolejne wpisy? O czym chętnie przeczytasz na moim blogu? Stwórzmy go razem! Daj znać jeżeli mnie obserwujesz, chętnie wpadnę także do Ciebie :) Ale pamiętaj, że to nie jest miejsce na Twoją reklamę. Trafię do Ciebie również bez linku :)